Jak przygotować się do "Wielkiej Gry"

Autor: Rafał "Gollum" Szostak
20 listopada 2003

Zdobyć temat. Czekanie na ogłoszenie tematów w telewizji nie ma sensu. Zwykle jest to na dwa tygodnie przed terminem, a to za mało. Planowane tematy są wywieszane każdorazowo podczas eliminacji. Są też ponoć na stronie internetowej Telewizji Polskiej. Ja jednak nie znalazłem. Można też dzwonić pod numer (0-22) 547-81-27. Ale trzeba być cierpliwym, rzadko ktoś słuchawkę podniesie (zwykle sama Stanisława Ryster).

Wybrać temat. Nie można grać z tematu, który się studiowało. Tematy historyczne automatycznie są niedostępne dla historyków, literackie dla polonistów itp. Ale np. właściciel biura turystycznego (ale historyk z wykształcenia) będzie grał z geografii Skandynawii. Temat trzeba czuć. Gdy po wstępnym przejrzeniu materiałów coś nie pasuje, to lepiej go zostawić, by się na darmo nie napracować.

Zgromadzić materiały. Absolutnie wszystko co jest dostępne, a nawet jeszcze więcej. Pominięcie jednej książki może skutkować klęską. To, na czym się większość wykłada, to drobniutkie szczególiki umieszczone tylko w jednej pozycji. Ja np. do tej pory nie znalazłem, gdzie leży hutnicza Lohja, znajomy poległ na potrawie kartagińskiej, która była umieszczona w przypisach i tylko w jednej książce. Pomocny (ale bez przesady) jest także Internet. Ja np. wiadomości na temat Islandii, parków narodowych i norweskich masywów górskich zdobyłem właśnie w sieci. Szukam w ten sposób, że w każdej czytanej pozycji przeglądam też bibliografię, zaś w Internecie przez wyszukiwarkę.

System nauki. Studenci wiedzą, jak wiedza im najłatwiej wchodzi do głowy, byli studenci to pamiętają. Metoda zależy wyłącznie od uczącego się. Ja np. muszę bezwzględnie własnoręcznie przygotować notatki. Dla kogoś innego ten sposób może być stratą czasu.

Dobrać współpracownika. Najlepiej, jeśli to będzie osoba, która również uczy się do tematu. Raz na jakiś czas (np. w weekend) warto się spotkać i poświęcić dzień na wymianę informacji i wzajemne przepytywanie. Jest to dobre, bo Ty cos wynajdziesz czego nie wie partner, on o czymś wie i się z Tobą tym podzieli. Pamiętajmy, że w Wielkiej Grze uczestnicy nie są konkurentami. Gdy przejdą przez etap pojedynku, mogą wygrać obaj. Dlaczego nie możesz to być Ty i Twój partner? Że to metoda skuteczna, przekonałem się na własnej skórze. Obaj z kumplem startowaliśmy nie raz i za każdym razem odpadaliśmy w eliminacjach. Teraz przez półtorej miesiąca każdą sobotę spędzaliśmy razem i efekt jest: szliśmy łeb w łeb. W ostateczności może to być osoba, która będzie odpytywać. Jakby nie było, trzeba mieć współpracownika.

Nie przemęczać się. Gdy się czuje, że do głowy nic nie wchodzi, choćby do eliminacji był jeden dzień, ciepnąć w kąt książki i notatki, wyjść na spacer, pójść na piwo, przespać się z dziewczyną (a dziewczyna z chłopakiem) czy choćby bezmyślnie patrzeć w sufit.

Środki wspomagające. Większość graczy twierdzi, że pomagają. Organizm musi być dowitaminizowany, więc warto łyknąć tabletkę. Ponoć dobrze też robią dostępne w aptekach preparaty na bazie lecytyny, głogu i miłorzębu. Dobrze też robi mała dawka alkoholu. Przyspiesza krążenie krwi, a zatem i pracę mózgu. Tę metodę z kolei ćwiczyłem, ale tylko przy nauce. Zwykle wieczorem po uczeniu się albo siadam nad pełnym kuflem, albo strzelam sobie drinka (zwykle Bloody Mary). I zauważyłem, że po wypiciu nabieram ochoty na dalszą naukę. Są i tacy (da się wyczuć po zapachu), którzy walą sobie kielicha przed eliminacjami.

Jedna z legend Wielkiej Gry zwierzyła się w telewizji, że podczas nauki popala amfetaminę. To dobre na krótki dystans. Rzeczywiście przez parę lat w cuglach wygrywał eliminacje (nawet z dwóch tematów równocześnie) i pieniądze, ale mózg już mu wypróchniał. Był na ostatnich i przepadł. Ci co byli na kilku poprzednich też mówią, że od pewnego czasu w kółko golony, jak go nazywają, jest w bardzo kiepskiej formie.

Uwaga, tak nie wolno (choć wielu tak robi)! I nie warto, choć metoda ta zdaniem wielu jest skuteczna. Oto w pierwszym etapie na salę wchodzi "słup", którego zadaniem jest wyłącznie zapamiętanie pytań. Wychodzi on z sali jako jeden z pierwszych i dzwoni na komórkę do właściwego zdającego i podaje mu pytania. Ten ma minutę (jeśli kandydatów jest wielu i wchodzi się na kilka tur, to nawet pół godziny i więcej) na znalezienie właściwych odpowiedzi, jeśli ich nie zna. Sprawa jednak się rypie w drugim etapie - tu na salę wchodzą od razu wszyscy z danego tematu i nie ma kto wcześniej podać pytań. Tym sposobem niewiedza zostanie wykryta na tym etapie.

Jeśli nie wyczerpałem tematu i ktoś ma pytania - jestem na forum bardzo często (nawet codziennie). W miarę możliwości odpowiem na wszystkie.



blog comments powered by Disqus