Naukowcy badają komiksy o Asterixie

16 czerwca 2011

Naukowcy przeprowadzili (dla poważanego medycznego periodyku) szczegółową analizę 700 urazów głowy poniesionych przez postacie w komiksach o Asterixie.

"To z pewnością spowoduje trwałe uszkodzenie mózgu!" - jeśli właśnie taka myśl Was nachodziła, ilekroć widzieliście jak Gal grzmoci Rzymianina w głowę w ulubionej serii stworzonych przez Rene Goscinny'ego i Alberta Uderzo komiksów o Asterixie, to nie jesteście osamotnieni w swojej opinii. Specjalizujący się w neurochirurgii naukowcy z Uniwersytetu Heinricha Heine'a z Düsseldorfu w Niemczech zagłębili się we wszystkich trzydziestu czterech tomach cyklu i wyliczyli 704 przypadki urazowego uszkodzenia głowy lub mózgu! Podczas kiedy grubo ponad połowa z nich powinna spowodować poważne zniszczenia o charakterze neurologicznym, a nawet śmierć, żadna z poddanych im postaci zdaje się nie cierpieć na jakiekolwiek trwałe skutki. Te ustalenia, opublikowane w tym roku na łamach "Acta Neurochirurgica" są, zdaniem badaczy, "zadziwiające".

"Zadziwiające" nie jest słowem, którego należałoby użyć. Teoretycznie, nikt nie posądza komiksów z Asterixem o wierne odwzorowanie Galii, Imperium Rzymskiego i ich historycznych mieszkańców. A jednak, to właśnie wniesiona pod adresem komiksu krytyka o niedostatki realizmu stanowi treść ustaleń naukowców. Jako że urazy czaszkowo-mózgowe (TBI - Traumatic Brain Injury) są jedną z głównych przyczyn śmierci dzieci i ludzi młodych, naukowcy bronią wartości swoich ustaleń, tłumacząc, że TBI nie jest traktowane z należytą powagą w komiksach. Mówiąc krótko: dzieci mogą nabrać złych przyzwyczajeń! Nie byłoby Wam przykro, gdyby mały Janek spróbował szaleńczego rajdu ze szczytu góry bez kasku?

Wydawać by się mogło, że Asterix jest oczywistą slapstickową fantastyką, a nasze dzieci mają wpajaną tę odrobinę sprytu wystarczającą do samodzielnego rozróżnienia pomiędzy rzeczywistością a światem komiksu. Najwyraźniej niekoniecznie. Wykręcanie głów i wywalanie języków nie są jedynie efektami komiksowymi - to poważne i rzeczywiste symptomy poważnych i rzeczywistych obrażeń. W gruncie rzeczy, współczesna medycyna musi sobie radzić nawet z diagnozą uszkodzeń głów przybyszy z kosmosu, jako że lista ofiar urazów uwzględnia cztery przypadki pozaziemskie (prawdopodobnie chodzi o wywodzących się z japońskiej mangi antagonistów Asterixa w odcinku o Spadającym Niebie).

Niewykluczone, że powinniśmy być wdzięczni, iż nie jest to po prostu kolejne, panikarskie badanie naukowe potępiające nieuzasadnioną przemoc w mediach. Byłoby niezwykle trudno pisać, nawet na kartach komiksu, o wojnie, w której nikomu nie dzieje się krzywda.

Mimo wszystko, analiza odkrywa kłopotliwy precedens. Jeśli badacze zaczną się przejmować fizycznym i psychicznym stanem postaci komiksowych, czemu nie mieliby pisać o chorobliwej obsesji Obelixa dotyczącej jego tuszy albo węchowej czułości ogromnego nosa Asterixa? A może ocenić genetyczne mutacje w serii X-Men? Albo podjąć temat mechaniki produkcji jedwabnej nici w Spider-Manie? Czy istnieje jakaś granica? Teraz moja głowa się wykręca...

::Podano za:: Casey Brienza, doktor socjologii na Uniwersytecie Cambridge



:: Źródło ::



blog comments powered by Disqus