Archiwum newsów - kwiecień 2006

Autor: Greg K1ler

Latający dywan to nie fantazja

29 kwietnia 2006

Latający dywanPomysł latającego dywanu nie jest aż taką fantazją, jak się wydaje: amerykański uczony zaprojektował pojazd kosmiczny, który nawiązuje do tej idei. Gigantyczny dywan rozwijający się w przestrzeni ma czerpać poprzez panele baterii słonecznych wystarczająco wiele energii, aby poruszać się w układzie słonecznym aż po okolice planety Pluton.

Taki pojazd kosmiczny nie potrzebowałby napędu atomowego, co rozwiązałoby jeden z najtrudniejszych problemów podróży kosmicznych - problem paliwa.

Idea dywanu kosmicznego o napędzie słonecznym została szczegółowo przedstawiona przez jej twórcę, Rudolpha Meyera z Uniwersytetu Kalifornii, na łamach pisma "New Scientist", którego najnowszy numer ukaże się w sobotę.

Według uczonego, latający dywan powinien ważyć 200 kilogramów i mieć powierzchnie 3.125 metrów kwadratowych. Mógłby poruszać się w przestrzeni z prędkością 666.000 km na godzinę, dzięki czemu do Plutona dotarłby w ciągu niespełna roku.

Uczony przyznaje jednak, że po to aby jego idea mogła zostać urzeczywistniona, powinien jeszcze nastąpić znaczny postęp w rozwoju technologii paneli słonecznych.

Przeszkodę stanowi na razie zbyt wielka waga baterii słonecznych. Aby pomysł Meyera mógł być zrealizowany, ich waga nie powinna przekraczać 16 gramów na metr kwadratowy.

Jednakże, jeśli problem ten zostanie rozwiany w stosunkowo krótkim czasie, latający dywan Meyera może stać się alternatywą pojazdów kosmicznych o napędzie atomowym, takich jak na przykład projektowana przez NASA misja statku Prometeusz, który ma zbadać w najbliższych latach planetę Jowisz i jej księżyce.

Bool za Onet.pl

Księżyc - Ziemia Obiecana

27 kwietnia 2006

Ziemia Obiecana #1Już wkrótce w stronę naszego satelity zostanie wystrzelona bezprecedensowa salwa międzynarodowych sond. Wszystkie są zaopatrzone tak, że daje to sygnał rozpoczęcia nowej ery w eksploracji Księżyca.

Jeżeli terminy zostaną dotrzymane, to statki kosmiczne z Indii, Chin i Japonii dotrą do satelity szybciej niż Lunar Reconnaissance Orbiter z NASA, czyli przed rokiem 2008. W tym momencie działa już SMART-1 z Europejskiej Agencji Kosmicznej, dokańcza swoją pracę.

W przeszłości posiadanie własnych, niezależnych środków, by wystrzelić w kosmos satelitę było jedną z oznak kosmicznego statusu. Czasy się zmieniły. Teraz to Księżyc jest miejscem akcji.

"Uznaję to za satysfakcjonujące i ekscytujące", mówi Paul Spudis z Uniwersytetu Johna Hopkinsa w Maryland. "Większość krajów leci na tę misję z zamiarem zebrania pierwszych doświadczeń w eksploracji planetarnej", sugeruje. "Księżyc jest dostatecznie blisko, by się do niego dostać i działać w jego pobliżu. Taki stan rzeczy to pomyślność dla księżycowej nauki".

Te nowe dane są ważne do ilościowego zanalizowania natury i stanu surowców na Księżycu, a więc i uzasadnienia obecności na nim człowieka.

Ziemia Obiecana #2Spudis powiedział, że ogrom informacji wysokiej jakości jest w zasięgu ręki. Sąsiad Ziemi zostanie globalnie zmapowany przez szereg czujników, włączając w to ogląd na takich długościach fal, jakich nie stosowano z orbity.

Na przykład, zbudowany w USA radar obrazujący poleci na indyjskim Chandrayaan-1. Eksperyment pozwoli na wykonanie mapy rozrzuconych detali księżycowych biegunów, a co za tym idzie wywnioskowanie istnienia lodu. Być może istnieje on wciśnięty gdzieś w bezsłoneczne kratery.

Greg K1ler za Space

Czarnobyl - to już 20 lat

27 kwietnia 2006

Czarnobyl #1Po niemal 20 latach od awarii elektrowni jądrowej w Czarnobylu, wiele pytań dotyczących skutków zdrowotnych, ekologicznych i społeczno-ekonomicznych tej katastrofy pozostaje nadal bez odpowiedzi. Najbardziej dotknięte nią osoby i kraje nie osiągnęły jeszcze wyraźnego, naukowego konsensusu co do skutków awarii i nie otrzymały autorytatywnych odpowiedzi na ważne pytania. Dla zapełnienia tej luki i dla propagowania lepszego zrozumienia i udoskonalonych metod postępowania ze skutkami awarii, w roku 2003 powołano Forum Czarnobylskie. 

Forum Czarnobylskie powstało z inicjatywy Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej (MAEA) we współpracy z WHO, UNPD, FAO, UNEP, UN-OCHA, UNSCEAR1, Bankiem Światowym i rządami Białorusi, Federacji Rosyjskiej i Ukrainy. Forum jest wkładem do 10-letniej strategii ONZ dla Czarnobyla, którą uruchomiono w roku 2002 opublikowaniem dokumentu: "Skutki awarii jądrowej w Czarnobylu dla człowieka - strategia przywracania stanu sprzed awarii." 
    
Aby stworzyć bazę umożliwiającą Forum osiągnięcie postawionego przed nim celu, MAEA powołała specjalistyczną grupę roboczą złożoną z naukowców celem podsumowania skutków ekologicznych, zaś WHO powołała grupę ekspertów celem opisania skutków zdrowotnych i programów opieki medycznej w trzech najbardziej dotkniętych krajach. Informacje przedstawione w niniejszym dokumencie oraz w dwóch pełnych raportach grup ekspertów zaczerpnięto z badań naukowych podjętych przez MAEA, WHO, UNSCEAR i liczne inne cieszące się autorytetem podmioty. Ponadto w UNDP wykorzystano prace wybitnych ekonomistów i specjalistów ds. politycznych celem oceny społeczno-ekonomicznych skutków awarii w Czarnobylu, w dużej mierze na podstawie wymienionego wyżej studium ONZ. 

Awaria

Wybuchy, które rozerwały zbiornik reaktora w Czarnobylu, oraz powstały wskutek tego pożar, jaki wybuchł 26 kwietnia 1986 roku i trwał przez 10 dni, spowodowały bezprecedensowe uwolnienie materiałów promieniotwórczych do środowiska. Faktycznie, MAEA scharakteryzowała to zdarzenie jako "największą katastrofę jądrową w dziejach ludzkości." 
    
Chmura z płonącego reaktora doprowadziła do rozproszenia na dużej części terytorium Europy wielu materiałów promieniotwórczych, zwłaszcza promieniotwórczego jodu i cezu. Promieniotwórczy jod-131, najistotniejszy z punktu widzenia dawek w tarczycy, ma krótki okres połowicznego rozpadu (8 dni) i w dużej mierze uległ rozpadowi w ciągu kilku pierwszych tygodni po awarii. Promieniotwórczy cez-137, który przyczynia się do powstania dawek zarówno zewnętrznych jak i wewnętrznych, ma znacznie dłuższy okres połowicznego rozpadu (30 lat) i w wielu częściach Europy nadal występuje w mierzalnych ilościach w glebie i niektórych produktach spożywczych. Największe stężenia skażeń wystąpiły na dużych obszarach byłego Związku Radzieckiego otaczających reaktor, które obecnie wchodzą w skład Białorusi, Federacji Rosyjskiej i Ukrainy. 
    
Czarnobyl #2Oszacowano, że w działaniach ratowniczych i usuwaniu skutków awarii w latach 1986-1987, początkowo uczestniczyło około 200 000 ratowników rekrutujących się z wojska i ochotników, pracowników elektrowni jądrowej, miejscowej policji i straży pożarnej. Później liczba zarejestrowanych "likwidatorów" wzrosła do 600 000, chociaż tylko niewielu z nich zostało narażonych na niebezpieczne dawki promieniowania. Największe dawki otrzymali w pierwszym dniu awarii ratownicy i personel obiektu, w sumie około 1000 osób. 

Na terenach Białorusi, Rosji i Ukrainy, które na skutek awarii w Czarnobylu zostały skażone izotopami promieniotwórczymi (powyżej 37 kBq m-2 dla cezu-137)2 żyje około 5 milionów ludzi. W tym około 400 000 osób zamieszkiwało obszary bardziej skażone - które władze radzieckie zaklasyfikowały jako strefy ściśle kontrolowane (powyżej 555 kBq m-2 dla cezu-137). Wiosną i latem 1986 r. około 116 000 osób z tej populacji, ewakuowano z obszarów otaczających elektrownię jądrową w Czarnobylu (uznanych za "strefę wyłączoną") na tereny nieskażone. 
    
Niestety, dotknięta skutkami awarii ludność ówczesnego Związku Radzieckiego początkowo nie miała dostępu do wiarygodnych informacji o awarii i spowodowanym przez nią skażeniu promieniotwórczym, a informacje te pozostawały niewystarczające jeszcze przez około dwa lata po katastrofie. Rezultatem tego braku informacji i ich opóźnienia był powszechny brak zaufania do informacji oficjalnych i błędne przypisywanie wielu objawów złego stanu zdrowia skutkom narażenia na promieniowanie. 
    
Średnia dawka dla ewakuowanych na Białorusi wynosiła 31 mSv, przy czym najwyższa średnia dawka w dwóch wioskach wyniosła około 300 mSv. 

Spożycie żywności skażonej promieniotwórczym jodem doprowadziło do znaczących dawek w tarczycy wśród mieszkańców skażonych terenów Białorusi, Rosji i Ukrainy. Dawki w tarczycy były bardzo zróżnicowane, w zależności od wieku, poziomu skażenia gruntu izotopem I-131 oraz wskaźnika spożycia mleka. Odnotowane dawki indywidualne w tarczycy sięgały około 50 Gy, przy dawkach średnich na terenach skażonych równych od 4 około 0,03 do 0,3Gy, w zależności od wieku ludzi i regionu ich zamieszkania.
   
Ofiary w ludziach
   
Czarnobyl #3Liczba zgonów, które można przypisać awarii w Czarnobylu, budziła ogromne zainteresowanie ogółu społeczeństwa, naukowców, mediów masowych i polityków. Twierdzono, że na skutek awarii życie straciły dziesiątki, lub nawet setki tysięcy ludzi. Twierdzenia te są przesadzone: oszacowano, że całkowita liczba osób, które mogły umrzeć lub mogłyby w przyszłości umrzeć na skutek narażenia spowodowanego przez awarię w Czarnobylu w okresie całego życia ludzi zatrudnionych przy działaniach ratowniczych oraz mieszkańców terenów najbardziej skażonych, wynosi około 4000. Liczba ta obejmuje około 50 ratowników, którzy zmarli na skutek ostrego zespołu popromiennego (ARS, acute radiation syndrome) w roku 1986 i z innych przyczyn w okresie późniejszym; 9 dzieci, które zmarły na raka tarczycy, oraz szacunkowo 3940 osób, które mogłyby umrzeć na nowotwory spowodowane narażeniem na promieniowanie. Ta ostatnia liczba dotyczy populacji złożonej z 200 000 osób zatrudnionych przy działaniach ratowniczych i likwidacji skutków awarii w latach 1986-1987; 116 000 osób ewakuowanych oraz 270 000 mieszkańców obszarów najbardziej skażonych.

Przyczyną zamieszania związanego ze skutkami awarii w Czarnobylu jest fakt, że w okresie po roku 1986 tysiące osób zatrudnionych przy działaniach ratowniczych i likwidacji skutków awarii, a także osób mieszkających na terenach najbardziej skażonych, zmarło z różnych powodów naturalnych, których nie można przypisać promieniowaniu. Jednak powszechne oczekiwanie uszczerbku na zdrowiu oraz tendencja do kojarzenia wszystkich problemów zdrowotnych z narażeniem na promieniowanie doprowadziły miejscową ludność do założenia, że liczba zgonów związanych z Czarnobylem była znacznie większa.
   
Liczba zgonów spowodowanych przez ARS w pierwszym roku po awarii jest dobrze udokumentowana. Według UNSCEAR (2000), pierwotnie stwierdzono ARS u 237 pracowników reaktora i ratowników, ale później diagnozę tę potwierdzono za pomocą szczegółowej analizy klinicznej u 134 osób. W wielu przypadkach ARS był dodatkowo komplikowany przez rozległe oparzenia skóry spowodowane promieniowaniem beta i zakażenia. Spośród tych pracowników, 28 osób zmarło w 1986 roku na skutek ARS, a w latach 1987-2004 z różnych przyczyn zmarło kolejne 19 osób. Długotrwałe choroby spowodowane przez promieniowanie mogły w dalszych latach doprowadzić do zgonów niektórych osób, które przeżyły ARS. Jednak w ogólnej populacji dotkniętej skutkami opadu promieniotwórczego po awarii w Czarnobylu dawki promieniowania były całkiem małe, zaś ARS i związane z nim zgony nie wystąpiły.

Dla kontrastu, liczby zgonów w przeciągu ostatnich 20 lat, które można było przypisać awarii, to jedynie oszacowania, obciążone umiarkowanie dużym zakresem niepewności. Powodem tej niepewności jest fakt, że osoby, które otrzymały dodatkowe słabe dawki promieniowania, umierały z tych samych przyczyn, co ludzie, których skutki awarii nie dotknęły. Ponadto we wszystkich badanych grupach, zarówno osób zatrudnionych przy działaniach ratowniczych jak i mieszkańców, wszelki wzrost umieralności w porównaniu z grupą kontrolną był statystycznie nieistotny lub bardzo mały. Oszacowania związane z prognozowanymi liczbami zgonów w przyszłości są jeszcze mniej pewne, ponieważ podlegają innym istotnym i zakłócającym obraz czynnikom. W rzeczywistości najprawdopodobniej nigdy dokładnie nie poznamy faktycznej liczby zgonów spowodowanych przez awarię.

Greg K1ler za Hot News

Piramidy w Bośni

24 kwietnia 2006

BośniaW miniony piątek w środkowej Bośni ekipa archeologów przystąpiła do prac nad trzema tajemniczymi wzgórzami w pobliżu wsi Visoko, około 30 km na północ od Sarajewa.
   
Wykopaliska rozpoczęto przy wielkim zainteresowaniu mieszkańców w pierwszej z 10 wybranych stref o powierzchni 20 na 50 metrów, u stóp dwóch wzgórz pokrytych roślinnością.
   
Pomysłodawcą wykopalisk jest Bośniak Semir Osmanagić, który w końcu 2005 roku przeprowadził pierwsze poszukiwania w okolicy wzgórz, które swoim kształtem rzeczywiście przypominają piramidy. Jest on przekonany, że są to dzieła tajemniczej cywilizacji, wzniesione z bloków ciętego kamienia. W skład ekipy wchodzą również archeolog i geolog.
   
Poszukiwacze piramid twierdzą, że ze zdjęć satelitarnych okolicy wynika, iż oba wzgórza o wiele szybciej ulegają wychłodzeniu niż ich otoczenie, co może wskazywać, że wewnątrz wzgórza są puste.
   
Według Osmanagicia cztery boki piramidy usytuowane są zgodnie z kierunkami świata. Odkrywca bośniackich piramid twierdzi, że przypominają one słynne piramidy w Meksyku i dlatego większą nazwał "Bośniacką piramidą Słońca", a mniejszą - Księżyca.
   
"Odkryto pierwsze ściany piramid" - mówi Osmanagić. "Jak widzimy, powierzchnia jest perfekcyjnie płaska. To jest jeden z dowodów materiałowych, na którego podstawie możemy przypuszczać, że rozmawiamy o piramidach" - dodaje.
   
Osmanagić przypuszcza, że jedna z odkrytych piramid może być...o 1/3 wyższa od największej piramidy w Gizie (Egipt).
   
U podnóża piramid archeolodzy odnaleźli wielkie kamienne płyty, które zakrywają wejścia do tajemniczych tuneli.
   
Prace wykopaliskowe mają kosztować ok. 125 tys. euro i będą prowadzone około 200 dni. Pierwszych rezultatów odkrywcy piramid spodziewają się już za trzy tygodnie.

Greg K1ler za Hot News

Para-nauka i obok - "Pięć minut"

23 kwietnia 2006

Pięć minutWszystko wskazuje na to, że los Columbii został przesądzony właśnie w 2 minucie lotu. Być może istniały jeszcze szanse ratunku dla siedmioosobowej załogi, gdyby zareagowano na niepokojące obrazy zarejestrowane przez kamerę dalekiego śledzenia. Od uderzenia przez jeszcze około pięć minut można było podjąć decyzję.

O tym jak niebezpieczne są loty kosmiczne i jak wiele zaniedbano w kwestii bezpieczeństwa promu Columbia opowiada Tomasz Pacyński. Czytaj tutaj.

GNP

Recenzja - "Objaśnianie wszechświata"

22 kwietnia 2006

Objaśnianie wszechświataWraz ze schyłkiem XIX wieku znaczna część zajmujących się nią ludzi doszła do wniosku, że tworzenie podstaw dobiegło  już końca. Jak stwierdził Lord Kelvin: "Na niebie fizyki pozostały już tylko dwie chmurki". Lecz właśnie z tych maleńkich obłoków, które tak łatwo miały zostać wymazane, spadł ulewny deszcz.

Przeczytaj tutaj recenzję książki Johna M. Charapa. Recenzował Zalek. Miłej lektury!

GNP

Żywa energia

22 kwietnia 2005

Żywa energiaWraz z postępem nanotechnologi i cybernetyki pojawiło się zapotrzebowanie na alternatywne dla baterii miniaturowe źródło energii. Niezłym rozwiązaniem byłoby tu zastosowanie bezpiecznego dla ludzkiego organizmu nanogeneratora czerpiącego energię ruchu ciała, skurczu mięśni czy przepływu płynów ustrojowych.

Dwaj naukowcy z Georgia Institute of Technology przedstawili prototyp właśnie takiego urządzenia. Energia elektryczna jest generowana w swego rodzaju "błonie" zbudowanej z plątaniny wyprodukowanych z tlenku cynku nanoprzewodów.

Ściskanie i rozkurczanie błony generuje na jej powierzchni maleńki ładunek piezoelektryczny. Z uwagi na wykorzystane materiały jest on całkowicie bezpieczny dla żywych organizmów.

Zachodzące w naszym organizmie procesy przekształcają energię chemiczną zgromadzona w glukozie na energię mechaniczną pracy mięśni. Nanogenerator z kolei będzie pozyskiwał energię z ich pracy i zamieniał na energię elektryczną.

Urządzenie może pracować więc w każdym miejscu naszego ciała, gdzie obecna jest emisja energii mechanicznej w każdej formie. Może to być energia hydrauliczna pochodząca od ruchu wody, gdy pływamy, czy też ruch stopy w bucie.

Mighal za Live Science

Enzymy w bateriach

21 kwietnia 2006

Enzymy w bateriachBrytyjscy naukowcy stworzyli ogniwo wodorowe, wykorzystujące do wywoływania reakcji chemicznych enzymy zamiast kosztownych, metalowych katalizatorów. Enzymowe baterie byłyby od konwencjonalnych mniejsze, prostsze i tańsze w produkcji, twierdzą badacze. Już w tej chwili swoim wynalazkiem zasilają zegarek elektroniczny.

Wodorowe ogniwa paliwowe stanowią sporą konkurencję dla zwyczajnych baterii, ponieważ wytwarzają energię z samego wodoru i tlenu, a produktem ubocznym jest tylko woda.

Tradycyjne baterie pracują dwuetapowo. Atomy wodoru, zanim zostaną połączone z tlenem w wodę, są najpierw rozbijane na protony i elektrony. Reakcje te zachodzą na osobnych elektrodach, zmuszając elektrony do przemieszczania się, co właśnie wytwarza napięcie. Jak widać, elektrody zawierające katalizatory z drogich metali, takich jak platyna, są w tym układzie niezbędne.

Naukowcy z Uniwersytetu w Oxfordzie użyli dwu enzymów. Jeden pobrali z bakterii, a drugi z grzyba i z ich pomocą katalizowali reakcje chemiczne. Kazdym z nich pokryli jedną elektrodę. Enzymy bakteryjne rozbijają wodór, w naturze czynią to w procesie metabolicznym, natomiast enzymy grzybowe łączą wodór z tlenem, zazwyczaj rozkładając drewno.

Ponieważ enzymy te są specjalnie przeznaczone do przeprowadzania tych dwu reakcji, można z ich użyciem stworzyć niewielkich rozmiarów baterię, w której obydwa rodzaje 'paliwa' mieszają się ze sobą. "W przypadku elektrod platynowych specjalna membrana musi oddzielać składniki. W przeciwnym razie nie da się uzyskać energii", wyjaśnia Kylie Vincent z Uniwersytetu w Oxfordzie. "Jeśli użyje się specjalnych katalizatorów, jak na przykład enzymy, membrana nie jest potrzebna". Pani Vincent dodaje również, że dzięki temu koszt produkcji baterii z pewnością będzie mniejszy, a ponadto enzymy same się rozkładają w przyrodzie.

Zespół naukowy do tej pory stworzył prosty prototyp, szklany pojemnik zawierający dwie elektrody, z których każdą pokryto jednym enzymem. Dodanie kilku procent wodoru do powietrza wewnątrz zbiornika pobudza enzymy do działania, skutkiem czego generuje się niewielkie napięcie. Na razie dochodzi ono do około 700 mV, co wystarcza do napędzania zegarka.

Paul Allen, specjalista energetyczny w Centrum Alternatywnych Technologii w Walii, uważa, że ogniwo może być silnym konkurentem dla tych obecnie używanych w przenośnych urządzeniach. "Baterie stosowane w zegarkach czy aparatach fotograficznych wymagają sporej energii przy produkcji, a poza tym zawierają ciężkie metale, przez co trudno je zutylizować. Przydałaby się alternatywa, niedroga i nadająca się do wielokrotnego ładowania".

Allen zwraca jednak uwagę na to, że produkcja wodoru nadal wymaga energii. "Pamiętajmy, że baterie ją przechowują, lecz nie wytwarzają. Jeśli nie uda się w pierwszej kolejności stworzyć odnawialnego źródła czy też generatora energii, czeka nas w przyszłości jej niedobór".

Bool za New Scientist

Uwaga-reklama!

21 kwietnia 2006

Uwaga reklamaNajwiększą zmorą nękającą co wieczór każdego użytkownika TV są reklamy. Kiedy zmęczeni po całym dniu użerania się z szefem (albo naczelnym), siadamy wygodnie na kanapie i włączamy kanał sportowy, tam co? Reklamy! Nie ma wyjścia trzeba zacisnąć zęby i przełączyć na inny kanał.

Przebiegli reklamodawcy od lat zaskakują nas swoimi pomysłami. Ostatnio postanowili znaleźć sposób także na naszego pilota. Firma Royal Philips Electronic opatentowała system blokujący jakiekolwiek próby ominięcia nadawanych w przerwach reklam, także poprzez zmianę programu.

Już widzę ten strach w Waszych oczach. Zastanawiacie się pewnie, ile odbiorników wyląduje za oknami pierwszej nocy działania systemu? Na szczęście inżynierowie koncernu zaopatrzyli diabelską maszynkę w ddodatkową opcję. I tak przed każdym filmem albo programem będziemy mogli dokonać wyboru pomiędzy oglądaniem reklam lub ich całkowita blokadą. Znając życie, za drugą opcję szefowie kablówek każą sobie pewnie słono płacić.

Sama firma (prawdopodobnie pod presją społeczności TV:)) definitywnie odcięła się od pomysłu umieszczania wynalazku w swoich produktach. I bardzo dobrze - tak łatwo sobie z nami nie poradzą!!!

Mighal za Live Science

Lubisz rolki? Coś dla Ciebie

21 kwietnia 2006

Rolki300 lat temu narciarze chcący uprawiać tenże sport przez okrągłe 12 miesięcy niezależnie od pory roku wymyślili buty z kołami. Pierwszy patent na łyżworolki został nadany we Francji w 1819 roku. Łyżworolki osiągnęły bardzo dużą popularność w Europie i Stanach Zjednoczonych w minionym stuleciu. Rozwój tworzyw sztucznych ciągnął za sobą następne przeobrażenia tego produktu. Jednym z najnowszych osiągnięć tej dziedziny są rolki Freeline Skates - małe, lekkie, poręczne, pozwalające na wspinaczkę po wzgórzach i dające niesamowicie dużo możliwości.
   
Wynalazcą nowego produktu jest Ryan Farrelly, którego klienci zasypali ilością zamówień przekraczającą dziesięciokrotnie zdolności produkcyjne.
   
Cena 129 dolarów amerykańskich (ok. 420 zł) jest jedną ze strategii marketingowych firmy wykorzystujących efekt złości i chęci posiadania w jednym. W najbliższym czasie produkcja zostanie zwiększona.

Filmy prezentujące tę zabawkę znajdziesz tutaj.

Greg K1ler za Hot News

Marsjański uśmiech

21 kwietnia 2006

UśmiechEuropejska sonda Mars Express wykonała kolejne zdjęcia powierzchni Marsa. Jeden z kraterów na Czerwonej Planecie wygląda jak uśmiechnięta twarz. 
   
"Uśmiechnięty" krater to krater uderzeniowy Galle (noszący nazwisko XIX-wiecznego niemieckiego astronoma), o szerokości ok. 230 kilometrów, który znajduje się na wschodnim krańcu marsjańskiej równiny Argyre Planitia. 
   
Charakterystyczne ukształtowanie dna krateru to wynik działalności marsjańskich wiatrów, "uśmiech" tworzą zaś równoległe wąwozy na jego południowym krańcu. Jak sugerują naukowcy, mogła nimi kiedyś płynąć woda.

Greg K1ler za Hot News

Rozdzielić światło

21 kwietnia 2006

Światło #1Żyjemy w świecie wypełnionym światłem, ale astronomowie już od dawna zastanawiali się, jak wiele z niego pochodzi od gwiazd i galaktyk, a ile od podczerwonej poświaty z pierwszych dni uniwersum. Teraz grupa naukowców z Instytutu Maxa Plancka wynalazła sposób na rozdzielenie tych dwóch typów światła.

Odkrycie pozwoli astronomom na lepszą kalkulacją ilości światła produkowanego przez pierwsze gwiazdy, co jest ważne w modelowaniu początków świata.

Światło podczerwone jest kombinacją tego z obserwowalnych galaktyk i gwiazd oraz starożytnych wręcz obiektów - na przykład w ogóle pierwszych gwiazd. Suma światła emitowanego przez wszystko w historii świata nazywana jest pozagalaktycznym promieniowaniem tła (extragalactic background light - EBL).

Światło #2Jako dodatek do powyższego mamy światło "bliskie", np.  z pyłu w Układzie Słonecznym. Dla wtajemniczonych - ma ono taką samą długość fali, co sprawia, że naukowcy mają problem ze zorientowaniem się, co jest czym.

Trik polega na mierzeniu światła gwiazd pomiędzy galaktykami, gdzie nie ma światła "bliskiego". Badacze przyjrzeli się promieniowaniu emitowanemu z dwóch płomiennych, pełnych blasku galaktyk oddalonych o 2 mld lat świetlnych od Ziemi. Produkują one wiele energii z gwałtownego procesu. Światło z nich na swojej drodze zostaje trochę przyćmione.

Naukowcy zainstalowali cztery potężne teleskopy na łąkach Namibii w 2004 roku, by wykryć słabe błyski niebieskiego światła powstającego, gdy promienie gamma z powyższych galaktyk trafiają w naszą atmosferę. Od tego czasu zgromadzili ponad 80 godzin danych z obserwacji. Biorąc pod uwagę maksymalną możliwą jasność, można było oszacować wpływ przyćmienia. Stąd już bez problemu wyciągnięto wnioski na temat ilości światła z widocznych gwiazd.

Greg K1ler za Space

Firmy farmaceutyczne wymyślają choroby

11 kwietnia 2006

ChorobyBadacze ostrzegają, że firmy farmaceutyczne celowo wymyślają choroby, aby zwiększyć sprzedaż swoich produktów.

Według czasopisma The Public Library of Science Medicine "chorobotwórstwo" lansuje nieistniejące choroby i wyolbrzymia problemy w celu zwiększenia zysków. Naukowcy z Uniwersytetu Newcastle w Austrii twierdzą, że firmy takie w pewnym stopniu narażają zdrowie ludzi na ryzyko. Oskarżani jednak zdecydowanie zaprzeczają stawianym zarzutom.

Raport, który opracowali David Henry i Ray Moynihan, krytykuje próby przekonania Amerykanów, że 43% kobiet żyje z dysfunkcjami seksualnymi. Twierdzą również, że czynniki ryzyka takie jak wysoki cholesterol i osteoporoza są przedstawiane jako choroba, natomiast rzadkie schorzenia, na przykład zespół niespokojnych nóg czy łagodne problemy z syndromem nadwrażliwości jelit, bywają wyolbrzymiane.

Stosowane przez producentów leków kampanie na rzecz poprawy świadomości zdrowotnej mają przeważnie na celu zwiększenie sprzedaży, a nie faktyczną edukację ewentualnych zainteresowanych o niezbędnej profilaktyce czy też o metodach utrzymywania dobrego stanu zdrowia. Dlatego też badacze nawołują lekarzy i pacjentów, aby byli świadomi taktyk stosowanych w celach marketingowych. Profesjonalni lekarze i odpowiednie grupy wsparcia mogą przynieść pacjentom więcej pożytku niż zainteresowane zyskami koncerny. Niestety ludzie zbyt często ulegają manipulacjom bezwzględnego przeciwnika.

Rozwikłanie tego zjawiska może okazać się najlepszym sposobem zrozumienia jego fenomenu. Richard Ley ze Stowarzyszenia Brytyjskiego Przemysłu Farmaceutycznego twierdzi, że badacze skupili się na centrum Ameryki, gdzie przemysł ten ma więcej swobody w promocji swoich produktów. Według niego sprawa wygląda inaczej w Anglii, gdzie dostęp do reklamy jest znacznie ograniczony, tak więc ekstrapolacja zjawiska na ten kraj nie jest rzeczą właściwą. Uważa również, że mówienie o wymyślaniu nie jest w porządku. Do lekarzy należy bowiem decyzja o wyborze terapii, a nie do producentów.

Dorothy za BBC News

NRG wychodzi na świat

11 kwietnia 2006

NRG

Na stronach portalu Robotyka.com pojawia się tekst naszego autorstwa przestawiający historię i zmiany w projekcie NRG. Kilka słów o naszych narodowych bolączkach, technice i rozwoju. Dzięki temu większa liczba osób będzie mogła zobaczyć czym się zajmujemy. Artykuł ten znajdziesz tutaj.

Grupa NRG

Projekt robota ukończony!

10 kwietnia 2006

Projekt robotaPo półtorarocznej pracy, czasem wytężonej, czasem mniej, możemy w końcu zaprezentować Wam zakończony rdzeń projektu. Robot przybrał ostateczną formę, obliczenia zostały wykonane, a rysunki i konstrukcja stworzone "na papierze".

Wszystko, co należy teraz zrobić, to nadać im rzeczywisty kształt oraz podretuszować tu i ówdzie. Żeby sama maszyna nie była li tylko trójwymiarowym komputerowym duchem, bardzo liczymy na sponsorów. Obecnie posiadamy dwie trzecie potrzebnej nam sumy. Jesteśmy jednak dobrej myśli i mamy nadzieję do czerwca zobaczyć mechanizm w ruchu.

Zapraszamy do obejrzenia galerii oraz dokumentacji (kompletna będzie dostępna w lipcu). W działach tych znajdziecie prace 3D, wszystkie moduły mechaniczne robota, a wkrótce i elektronikę. Na wszelkie pytania odpowiemy oczywiście na naszym forum.

Grupa NRG

Nowe zdjęcia żywych skamieniałości

9 kwietnia 2006

Skamieniałości #1Gatunek gryzoni, który wymarł przed milionami lat, później zaś "wrócił po śmierci", okazuje się być częściej występującym, niż do tej pory uważano.

Przedstawiciele kopalnego szczura żyją na Laos, gdzie od lokalnych mieszkańców otrzymali nazwę kha-nyou. Do ich odkrycia przez naukowców doszło w 2005 roku, członkowie Towarzystwa Ochrony Środowiska Dzikiej Przyrody (WCS) znaleźli je na targu myśliwskim. Identyfikacja i właściwe sklasyfikowanie nastąpiło dopiero teraz.

Dzięki kolejnej wizycie udało się dokonać odkrycia większej ilości okazów. Na tej podstawie można było wyciągnąć wniosek, że zwierzęta wcale nie są taką rzadkością, za jaką były uważane. Początkowo stworzenia te sklasyfikowano jako zupełnie nową rodzinę gryzoni, spokrewnioną bardziej z gatunkami zamieszkującymi Afrykę i Amerykę Południową niż ze spotykanymi w Azji.

Skamieniałości #2Szczegółowe badania ich anatomii zostały porównane ze skamieniałościami znajdującymi się w Muzeum Historii Naturalnej w Londynie. Ogromnym zaskoczeniem okazała się więc ich identyczność z okazami wymarłymi 11 milionów lat temu!

Szczur kopalny (Laonastes aenigmamus) został w ubiegłym roku opisany przez Towarzystwo jako zupełnie nowy i genetycznie odmienny gatunek, będący jednocześnie ostatnim potomkiem pradawnie wymarłej rodziny. Zastanawiający jest jednak fakt, że biologowie nie natknęli się do tej pory na żadne dziko żyjące okazy.

Dorothy za BBC News

Optymizm przychodzi z wiekiem

8 kwietnia 2006

OptymizmBadania wykazały, że ludzie starsi częściej są skłonni postrzegać szklankę w połowie pełną jako pozytywny aspekt, niż negatywny.

Testowanej grupie pokazywano twarze wirtualnych postaci, ukazujące takie uczucia jak smutek, złość, strach i szczęście. Użyto technologii zapisującej reakcję oczu w trakcie doświadczenia. Do celów naukowych wybrano dwie grupy. Ludzie w wieku 18-21 lat skupili się na cechach świadczących o obawach, natomiast osoby z przedziału 57-84 wybrały szczęśliwe twarze.

Uczestnicy testu zostali do niego zakwalifikowani po uwzględnieniu ich inteligencji i bystrości. Prawdopodobnie otrzymane wyniki oznaczają świadomość nieubłaganie płynącego czasu u osób starszych. Dlatego też ogromny nacisk kładą one na bieżące odczuwanie zadowolenia. Wydaje się więc to jednocześnie być przyczyną unikania negatywnych informacji.

Derek Isaacowitz z Uniwersytetu Brandeis sądzi, że dojrzałość pozwala im na opanowanie emocji, prowadzące równocześnie do osiągnięcia radości. Poprzez większe zainteresowanie rzeczami przyjemnymi odwracają oni swoja uwagę od uciekającego czasu.

Dorothy za Live Science

Eeee!? Gdzie się podziała załoga?

7 kwietnia 2006

Gdzie załoga?Autonomiczny, bezzałogowy okręt podwodny Talisman, zaprezentowano podczas targów morskich Oceanology International 2006 w Londynie.
   
Opracowana przez brytyjską firmę zbrojeniową i lotniczą BAE Systems jednostka jest modułowym, wielozdaniowym okrętem podwodnym nowej generacji, zdolnym do wykonywania różnorodnych (nie tylko bojowych) zadań na wodach przybrzeżnych.
   
Talisman składa się z okrętu i konsoli umożliwiającej zdalne sterowanie jednostką. Długi na 4,75 metra kadłub okrętu zbudowano z kompozytów zbrojonych włóknem węglowym. Jest on niewidzialny dla radarów dzięki technologii stealth.
   
Integralne przedziały ciśnieniowe mieszczą systemy elektroniczne i wyposażenie - standardowo jest to zestaw czujników przystosowanych do pracy w środowisku podwodnym. Zależnie od potrzeb mogą być zamontowane inne elementy - na przykład sonar do wykrywania min czy wyposażenie oceanograficzne.
   
Zapożyczone ze statków handlowych stery strumieniowe umożliwiają precyzyjne manewrowanie, zatrzymanie i obrót w miejscu o 360 stopni - możliwe jest także pływanie do tyłu, do góry czy do dołu i utrzymywanie nieruchomej pozycji przy całkowitej sterowności. Okręt ma masę 1800 kg, pływa z prędkością od 0 do 5 węzłów (9 km/h) i może zejść na głębokość do 300 metrów.

Greg K1ler za Hot News

Para-nauka i obok - "O robieniu doskonałego niczego"

7 kwietnia 2006

PróżniaJedną z najważniejszych technologii jest "produkcja niczego", czyli po prostu przestrzeni, w której nie ma materii, można powiedzieć: zwykłej próżni. Starożytnym całkowita pusta przestrzeń w głowie się nie mieściła. Dla nas dziś jest czymś całkowicie normalnym.

O nie tak bardzo tajemniczej już próżni opowie Adam Cebula. Zapraszamy do lektury.

GNP

Wielkie roztopy alpejskich lodowców

7 kwietnia 2006

RoztopySzacuje się, że w tym wieku Europejska część Alp może stracić nawet trzy czwarte swoich lodowców na skutek zmiany klimatu. Do takich wniosków doszedł zespół badaczy z Zurichu, zajmujących się Światowym Monitoringiem Lodowców (WGMS), po analizie prognoz pogody oraz zmian opadów atmosferycznych, wykonanej za pomocą najnowszego modelu komputerowego.

Lodowce odgrywają ogromną rolę w dzisiejszym świecie. Są one źródłem czystej wody, a także kluczem do nawadniania i usług turystycznych. Wykonane badania potwierdziły wcześniejsze przypuszczenia rozpoczęcia się ogromnych roztopów.

W roku 1850 wg danych Europejskiej Unii Nauk Geofizycznych (EGU), przedstawionych na spotkaniu w Wiedniu, około 4474 kilometrów kwadratowych Alp pokrywał lodowiec. W 1970 roku wartość ta zmniejszyła się do 2903 kilometrów kwadratowych, natomiast w 2000 roku wyniosła 2272 kilometry kwadratowe. Na tej podstawie można było stwierdzić, że w latach 1850-1970 powierzchnia zmalała o 2,9%, natomiast w latach 1970-2000 aż o 8,2%.

Jeśli temperatura wzrośnie, minimalna wysokość nad poziomem morza, na której mogłyby formować się lodowce także ulegnie zwiększeniu. Symulator komputerowy wykorzystywany do badań w  WGMS sprawdza zmiany temperatury oraz warunków atmosferycznych i na tej podstawie bada wysokość tworzenia się lodowców.

Według szwajcarskiego zespołu prawdopodobnie podwyższenie temperatury w lecie o 3°C spowoduje wzrost opadów o 10%. Niewątpliwie wpłynie to znacząco na stan lodowców, powodując podwyższenie granicy ich występowania o 340m. Skutkiem tego będzie zmniejszenie ich powierzchni o 75%.

Powyższy scenariusz jest jednym z wielu, jakie mogą dotyczyć klimatu najwyższych w Europie gór. Istnieje możliwość, że latem zmniejszą się temperatury, natomiast zimą zwiększą się opady śniegu. Michael Zemp uważa jednak, że już wzrost temperatury o 1°C może spowodować 40% utratę. Wg niego zatrzymanie zmiany klimatu na dzień dzisiejszy może również przyczynić się do cofania lodowców, ponieważ wpływ na to mają zeszłe dwie dekady. Zwraca także uwagę na ogromne znaczenie tego faktu dla ludności zamieszkującej podnóża gór. Wiosenne roztopy mogą ich pozbawić zapasów wody pitnej.

Dorothy za BBC News

Jezus chodził po wodzie?

6 kwietnia 2005

Chodził po wodzieNiezwykle rzadkie warunki mogły przyczynić się do powstania trudno zauważalnego lodu na powierzchni Jeziora Galilejskiego. Być może to dzięki temu Jezus spacerował po wodzie. Przypuszcza się, że mógł On chodzić po izolowanym, lokalnym obłoku mgły lodowej, pokrywajacym powierzchne dzisiejszego Jeziora Kinneret w północnym Izraelu. Taki płynny lód w nie zamarzniętej wodzie jeziora może być trudny do wykrycia, zwłaszcza gdy opad deszczu powoduje wygładzenie powierzchni.

Analizując zapis temperatury wody na powierzchni Oceanu Śródziemnomorskiego oraz wykorzystując odpowiedni model statyczny, naukowcy wydzielili mały obszar zimnej, słodkowodnej części powierzchni jeziora. Wyniosła ona około 10000 stóp kwadratowych (929 m2). W rezultacie zaproponowano, że temperatura mogła spaść do 25F (czyli -4oC) podczas dwóch zimnych okresów 2500-1500 lat temu, czyli akurat w czasie życia Jezusa. W takich warunkach wytworzył się również graniczący z jeziorem zachodni brzeg miasta Tabgha. To właśnie tam odnaleziono liczne, archeologiczne znaleziska łączone z osobą  Jezusa.

Profesor Ocenografii, Doron Nof ze Stanowego Uniwersytetu na Florydzie, powiedziała, że w tak prosty sposób udało się wyjaśnić wyjątkowy proces zamarzania, który prawdopodobnie miał miejsce w tamtych rejonach przez pewien czas w ciągu ostatnich 12.000 lat. Dlatego też zespół postanowił powiązać to z wydarzeniami z Pisma Świętego.

Co prawda oceniają szansę wystąpienia tego rodzaju warunków na tak niskiej szerokości geograficznej, na jakiej występuje jezioro Kinneret, na 1:1000. Jednakże w czasach życia Jezusa sytuacja taka mogła mieć miejsce raz na 30-60 lat. W dzisiejszych czasach prawdopodobieństwo wystąpienia takiego zjawiska w północnym Izraelu są określane jako zerowe, bądź możliwe raz na 10 000 lat.

Szczegółowe informacje z tej dziedziny zainteresowani będą mogli znaleźć w kwietniowym numerze czasopisma Journal of Paleolimnology.

Dorothy za Live Science

"Stworzenie" nowego życia

4 kwietnia 2006

Nowe życie #1Naukowcy zajmujący się sztucznym wytwarzaniem form życia w warunkach laboratoryjnych mogą mieć z tym zadaniem więcej pracy niż początkowo sądzili. Pojedyncze okazy potrzebują dwa razy więcej genów do przetrwania niż wcześniej uważano.

Maleńki genom jest zbiorem niezbędnej ilości genów organizmu, potrzebnych do przeżycia w jego środowisku.

Tradycyjny sposób identyfikowania podstawowych genów mógł oznaczać niektóre z nich jako zbędne gdy ich nie było.

Amerykański zespół badaczy "wyprodukował" pierwszy na świecie sztuczny wirus w 2002 roku. Jednak podzieliło ich przekonanie czy jest on w ogóle żywy. Pracując na Uniwersytecie Rokefeller stworzyli oni mały, sztuczny pęcherzyk, mający za zadanie imitować gen,  przypominający z wyglądu pierwotną komórkę biologiczną.

Dr Craig Venter zapowiedział, że zamierza otrzymać "wyprodukowanego" przez człowieka mikroba, posiadającego minimalną liczbę genów do przeżycia. Taką ilość udało się uzyskać poprzez usuwanie lub "wybijanie" genomów z genów mikroorganizmów. Dzięki temu naukowcy mogli również wyciągnąć wniosek na temat tego, które z nich są niezbędne, a które zbyteczne. Wyniki badań zamieszczone w czasopiśmie Nature podkreślają fakt ignorowania w opisywanej metodzie mechanizmu tworzenia zapasowych komórek przez bakterie w trakcie syntezy chemicznej potrzebnej im do przetrwania.

Nowe życie #2Amerykańscy, węgierscy i niemieccy badacze skupili się nad ewolucją bakterii Escherichia coli, czyli pałeczki okrężnicy. Przebiegała ona dwiema różnymi drogami, w wyniku czego powstały dwie odmiany bakterii: pierwsza z nich to Buchnera aphidicola, żyjąca na ciele mszycy, drugą zaś jest Wigglesworthia glossinidia, zamieszkująca muchę tsetse. Znając drogę metaboliczną u pałeczki okrężnicy oraz styl życia jej ewolucyjnych odmian, opracowano matematyczny test prognozowania przydatności genów.

Profesor Laurence Hurst opowiedziała dla BBC News o przewidywaniu, które geny Buchnera i Wigglesworthia mogą być usunięte i jaka rozwinie się z tego forma. Następnie, podając odpowiednie porcje pożywienia, naukowcy zastanawiali się nad tym, jak może zmniejszyć się metabolizm. Zaskoczeniem okazało się więc, że był on w rzeczywistości raczej większy od wcześniej sugerowanego, minimalnego.

Wg profesor Hurst problem z rozbiciem pojedynczych genów jest taki, że rozważając jeden proces chemiczny w danym czasie, ignoruje się, co by się stało, gdyby równocześnie nastąpił alternatywny.

Dusko Ehrlich z Instytutu National de la Recherche Agronomique we Francji opowiedział o wydzieleniu podzbiorów wszystkich genów. Dotyczyło ono jedynie reakcji biochemicznych, a nie syntezy DNA, syntezy białek lub replikacji. Zajęli się więc poprzednikami, nie skupiając się na licznych makrocząsteczkach. Jednak wiele podstawowych genów jest potrzebnych do ich syntezy.  Wokół tego obszaru badań nie ma zbyt wielu powodów do niejasności. Dlatego też Dusko Ehrlich uważa tę teorię za rozsądną.

Dorothy za BBC News

Twoje łóżko, Twój kosmos

3 kwietnia 2006

ŁóżkoMarzysz o podróży w kosmos, jednak nie masz 20 milionów dolarów na bilet? Nie martw się! Naukowcy z Uniwersytetu Ball State w Muncie w stanie Indiana i Uniwersytetu w Milwaukee w stanie Wisconsin porównali informacje sprawnościowe czterech astronautów misji kosmicznej z 1996 roku (17 dni) z ośmioma mężczyznami "przybitymi" do łóżka. Otrzymane wyniki porównawcze okazały się prawie identyczne.
   
Naukowcy zaobserowali ten sam efekt w obu grupach ludzi: funkcja serca i zdolności do rozwiązywania zadań były na bardzo zbliżonym poziomie. 
    
"Zachowanie mimiczne twarzy znajdującej się sześć stopni poniżej linii stóp prawie identycznie odpowiada warunkom kosmicznym" - mówi Tood Trappe z Ball State University. 
    
"Znajdując się w kosmosie twoje ciało lata tracąc orientację, co w przypadku powrotu do ziemskich warunków grawitacyjnych wiąże się z jego niezdolnością do adaptacji" - dodaje.
   
NASA i ESA zakończyły właśnie 60-dniową symulację 2 miesięcznej misji kosmicznej, w której brały udział kobiety... leżące przez cały ten czas w łóżku.

Greg K1ler za Hot News

Modlitwa nie pomaga chorym

1 kwietnia 2006

ModlitwaModlitwy na odległość nie poprawiły stanu ludzi wracających do zdrowia po operacjach na otwartym sercu. Co więcej, z przeprowadzonego ostatnio szerokiego badania wynika, że mogą one szkodzić.

Wielu ludzi wierzy, że modlitwa o zdrowie, prowadzona przez grupę obcych ludzi, rzeczywiście pomaga pacjentom. Testowano to już wiele razy, lecz wyniki pozostawały niejasne, a samo zagadnienie dyskusyjne, być może ze względu na zastosowanie złych metod badawczych i małą ilość osób zaangażowanych w te próby.

Ostatnie badania skuteczności modlitwy na odległość były najszerzej zakrojonymi i podlegały najsurowszym zasadom. Przeprowadzono je według procedur podobnych do stosowanych przy testach nowych leków.

Około 1800 pacjentów, którzy w sześciu różnych szpitalach mieli przejść poważną operację chirurgiczną serca, podzielono losowo na trzy równe grupy. Osobom z pierwszej i drugiej sześćsetki powiedziano, że być może ludzie będą się za nich modlić, a w rzeczywistości tylko w intencji połowy z nich odmawiano 'zdrowaśki'. Ostatniej jednej trzeciej oznajmiono, że na pewno ktoś za nich będzie wysyłać modlitwy i faktycznie tak się działo.

W trakcie trwania testu każdego wieczora trzy chrześcijańskie grupy modlitewne otrzymywały listę pacjentów. Następnie przez dwa tygodnie grupa odmawiała modlitwy w intencji powodzenia operacji i jak najszybszego wyzdrowienia każdego z tych ludzi. Tymczasem lekarze monitorowali stan zdrowia pacjentów przez 30 dni od operacji.

Badanie nie wykazało różnic w ich zdrowiu, niezależnie od tego, czy wiedzieli o modlitwie, czy tez nie. Jednakże wśród pacjentów, których powiadomiono o tym fakcie, ryzyko komplikacji wzrosło o 14%, głównie z powodu nieregularności w rytmie serca. Prawdopodobną przyczyną był niepokój wywołany wiedzą o modlitwie.

Ta wiadomość nie była żartem primaaprilisowym.

Bool za Nature

:-) Szok na Marsie :-)

1 kwietnia 2006

Szok na Marsie #1Kilkanaście dni temu, podczas swojego 762 dnia pobytu na marsjańskiej ziemi, łazik Opportunity natrafił na niezwykle ciekawe znalezisko. Ma ono nie tylko wartość naukową, ale i polityczną. O wszystkim zadecydował przypadek.

Łazik wycofuje się obecnie z krateru Erebus. 16 marca podczas swojej 53-metrowej wycieczki, zmuszony był do zrewidowania swojej uprzednio zaplanowanej trasy. Pracownicy NASA musieli się mocno zdziwić, gdy na ich monitorach pojawił się wyraźny kształt buta. Fakt ten ukrywany był od dwóch tygodni przez amerykańskich oficjeli, trwają dociekania na temat - kto, kiedy, dlaczego, a co najważniejsze jak?

Szok na Marsie #2But zbliżony jest wyglądem do tego z ekwipunku NASA, aczkolwiek główne podejrzenie spada oczywiście na Rosjan. Niezależnie od tego, do kogo należał, już wywołał spore międzynarodowe zamieszanie. Oznacza to ni mniej ni więcej jak to, że na Marsie wylądowała już załogowa misja i tylko niezwykły zbieg okoliczności ujawnił całą prawdę.

Naukowcy uważają, że obuwie leżało tam od około 1979 roku, kiedy to na Słońcu zaobserwowano potężną burzę, która na pewien czas zakłóciła działanie systemu Gwiezdnych Wojen. Nie wykryto wtedy żadnego startu. Zwolennicy teorii spisku sugerują wykorzystanie nieznanej dotąd ogółowi zaawansowanej technologii. Sprawa jest w toku. Dziś w telewizji CNN o godz. 20 będzie można obejrzeć raport specjalny. Ma zostać ujawniona rejestracja wideo z miejsca znalezienia.

Ta wiadomość to oczywiście żart primaaprilisowy.

Greg K1ler za NASA



blog comments powered by Disqus