5. Makrostatua Wolności

Autor: Greg K1ler

Makrostatua Wolności #1Nawet niezbyt uważny Czytelnik Gildii Nauki Popularnej może zauważyć, jak wiele miejsca poświęcamy zagadnieniom związanym z Marsem i jego eksploracją. Zapewne dla niektórych jest to trudne do przełknięcia, cały czas jedno i to samo - Czerwona Planeta to czy tamto. Łatwiej zrozumieć naszą pasję komuś, kto zawodowo zajmuje się inżynierią, wie ile pracy należy włożyć, aby najmniejszy z opisywanych układów zadziałał. Pojmuje, ile radości daje wprawienie w ruch machiny i obserwowanie własnego aktu kreacji. Człowiek to dziwny gatunek ziemskiej biosfery. Z małego zdałoby się tryumfu potrafi wynieść więcej niż można by oczekiwać; z dużego zaś korzystają całe pokolenia. Z naszymi ciągotami do piękna przestrzeni mogą się też identyfikować osoby z rozwiniętą wyobraźnią, widzący przyszłość nie jako tylko egzystencję, ale i rozwój intelektualny jednostki, nawet społeczeństwa. W codziennym życiu jesteśmy zabiegani, inne sprawy przyciągają naszą uwagę. Warto jednak czasami zwrócić ją ku gwiazdom, bo to właśnie w nich można znaleźć więcej aniżeli się komukolwiek wydaje. Myślenie o ich zdobyciu uwidacznia, rysuje grubą kreską granicę pomiędzy trwaniem a pełnią człowieczeństwa. Może to i wielkie słowa, lecz trudno mi nie napomknąć o tym, jak wiele tracimy nie zważając na podstawy ludzkiego istnienia. Jak mało wystarczy, aby poczuć się dowartościowanym.

Pora wracać


W końcowej fazie 16-18-miesięcznego pobytu na Marsie astronauci wprowadzą wszystkie systemy powierzchniowe w stan gotowości w celu przygotowania odlotu. Do tego czasu dostarczone MAV-y będą już dawno całkowicie zatankowane poprzez kompleks ISRU. Każdy w wystarczającą ilość ciekłego metanu, tlenu, by przewieźć kapsuły załogowe na orbitę. Stanie się to na krótko przed wystąpieniem okna trajektorii powrotnej. W pierwotnej wersji planu mówiono o roku 2011.

Makrostatua Wolności #2 Wymagania energetyczne są następujące: 26 ton paliwa, stosunek masowy tlen/metan - około 3.5:1. Tyle potrzeba, aby osiągnąć prędkość 5600m/s, a tym samym opuścić marsjańską "ziemię".

MAV to jednostopniowa rakieta - zapewnione zwiększone bezpieczeństwo w porównaniu do wielostopniowego podejścia (brak impulsów pomiędzy częściami sekwencji). Projekt zakłada jednorazowe użycie (start), systemy podtrzymania życia oraz akumulatory zdatne na krótki czas przelotu powierzchnia -> ERV.

Załoga przeprowadzi wcześniej kompletny szereg testów tego najbardziej obciążonego ryzykiem pojazdu. W razie awarii pierwszego z przybyłych (odpalony w 2007 roku, data mocno orientacyjna) skorzysta się z drugiego (2009). Podobnie w przypadku statku powrotnego - diagnostyka zostanie zainicjowana jeszcze z bazy na Marsie. Tu także mamy do czynienia z podwójnym poziomem bezpieczeństwa. Kiedy już wszystkie komunikaty sprzętowe będą wskazywały na "ready-to-go", w przyspieszonym tempie kosmiczni podróżnicy spakują siebie i zgromadzone próbki do kapsuły wynoszącej. Dalej w planie - rendezvous z czekającym ERV.

Najtrudniejszy pierwszy krok


Po wszystkim czego doświadczą odkrywcy, ten etap będzie jednym z najprostszych. Po spotkaniu dwóch statków, załoga zostanie przetransferowana do Earth Return Vehicle. Założy się w tym przypadku stosunkowo duży margines czasowy. Przygotowanie systemów pokładowych i lotu na trajektorii powrotnej może trochę potrwać. Warto tu nadmienić, że sam ERV powinien być niezwykle solidny - będzie orbitował samotnie i bez opieki fachowców przez 4 lata. Ma się składać z modułu nośnego, transportowego i kapsuły do wejścia w atmosferę (EEC). Jak już wspominałem, układy podtrzymania życia na powierzchni i w statkach nie będą się różniły. Zredukuje to koszty, zwiększy bezpieczeństwo, gdyż załoga nie musi poznawać wielu różnych rozwiązań technicznych. Podobnie w przypadku silników.

Martian Atmosfere Vehicle zostanie porzucony jako jeden z pierwszych okołomarsjańskich kosmicznych śmieci.

Powrót herosów


Makrostatua Wolności #3 Kilka dni wcześniej podczas podejścia do Ziemi EEC oddzieli się od modułu transportowego i nośnego (te będą kontynuowały lot w kosmos). Następnie,lekko zmieni swoją trajektorię, wejdzie w atmosferę, podobnie jak misje Apollo i Mercury. Znajdzie się w niej miejsce na zaopatrzenie, silniki manewrowe i oczywiście systemy podtrzymania życia. Przy końcu podróży użyty zostanie tzw. parafoil (wielokomórkowe skrzydło). Pozwoli to na bezpieczne wysterowanie do miejsca lądowania, gdzie słynna amerykańska "kawaleria" będzie oczekiwała na swoich bohaterów.

Nawet jeżeli w obliczu ogólnego zwątpienia i natłoku codzienności umknie niektórym sukces tej misji, znajdzie się grupa ludzi, dla której będzie to coś wzniosłego. Nie trzeba koniecznie być związanym z jej współtworzeniem, by wynieść nadzieję na lepsze jutro, pocieszenie, zwykłą satysfakcję. Co w tym całym przedsięwzięciu jest jednak najważniejsze? Standardy życiowe i potrzeby doraźne zmieniają się jak w kalejdoskopie. Na niezmienionym poziomie trwa pragnienie bycia wolnym, bo w przeciwnym wypadku wszystko traci swój smak i urok. Niech więc Czerwona Planeta stanie się Makrostatuą Wolności. I nie ważne z jakich pobudek to się dokona. Byleby nie po trupach...



blog comments powered by Disqus