Archiwum newsów - maj 2006

Autor: Greg K1ler

Następca Concorde'a

24 maja 2006

Następca Concorde'aPo wycofaniu z eksploatacji samolotu ponaddźwiękowego Concorde pojawiła się potrzeba stworzenia nowej, znacznie lepszej maszyny, umożliwiającej szybkie i relatywnie tanie przemieszczanie się po świecie.

Japońska Agencja Kosmiczna rozpoczęła rozmowy z NASA nad wspólnym projektem, którego rezultatem ma być stworzenie ponaddźwiękowego samolotu w rodzaju wycofanego z użytkowania Concorde'a.

Nowy samolot ponaddźwiękowy ma umożliwiać przelot z Tokio do Los Angeles w czasie około 3 godzin. Odpowiednie testy przeprowadzono już na pomniejszonym prototypie maszyny w marcu tego roku. Badania prowadziła Japońska Agencja Kosmiczna, która poszukiwała wówczas zagranicznego partnera strategicznego.

"W przyszłości będziemy potrzebowali wsparcia NASA" - mówi rzecznik prasowy JAXA, Kiyotaka Yashiro.

"Każde rozwijające się państwo prowadzi specyficzny rodzaj badań, Stany Zjednoczone, Europa i Rosja, międzynarodowa współpraca jest bardzo istotna" - dodaje.

Japońscy naukowcy i inżynierowie planują spotkać się z amerykańskimi ekspertami na specjalnie zorganizowanej konferencji w czerwcu tego roku. Wg Yashiro byłby to "pierwszy krok".

Japończycy są gotowi zbudować silnik, który przy olbrzymiej mocy charakteryzowałby się 1% głośnością silnika Concorde'a, podczas gdy amerykański Boeing odpowiedzialny byłby za wykonanie kadłuba i całego poszycia maszyny.

Przełom w lotach ponaddźwiękowych może znacznie pomóc w odmianie japońskiego przemysłu lotniczego. W państwie, które produkuje znaczną ilość części dla amerykańskiej firmy Boeing, ta gałąź przemysłu jest mimo tego zaskakująco uboga.

Japończycy planują ponowić sukces przewozów Concorde'a w 2025 roku. Nadal jednak potrzebnych jest wiele badań, aby móc stworzyć pierwszy prototyp maszyny o rzeczywistych rozmiarach. Potrzeba na to około 10 lat.

Jeśli chodzi o sam silnik, Japończycy testowali niedawno jednostkę odrzutową mogącą rozpędzić statek powietrzny do prędkości 5,5 Macha. Testy przeprowadzone na australijskiej pustyni dały jednak bardzo mieszane rezultaty. W jednym z lotów testowych samolot oddzielił się od silnika, doprowadzając do katastrofy.

Yax za Hot News

Zmartwychwstanie kasety

23 maja 2006

KasetaNaukowcom z IBM'a udało się umieścić ponad 15-krotnie więcej informacji na specjalnie wytworzonej kasecie niż na dotychczasowym zwykłym nośniku magnetycznym. Czyżby inżynierom z Almaden Research Centre w San Jose (centrum rozwojowe IBM) udało się tchnąć nowe życie w kurzące się taśmy magnetyczne? Na takie wnioski będzie trzeba poczekać, co najmniej 5 lat, zanim nowa technologia wejdzie do komercyjnego użytku. Jednak już teraz 6,67 miliarda bitów danych umieszczonych na calu kwadratowym ( około 6,46 cm kwadratowego) budzi podziw. A to nie koniec. Docelową pojemność calu kwadratowego ma osiągnąć 8 terabitów. Tak dużą pojemność zapisu udało się osiągnąć dzięki nowym taśmom produkowanym przez Fuji. Pokryte są one warstwą ochronną ferrytu baru ( BaO*6Fe2O3), z którego otrzymuje się bardzo krótkie i małe magnesiki o bardzo stabilnych właściwościach.

Dinki za The Register

Boja na Czerwonej Planecie

15 maja 2006

BojaNajnowsza misja NASA na Czerwoną Planetę - Mars Reconnaissance Orbiter (MRO) - działa zgodnie z planem. Lekko zmniejszy swoją wysokość, by zabrać się za aktywne zbieranie danych naukowych w dalszej części tego roku.

Mars złapał sondę swoją grawitacją na wydłużoną 35-godzinną orbitę.

W chwili obecnej rozgrywa się prawdziwa sztuka hamowania aerodynamicznego. Setki precyzyjnie obliczonych zanurzeń w atmosferze planety. Proces ten używa krótkich impulsów z silników MRO. Zanurzenia muszą być na tyle duże, by zwolnić statek, ale nie za głębokie, aby nie nagrzać lub uszkodzić orbitera.

Pod koniec manewru okres obiegu MRO dookoła Marsa wyniesie 2 godziny. W tym momencie z niemal kołowej orbity zaczną się w końcu obiecujące badania.

Wielozadaniowa sonda zbada historię wody na Czerwonej Planecie. W dodatku stanie się pierwszym ogniwem w komunikacji z Ziemią - międzyplanetarnym Internetem. Będzie mogła być użyta w przyszłości przez lecące tam statki.

Co więcej, potężny system kamer MRO może prowadzić po sznurku inne misje, np. lądownik Phoenix i Mars Science Laboratory. Dzięki temu wylądują bezpiecznie na dokładnie znanych lądowiskach. Zebrane dane mogą się przydać także ludzkim eksploratorom Marsa.

Greg K1ler za Space

Filmik z robotem!

15 maja 2006

NRGGrupa NRG przygotowała dla wszystkich Czytelników małą niespodziankę. Przedstawiamy filmik w formacie .avi promujący naszego robota. Pokazuje on w trójwymiarze kolejne etapy składania maszyny. Zapraszamy do ściągnięcia i obejrzenia pokazu.

Grupa NRG

Miecz nad Miastem Aniołów

15 maja 2006

Miasto AniołówIstnieje poważna groźba wystąpienia potężnego trzęsienia ziemi na południowym uskoku San Andreas (Los Angeles). Nie pękł on już od trzech stuleci.

W miejscu tym mogą się tworzyć trwające długo, silne wstrząsy, zdolne zamieszać w większej części regionu Los Angeles, mówią najnowsze badania. Analizy dowodzą możliwości wystąpienia nawet katastrofy o sile 7.7 stopnia w skali Richtera na odcinku 125 mil pomiędzy hrabstwami San Bernardino i Imperial.

San Andreas ostatni raz przełamał się w roku 1690, wywołując jednak stosunkowo niewielkie straty. Na obszarze tym żyło niewiele ludzi. Teraz Los Angeles i sąsiednie miasta zaludniły się i rozbudowały. Naukowcy twierdzą, że Wielki może być dramatyczny w skutkach.

Sejsmiczne fale z epicentrum będą musiały pokonać łańcuch niecek osadowych. Energia zostanie złapana w pułapkę i popłynie tym kanałem aż do Los Angeles. Skutek: silna i punktowa wibracja.

"Zagłębie najprawdopodobniej doświadczy kilku minut ruchu w stylu roller coaster. Dużą częścią Los Angeles porządnie wstrząśnie", mówi Kim Olsen z Uniwersytetu Stanowego w San Diego.

Na zdjęciu San Francisco po trzęsieniu Ziemi w kwietniu 1906 roku. Także uskok San Andreas.

Greg K1ler za Live Science

Piórkiem po monitorze

15 maja 2006

Piórkiem po monitorzeEZ-Canvas to system specjalnych czujników, który umożliwia przekształcenie dowolnego monitora w ekran dotykowy. Urządzenie zostało wyprodukowane przez korańską firmę NAVIsis.

Montowane w górnych rogach obudowy monitora, sensory współpracują ze specjalnym piórem optycznym. Jak podaje producent, cały system umożliwia odręczne pisanie tekstu, jego edycję oraz zaznaczanie wybranych fragmentów.

Ponadto w zestawie dołączone jest również oprogramowanie OCR, które rozpoznaje pismo odręczne i zamienia je na wersję elektroniczną.

Greg K1ler za 4Press

Amazońska tajemnica

15 maja 2006

AmazoniaBrazylijscy archeolodzy znaleźli w Amazonii kamienną budowlę sprzed około dwóch tysięcy lat. Odkrycie to może zrewolucjonizować poglądy na temat historii tej części świata. Znalezisko jest podobne do angielskiego Stonehenge.  

Została ona wzniesiona na terenie dzisiejszego stanu Amapa na niedostępnej, dalekiej północy Brazylii. Wygląda podobnie do Stonehenge w Anglii. Składa się ze 127 kilkutonowych kamiennych bloków, ustawionych na szczycie wzgórza, w równych odstępach.    

Części odkrytych na miejscu naczyń mogą mieć około dwóch tysięcy lat, co oznaczałoby, że amazońska budowla jest nieco młodsza od angielskiego Stonehenge, które powstało prawdopodobnie w latach 3000-1600 przed naszą erą.    

Naukowcy sądzą, że budowla mogła być miejscem kultu lub obserwatorium astronomicznym. Kamienne bloki rozstawiono tak, by można było uchwycić moment przesilenia zimowego, gdy słońce jest najniżej nad horyzontem. Zdaniem ekspertów, dawne ludy Amazonii mogły wykorzystywać położenia gwiazd i fazy księżyca do określania cyklów upraw.

Greg K1ler za Hot News

Co kryje nasz mózg?

13 maja 2006

MózgByć może jesteśmy na tropie jednego z najstarszych mechanizmów ochronnych w świecie żywym. Odkryto go w mięśniu sercowym i w mózgu; sprawia on, że komórki stają się odporne na brak tlenu. "Jeśli nauczymy się wykorzystywać ten mechanizm, oblicze medycyny może ulec zmianie" - nie kryje nadziei prof. Adam Szewczyk, kierownik Pracowni Wewnątrzkomórkowych Kanałów Jonowych Instytutu Biologii Doświadczalnej PAN im. M. Nenckiego w Warszawie.

Aby w pełni zrozumieć nadzieje prof. Szewczyka, trzeba sobie przypomnieć budowę komórki eukariotycznej (organizmu wyższego). W największym uproszczeniu jest to pęcherzyk błony lipidowo-białkowej, zamykający w swym wnętrzu jądro komórkowe z DNA oraz organelle, odpowiedzialne za wewnątrzkomórkowy metabolizm - trawienie, syntezę nowych związków chemicznych, energetykę. Wśród licznych organelli wyróżniają się mitochondria, czyli "komórkowe elektrownie", produkujące wysokoenergetyczne związki fosforu.

"I właśnie mitochondria leżą w centrum naszych zainteresowań. Okazuje się bowiem, że mogą być zaangażowane w patogenezę wielu chorób, mogą też przed nimi chronić" - wyjaśnia Szewczyk.

Profesor jest koordynatorem polsko-niemieckich badań pt. "Mitochondrialny kanał potasowy regulowany przez ATP w hipokampie - obiekt protekcyjnej strategii w epilepsji".

Można powiedzieć, że "związek mitochondriów, padaczki i profesora Szewczyka" dojrzewał przez wiele lat. W 1989 roku mgr Szewczyk, absolwent Wydziału Chemii Uniwersytetu Warszawskiego, obronił doktorat poświęcony jednemu z białek mitochondrialnych. Wkrótce potem trafił na staż do Francji, gdzie zajmował się kanałami potasowymi w błonie komórkowej trzustkowych komórek beta. Ich aktywacja (w praktyce - wypuszczenie potasu z komórki) jest jednym z mechanizmów stymulujących trzustkę do wydzielenia insuliny. Doktor Szewczyk nabrał doświadczeń w pracy z kanałami jonowymi.

"Pod koniec lat 90. odkryto, że kanał, podobny do badanego przeze mnie, znajduje się w wewnętrznej błonie mitochondrialnej komórek mięśnia sercowego. Wzbudziło to sporo kontrowersji" - wspomina Szewczyk.

Aż do tamtego momentu za pewnik przyjmowano, iż błona mitochondrium jest słabo przepuszczalna dla jonów. Ich transport miał bowiem uniemożliwiać pracę "komórkowym elektrowniom". Badanie kanałów potasowych zaowocowało habilitacją doktora Szewczyka.

Jakby zdziwienie obecnością kanałów było zbyt małe, kolejne lata przynosiły jeszcze bardziej zaskakujące odkrycia. Okazało się, że aktywacja kanałów, a więc wpuszczenie jonów potasu do wnętrza mitochondriów, daje efekt protekcyjny. Komórki stają się bardziej odporne na niedotlenienie, a więc na przykład na skutki choroby wieńcowej, a nawet zawału. Odkryciem tym zainteresował się przemysł farmaceutyczny i liczne laboratoria na świecie.

"Doktorat pozwolił mi poznać mitochondria, a praca we Francji - kanały potasowe. Pod koniec lat 90. zaprzyjaźniłem się z prof. Wolframem Kunzem z Oddziału Epileptologii Uniwersytetu w Bonn, który zajmował się padaczką. Stąd moje związki z neurologią" - opowiada naukowiec.

Z takiej mieszanki nie mogło wyjść nic innego. Na przełomie lat 2000 i 2001 prof. Adam Szewczyk i prof. Wolfram Kunz nawiązali ścisłą współpracę. Postanowili szukać kanałów potasowych w błonach mitochondrialnych komórek nerwowych.

"Znaleźliśmy takie kanały w mózgu. Zaraz potem udowodniono, że także ich aktywacja chroni komórki przed skutkami niedotlenienia. Daje to pewne szanse na opracowanie strategii neuroprotekcji zarówno w warunkach ostrego stresu jakim jest udar mózgu, jak i stresu przewlekłego. My skupiliśmy się na roli mitochondrialnych kanałów w patomechanizmie padaczki" - wyjaśnia profesor.

Polsko-niemiecki zespół miał twardy orzech do zgryzienia, ponieważ wiadomo było tylko tyle, że otwarcie kanału działa ochronnie na komórkę. Mechanizm tego działania nie został jeszcze poznany. Jedna z teorii mówi, że napływ jonów potasu do wnętrza mitochondrium (po otwarciu kanału) zapobiegać może napływowi jonów wapnia do wnętrza "komórkowych elektrowni". Jony te zaś od dawana uchodzą są za jeden z czynników indukujących śmierć komórek.

Zdaniem prof. Szewczyka, bardziej prawdopodobnym wyjaśnieniem może być wpływ stężenia wewnątrzmitochondrialnego potasu na poziom syntezy reaktywnych form tlenu uwalnianych do komórki (tzw. wolnych rodników).

Mimo że związkom tym tradycyjnie przypisuje się negatywną rolę, ostatnie lata przyniosły wiele dowodów ich pozytywnego wpływu na organizmy. Ale jak to się dzieje? Ciągle nie wiadomo, jaki jest szlak przekazywania "dobrej nowiny" od kanału potasowego aż do cytoprotekcyjnych efektów.

"Badamy strukturę kanału, charakteryzujemy jego właściwości, badamy białka, z którymi może oddziaływać. Po cichu marzymy też o tym, by się okazało, że protekcyjny mechanizm aktywacji kanału potasowego jest mechanizmem uniwersalnym, występującym nie tylko w sercu i mózgu, ale także innych narządach. Z jednej strony pozwoliłoby to opracować strategie terapeutyczne, z drugiej zaś niezmiernie wzbogaciłoby naszą wiedzę o początkach życia" - zauważa prof. Szewczyk.

Jak przypomina, mitochondria to bakterie, które przed około dwoma miliardami lat wniknęły do tworzących się właśnie komórek eukariotycznych. "Dotychczas uważało się, że komórka gospodarza toleruje je w swym wnętrzu ze względu na zdolność do produkcji substancji wysokoenergetycznych. Być może przynoszą i inne korzyści, o których właśnie się dowiadujemy" - dodaje naukowiec.

Bool za Hot News

Big Bang! Bag Bang!

9 maja 2006

Big BangNasz wszechświat nie jest jedyny w swoim rodzaju. Jest dzieckiem poprzedniego wszechświata - twierdzi brytyjsko-amerykański zespół naukowców.
   
Naukowcy twierdzą, że wszechświat nie powstał tylko raz. Jest raczej jednym z wielu produktów cyklu wielkich wybuchów i wielkich zapaści. Nowa teoria jest zaprzeczeniem dotychczasowej.
   
Wedle dotąd panującej opinii, wszechświat, czyli przestrzeń, energia i masa powstały w wyniku wielkiego wybuchu niecałe 14 mld lat temu. Zdaniem jednego z współautorów publikacji, profesora Neila Turocka z brytyjskiego Uniwersytetu Cambridge, czas mógł zacząć płynąć znacznie wcześniej. A to oznacza, że przed wielkim wybuchem jakiś wszechświat musiał istnieć. Współautor publikacji, profesor Paul Steinhardt z amerykańskiego uniwersytetu Princeton sądzi, że być może istnieje niedostępny dla nas wszechświat zbudowany z tzw. ciemnej materii.
   
Choć nie mamy z nim kontaktu - twierdzą naukowcy - między obu wszechświatami istnieje oddziaływanie. Ma ono doprowadzić do wielkiej zapaści, czyli skurczenia się naszego wszechświata niemal do zera. Niemal, bo za nim to się stanie, wszechświat odbije się i narodzi ponownie w kolejnym wielkim wybuchu.

Greg K1ler za Hot News

Kości rosnące na nanorurkach

9 maja 2006

KościNaukowcy opracowali technikę, dzięki której prawdopodobnie pewnego dnia możliwe stanie się  hodowanie dowolnych kości.

Byłyby one przydatne w sytuacjach, gdy ludzie tracą fragmenty swoich kości, na przykład w poważnych wypadkach lub podczas operacji chirurgicznych, zwłaszcza usuwania pewnych rodzajów raka. Powstałe braki można wypełniać przeszczepami, problem jednak w tym, że obecnie źródła tkanek kostnych są dalekie od doskonałości.

Jedną z możliwości jest pobranie kawałka innej kości z ciała pacjenta. Wiąże się to najmniejszym ryzykiem odrzucenia transplantowanej tkanki, lecz również z powstaniem ubytku gdzie indziej, bólem i podwyższoną szansą wystąpienia komplikacji. Czasami używane są także kości nieboszczyków, lecz przyjmują się one gorzej niż własne. Z kolei sztuczne, na przykład ceramiczne kości nadają się właściwie tylko do wydłużania naturalnych przeszczepów.

Według Laury Zanello, profesor biochemii na Uniwersytecie Kalifornii w Riverside, idealnym rozwiązaniem byłyby zastępcze fragmenty kości, pasujące idealnie do ubytku i do pacjenta.

Jej zespół stworzył system, w którym komórki kostne rosną na rusztowaniach z nanorurek, czyli niezwykle mocnych strukur mikroskopijnych rozmiarów, zwykle o średnicy nie przekraczającej kilku nanometrów. Na chwilę obecną grupa używa komórek laboratoryjnych szczurów.

Gdy już technika zostanie dopracowana, nanorurki będzie można odpowiednio formować, tak więc, gdy zostaną pokryte komórkami kostnymi pacjenta, będą idealnie pasować do luki w uszkodzonej kości. Po pewnym czasie obie części zrosną się, podobnie jak ma to miejsce w przypadku typowego przeszczepu. Zanello twierdzi, że prawdopodobieństwo odrzucenia jej wynalazku przez organizm jest małe, ponieważ węgiel jest biologicznie przyjaznym pierwiastkiem, a ponadto wstawka składałaby się z komórek pacjenta.

Dodaje też, że wielu naukowców próbowało połączyć węglowe nanorurki z różnymi typami żywych komórek, jednak do tej pory obumierały one szybko, zatrute samymi rurkami. Jako przyczynę podaje odkładanie się w nanorurkach ciężkich metali podczas procesu produkcyjnego. Pierwiastki te są toksyczne dla większości komórek. Jednakże Bin Zhao, absolwent wydziału chemii należący do zespołu profesor Zanello, a teraz naukowiec w Narodowym Laboratorium Oak Ridge, zdołał otrzymać rurki czystsze niż wcześniej.

"Najwyraźniej to właśnie jest przyczyną, dla której nasze komórki kostne mogą rosnąć na tych węglowych nanorurkach", powiedziała Zanello. "Najbardziej fascynujące jest to, że nie tylko rosną i się dzielą, ale również wydzielają substancję międzykomórkową kości". Taka substancja pozwala komórkom łączyć się z właściwą kością.

Rezultaty są obiecujące, jednakże to zaledwie pierwszy krok na długiej drodze do leczenia ludzkich kości, zauważa Zanello. Wyjątkowo ważne będzie przetestowanie, jak organizm toleruje struktury nanorurkowe, które przecież, choć ukryte pod tkanką kostną, pozostawałyby w ciele na stałe.

Bool za Live Science

Nie jesteśmy już bezbronni!

7 maja 2006

Katastrofa #1Naturalne katastrofy, takie jak huragany, tsunami i trzęsienia ziemi spadają na naszą planetę od czasu do czasu. Gdy jednak zostaniemy trafieni przez  asteroidę, będzie to można porównać jedynie do Katriny z dalekiego kosmosu.

Kiedy huragan Karina uderzył w sierpniu zeszłego roku w Stany Zjednoczone, był zabójczy, potężny i kosztowny. Stał się też metaforą dla kiepskich działań rządu przed klęską i podczas niej.

W chwili obecnej nie ma takiej agencji w USA, ani także w żadnym innym kraju, która byłaby w stanie stworzyć i zademonstrować działanie technologii potrzebnej, by ochronić Ziemię przed uderzeniami bliskich jej obiektów.

"Kongres Stanów Zjednoczonych musi być zachęcony, aby podjąć odpowiednie kroki w tym kierunku", uważa były astronauta NASA Russell Schweickart. W czasie Światowej Konferencji Rozwoju Kosmicznego przedstawił stan wiedzy na temat możliwości radzenia sobie z NEO (Near Earth Objects - obiekty bliskie Ziemi).

Katastrofa #2Fundacja B612, której Schweickart jest przewodniczącym, składa się z naukowców, technologów, astronomów, astronautów i innych specjalistów. Ma za zadanie do 2015 poznać technikę kontrolowanej zmiany trajektorii asteroidy zagrażającej naszemu istnieniu.

Przechodząc do szczegółów Schweickart powiedział: "Ziemia jest sporadycznie uderzana przez asteroidy, których orbita przecina ziemską. Wskutek takiego zderzenia może powstać wybuch o sile 15 milionów ton trotylu, a czasami nawet kończący dzieje cywilizacji ludzkiej wybuch o mocy gigatony. Po raz pierwszy w historii ludzkości mamy technologię, która odpowiednio przygotowana, pomoże nam zapobiec strasznym skutkom podobnej katastrofy".

"Trzeba pamiętać, że mamy do czynienia ze zjawiskiem rzadszym, ale za to o wiele bardziej niszczycielskim niż Katrina", dodaje. "Ludzie nie dostrzegają tej siły, lecz wierzcie mi, nie chcielibyście być przyłapanymi na gorącym uczynku".

Ze słów Schweickarta wynika, że istnieje potencjał umożliwiający nam unikanie kosmicznych kolizji. Składa się nań: wczesne ostrzeganie, tarcza odchylająca oraz odpowiedni proces podejmowania międzynarodowych decyzji.

Były astronauta zaznacza, że pomimo znacznego postępu w tej dziedzinie, pozostało jeszcze dużo pracy.

Greg K1ler za Space

Zapowiedź - "Ślepi obserwatorzy nieba"

7 maja 2006

Ślepi obserwatorzy niebaKolb wprowadza Czytelnika w fascynujący i tajemniczy świat kosmosu, przystępnie i barwnie wyjaśnia skomplikowane zagadnienia z dziedziny astrofizyki, przeplatając swoją opowieść zabawnymi anegdotami.

Przeczytaj więcej o nowej książce ze stajni wydawnictwa Prószyński i S-ka.

Greg K1ler za Prószyński i S-ka

Robotyzacja armii

7 maja 2006

Robotyzacja armiiKilka dni temu naukowcy przedstawili prototyp robota wojskowego. Nowa konstrukcja łaczy w sobie wiele przydatnych dla takiej jednostki cech. Poza wysoka mobilnością może służyć jako jednostka transportowa, będąc jednocześnie na tyle wytrzymałą, by zapewnić wsparcie żołnierzom na polu walki.

Ważący 6,5 tony "Crusher" został zbudowany na bazie rurowego szkieletu wykonanego z bardzo wytrzymałych stopów aluminium, natomiast wszystkie łączniki wzmocniono tytanowymi elementami. Całość pokrywa stalowy pancerz chroniący przed uderzeniami skał i innych obiektów.   

Pojazd może samodzielnie operować w terenie, automatycznie omijając wszystkie napotkane przeszkody terenowe, przewożąc na pokładzie ponad 4 000 kg ładunku w postaci broni i pancerza.

Odpowiednią mobilność zapewnia bardzo elastyczny układ jezdny oparty na aktywnym zawieszeniu hydraulicznym. Każde z sześciu kół jest zasilane niezależnym silnikiem elektrycznym. Możliwości "Crushera" przedstawia poniższy film.

Choć "Crusher" nie wejdzie raczej do wyposażenia armii, będzie świetnym przykładem demonstrującym możliwości tego typu urządzeń. Posłuży jako obiekt testowy nowych rozwiązań technicznych. Jak zapewniają specjaliści, podobne jednostki pojawią się na polach bitew w ciągu 5-10 lat.

Mighal za Live Science

Zapowiedź - "Nasz kosmiczny dom"

4 maja 2006

Kosmiczny domW maju ukaże się książka Nasz kosmiczny dom Martina Reesa, w której Czytelnik znajdzie zapis nieco zmodyfikowanych wykładów wygłoszonych przez autora dla szerokiej publiczności w Princeton University. Więcej...

CD Jack za Prószyński i S-ka

Para-nauka i obok - "O tym, po co komuś nic"

3 maja 2006

O tym po co komuś nicPoprzednim razem bardzo pobieżnie opisałem, jak się otrzymuje wysoką próżnię. Jest to pierwszy krok do tego, by wykonać jakieś pomiary. Co i jak się mierzy w próżni? Tym razem spróbuję trochę bliżej wyjaśnić, po co komu tyle zabawy z otrzymaniem doskonałego niczego.

Zapraszamy do lektury felietonu z serii Para-Nauka i Obok. Tym razem Adam Cebula opowie o tym, jak powstają układy scalone i po co naukowcom cały ten próżniowy kram. Czytaj tutaj.

GNP

Samochód to czy robot?

3 maja 2006

Samochód-robotW zeszłym roku zautomatyzowany pojazd, Stanley, z Uniwersytetu Stanford zgarnął sponsorowaną przez wojsko nagrodę w wysokości dwóch milionów dolarów za przejazd 132 mil w pustynnym terenie bez pomocy człowieka. Teraz stoi przed nim o wiele większe wyzwanie - obszar miejski.

Znana z nieprawdopodobnych projektów DARPA (Defense Advanced Research Projects Agency) planuje utrzymać rywalizację do listopada 2007 roku.

Celem jest wbicie ostrogi w ciało zaawansowanej robotyki, która ma wspomóc militarne misje. Kolejne dwa miliony czekają na zespół, którego dzieło będzie potrafiło manewrować na 60-milowej miejskiej trasie w czasie krótszym niż sześć godzin.

Robot musi stosować się do kodeksu drogowego, wtapiać w ruch uliczny i nawigować w korkach oraz na rondach.

"Grand Challenge 2005 udowodniło, że pojazdy mogą podróżować na znacznych dystansach i trafiać do celu, zupełnie jakbym to ja czy ty nim kierował z jednego miasta do drugiego", mówi dyrektor DARPA Tony Tether. "Po tym sukcesie , wierzymy, że robotycy są gotowi na operowanie w granicach miasta".

Greg K1ler za Live Science

Satelity lecą w kulki

3 maja 2006

Satelity kulki #1Satelita nie większy niż piłka do siatkówki ma wzniosłe cele na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej (ISS), gdzie jego użycie może prowadzić do większych i lepszych robotów do prac orbitalnych.

Jeffrey Williams z ISS Expedition 13, który obecnie znajduje się na pokładzie stacji, będzie miał za zadanie rozstawić pierwszego z trzech niezależnych satelitów zaprojektowanych by wyszukiwać cele do dokowania. Ma się to stać 18 maja tego roku.

Eksperyment jest częścią projektu SPHERES, dotyczącego stworzenia sieci minisatelitów zdolnych do lotu w formacji.

"W dużym stopniu da nam to niezły rzut oka na to, czy oprogramowanie działa. Mamy nadzieję, że tak jest", powiedział Jonathan How, professor aeronautyki i astronautyki z  Massachusetts Institute of Technology.

Satelity kulki #2Podstawowe testy dokowania z zakresu projektu SPHERES pozwolą na stworzenie większych i bardziej wyszukanych systemów tankowania satelitów, koordynowanie pozycji lecących w formacji teleskopów i ulepszenie systemów łączenia się statków kosmicznych.

Na pokładzie ISS jest już odpowiedni zestaw zaopatrzenia, waży on 11 kilogramów. Składa się z jednego satelity, dziesięciu baterii, siedmiu kartridży z gazem, jednej boi i laptopa. Dwa dodatkowe satelity zostaną dostarczone podczas kolejnej misji promu, w czerwcu.

System miał się znaleźć na orbicie już w roku 2004, ale przeszkodziła temu tragedia Columbii.

Greg K1ler za Space

Energia jądrowa w Polsce

3 maja 2006

Energia jądrowaNaukowcy nie ukrywają, że niebawem w Polsce rozpocznie się budowa elektrowni jądrowej. Nieoficjalnie wiadomo, że największą szansę na inwestycję ma region zachodniopomorski - informuje "Głos Szczeciński".

Plany obiektu już są. Siłownia jądrowa miałaby powstać w regionie zachodniopomorskim do 2015 roku. W Instytucie Fizyki Jądrowej Polskiej Akademii Nauk potwierdzają, że są takie rozważania.    

"Trzeba budować i to jak najszybciej. To najtańsze źródło pozyskiwania energii" - przekonuje jeden z pracowników naukowych. Zasoby gazu, węgla, ropy naftowej kurczą się z roku na rok. Niebawem zostaniemy skazani wyłącznie na energię jądrową. Gdzie umiejscowić pionierski obiekt? Mamy dwa dogodne regiony: Podkarpacie i Pomorze Zachodnie. Ta druga "kandydatura" ma więcej atutów.    

Naukowcy nie zaprzeczają, że największą przeszkodą w procesie budowy elektrowni jądrowej jest jej lokalizacja. Do takiej inwestycji trzeba przekonać samorządy. A ludzie po wybuchu w Czarnobylu boją się atomu.    

Według zwolenników energii jądrowej, obiekty takie najlepiej lokalizować na pustkowiu, np. w pobliżu poligonów wojskowych. Dlatego mówi się m.in. o Drawsku Pomorskim. Jednak największe szanse ma Gryfino. Ze względu na infrastrukturę obecnej elektrowni, dogodne drogi dojazdowe i porządny szlak kolejowy. To - zdaniem specjalistów od atomów - wprost wymarzone miejsce na taką inwestycję.

Greg K1ler za Hot News

Bajty w czystej wodzie

3 maja 2006

Bajty w czystej wodzieMieszanie wody z nanoprzewodnikami umożliwia uzyskanie urządzeń o pojemności informacyjnej do 10 milionów razy większej niż pojemność obecnych dysków pamięci.

Naukowcy z Uniwersytetu Drexel i Uniwersytetu Pennsylwania na Uniwersytecie Harvarda w stanie Massachusetts (USA) odkryli, że woda przekształca związek BaTiO3 stanowiący nanoprzewodnik w nośnik komputerowej pamięci.  

Związek ten jest ferroelektrykiem. Jego polaryzacja przebiega wraz z magnetyzacją - pozytywny ładunek na jednym końcu, ujemy na drugim. Wykorzystanie tych zdolności magnetycznych to prosta droga do zapisywania i odczytywania danych w mikroskali.

Jonathan Spanier, jeden z naukowców pracujących przy projekcie twierdzi, że wykorzystanie zapisu wodnego umożliwy produkcję dysków pamięci o wielkości przekraczającej 10,000 TB na 1 centrymetr sześcienny. Dla kontrastu, obecne karty pamięci flash pozwalają na maksymalny zapis ok. 5 GB informacji na każdy centymetr sześcienny.

Greg K1ler za Hot News

Coś dla pań...

3 maja 2006

Coś dla pańRoztargnionym paniom, które często zapominają zabrać ze sobą klucze lub komórkę, z pomocą przyszli studenci z kanadyjskiego Simon Fraser University. Opracowali oni prototyp damskiej torebki o nazwie Ladybag, który sprawdza swoją zawartość i w razie potrzeby przypomina o zabraniu danej rzeczy, wyświetlając jej symbol.

Wbudowany czytnik metek radiowych zbiera informacje na temat odpowiednio oznaczonych przedmiotów. W przypadku braku któregoś z nich, sygnał przekazywany jest do systemu diod LED, które prezentują jego ikonę na zewnętrznej części torebki.

Jak przyznają pomysłodawcy projektu, nietypowy wynalazek prezentuje również zmiany nastroju, w zależności od sposobu trzymania torebki przez jej posiadaczkę.

Greg K1ler za 4Press



blog comments powered by Disqus