Archiwum newsów - marzec 2006

Autor: Greg K1ler

Recenzja - "Struktura kosmosu"

31 marca 2006

Struktura kosmosuBrian Greene "Strukturą kosmosu" po raz kolejny wspiął się na wyżyny w popularyzacji nauki i utwierdził wszystkich w przekonaniu, iż nieprzypadkowo jego poprzednie dzieło stało się bestsellerem i otarło się o nagrodę Pulitzera.

Zapraszamy do lektury recenzji książki, nad którą patronat sprawuje Gildia Nauki Popularnej. Recenzował Zalek. Czytaj tutaj.

GNP

Gracze na polu walki

29 marca 2006

Gracze na polu walkiArmia amerykańska znalazła nietypowy sposób wykorzystania graczy komputerowych, zmieniając ich w operatorów nowych działek CROWS, które znajdą się niedługo na wyposażeniu oddziałów stacjonujących w Iraku.

Jeszcze w tym miesiącu nad Eufrat trafi 15 sztuk CROWS (Common Remotely Operated Weapons System), których cena jednostkowa wynosi 260 tys. dolarów. Działa są zdalnie sterowane i do obsługi wystarczy jedna osoba, wprawiona w posługiwaniu się joystickiem.

Właśnie dlatego w szeregach armii znaleźli się starannie wyselekcjonowani gracze komputerowi, którzy szlifowali swoje umiejętność w aplikacjach typu FPS (First-Person Shooter). Przedstawiciele armii zapowiedzieli już kolejne rozwiązania bojowe, które będą wymagały zatrudnienia dodatkowych "wirtualnych żołnierzy".

Greg K1ler za 4Press

Recenzja - "Historia podboju kosmosu"

28 marca 2006

Historia podboju kosmosuŚciągasz obwolutę, chwytasz za twardą oprawę, patrzysz na wahadłowiec na tle gustownej czerni. Otwierasz, zaczynasz czytać, dziwisz się, fascynujesz i wciągasz w wir wydarzeń. Tak to właśnie wygląda.

Serdecznie zapraszam do lektury recenzji książki Tima Furnissa wydanej przez Świat Książki. Czytaj tutaj.

Greg K1ler

Przyszłość czterech kółek

27 marca 2006

Cztery kółkaMogłoby się wydawać, że wszystko czego brakuje do szczęścia każdemu kierowcy to setki mechanicznych koni pod maską, a w przypadku polskiego podwórka szerokie, załatane drogi.

Warto więc zwrócić uwagę na odpowiedź jaką kierują do nas największe firmy z branży motoryzacyjnej. Oto dziesięć najbardziej zaawansowanych technologicznie modeli samochodów, którymi bez żenady możesz wjechać w XXI wiek, o ile oczywiście będzie Cię na to stać (za magazynem IEEE Spectrum).

1.Chrysler Heritage Edition - przednie światła automatycznie przełączają się na światła mijania, gdy samochód "wyczuje" nadjeżdżające auto.

2.Volkswagen Passat - europejska wersja może być wyposażona w radarowy system kontroli trakcji.

3.Volvo S-60 - dostępna w europejskiej wersji kamera eliminująca tzw. "martwy obszar" we wstecznym lusterku.

4.Subaru R2 Typ S - za swój najmniejszy i najwydajnieszy, turbodoładowany silnik o pojemności zaledwie 660 cc.

5.Youkon ze stajni General Motors - za system alarmowy OnStar.

6.Mercedes Benz E 320 Bluetec - za najczystszy silnik diesla.

7.Lexus LS460 - za najbardziej zaawansowane technologicznie wyposażenie, w którego skład wchodzą min. najnowocześniejszy system kontroli trakcji, trzy odtwarzacze DVD i system nagłaśniający złożony z 19 głośników.

8.Ford Reflex concept Car - za pierwszy hybrydowy silnik turbo-diesel.

9.Subaru B5-TPH Concept Car - za turbodoładowaną hybrydę wolnossącą z wykorzystaniem zaawansowanego systemu zarządzania energią opartego na nowoczesnych akumulatorach litowo-jonowych.

10.Mitsubishi Concept CT-MIEV - za czterodrzwiowy hatchback napędzany czterema silnikami elektrycznymi, po jednym na każde koło.

Specjalnie wyróżnienie przypadło dla Bugatti Veyron za najlepszy silnik tysiąckonny, osiągający prędkość 408 km/h.

Mighal za Live Science

9 000 km/h

26 marca 2006

HyShot #1W epoce internetu i superszybkiej wymiany danych, jedynym ograniczeniam dla ludzi należących do wielkiej społeczności "globalnej wioski" jedynym mankametem pozostaje szybkie przemieszczanie się z miejsca na miejsce.

Okazuje się, że istniejące metody podróżowania można znacznie udoskonalić, odsuwając w przyszłość marzenia o teleporterach rodem ze Star Treku. W Australii trwają zaawansowane prace nad nową generacją silników odrzutowych Hyshot III.

Przeprowadzony w Woomera próbny start dwustopniowej rakiety Terrier-Orion pozwolił dokładnie wypróbować możliwości nowego silnika. Projekt zakładał osiągnięcie 7-krotnej prędkości dźwięku. Jednak wyniki przekroczyły oczekiwania konstruktorów gdy rakieta na wysokości 35 km przyspieszyła prawdopodobnie (nadal trwa analiza danych) do prędkości 7.6 Macha (9000 km/h)! Nawet na laiku robi to piorunujące wrażenie.

Wszysto poszło zgodnie z planem. Tuż po osiągnięciu pułapu 314 km rakieta zawróciła, po czym drastycznie przyspieszyła, by po około 6 sekundach po osiągnięciu superprędkości 7,6 macha roztrzaskać się na powierzchni Ziemi. I choć zniszczony prototyp silnika kosztował 1 milion funtów wyniki w pełni zrekompensują taki wydatek.

"Zmykający silnik" (scramjet) - albo inaczej ponaddźwiekowy strumieniowy silnik odrzutowy - jest stosunkowo prostą konstrukcją. Jego główną zaletą jest brak części ruchomych oraz wyeliminowanie dodatkowych zbiorników z ciekłym tlenem, który jest pobierany bezpośrednio z powietrza. Należy jednak pamiętać, że zaczyna on pracować przy odpowiedniej prędkości, która musi być osiągnięta za pomocą konwencjonalnego napędu odrzutowego.

W czasie lotu powietrze przepływa przez silnik. Po osiągnięciu pewnej prędkości specjalnie ukształtowany kanał przepływowy powoduje odpowiednie sprężenie i podniesienie temperatury strumienia powietrza do poziomu w którym może nastapić samozapłon wtryskiwanej bezpośrednio mieszanki paliwowej. Szybkie spalanie powoduje powstanie w krótkim czasie bardzo dużej ilości gazów co w rezultacie prowadzi do natychmiastowego wzrostu przyśpieszenia.

HyShot #2Już wkrótce będzie miał miejsce próbny lot rakiety skonstruowanej przez Japońską Agencję Kosmiczną (Jaxa). Nieco wcześniej wystartuje konstrukcja zaprojektowana przez DSTO (the Australian Defence Science and Technology Organisation), która ma osiągnac prędkość 10 Mach!

Pierwszy test Hyshot miał miejsce w 2001 roku, jednak ta próba nie powiodła się gdy prototyp zszedł z kursu. W pierwszej kolejności nowe silniki zostną prawdopodobnie wykorzystane do wynoszenia satelitów komercyjnych na niską orbite, jednak naukowcy spekulują nad wykorzystaniem ich w samolotach co pozwoli odbyć lot z Sydney do Londynu w 2 godziny!

Jednak na razie są to tylko przypuszczenia. Podobne spekulacje miały miejsce po udanym eksperymencie NASA z X-43A, który w 2004 roku nad Pacyfikiem osiągnął 10 krotną prędkość dźwięku. Do dzisiaj nie wykorzystano jeszcze w komercyjny sposób tej technologii.


Mighal za BBC NEWS Technology

Recenzja - "Tu żył Albert Einstein"

26 marca 2006

Tu żył Albert EinsteinW świecie, gdzie tak bardzo brakuje autorytetów, stanowił wyrocznię. Powierzano mu wielkie sekrety i decyzje, choć on sam zawsze przyznawał, że wolałby się zająć ważniejszymi sprawami, a głównie nauką. Ten niesamowicie skromny człowiek, geniusz naszych czasów, jak nikt inny zasługiwał na przedstawienie jego życia na kartach książki.

Co z tego wyszło? Dowiesz się z recenzji niżej podpisanego. Zapraszam do lektury!

Greg K1ler

Gdzie pomylił się Einstein?

24 marca 2006

Pomyłka EinsteinaRozważmy sytuację braci bliźniaków. Jeden z nich dostaje pracę jako astronauta i udaje się rakietą w daleką przestrzeń kosmiczną, drugi zostaje na naszej planecie. Gdy astronauta wraca do domu, odkrywa że jest młodszy od swojego brata.

To paradoks bliźniąt Einsteina i choć brzmi dziwnie, jest prawdą. Teoria względności mówi nam, że im szybciej przemieszczasz się w kosmosie to tym wolniej leci Ci czas (względem zewnętrznego punktu odniesienia).

Wielu naukowców twierdzi natomiast, że takie podróże w kosmosie mogą mieć zupełnie odwrotny skutek.

"Problem paradoksu Einsteina nie obejmuje biologii - a dokładniej promieniowania kosmicznego związanego ze starzeniem", mówi Frank Ciucinotta, szef badań NASA dotyczących promieniowania kosmicznego w Johnson Space Center.

Gdy astronauta przemierza kosmos jego chromosomy są narażone na penetrację przez niesamowicie niebezpieczne promieniowanie, które uszkadza telomery, będące małymi "czapkami" na zakończeniach DNA. Tutaj na Ziemi, utrata telometrów jest związana głównie z procesem starzenia.

Do tej pory (sic - kto odwiedzał Księżyc?) promieniowanie kosmiczne nie było głównym problemem NASA. Znajdujący się w przestrzeni okołoziemskiej ludzie są bowiem chronieni przez ziemskie pole magnetyczne, dlatego też szkodliwe oddziaływanie promieniowania kosmicznego jest bardzo małe.

W 2018 roku NASA planuje wysłać ludzi poza strefę ochronną - na Księżyc, ewentualnie na Marsa. Astronauci w jednej chwili bedą narażeni na działanie promieniowania kosmicznego setki razy przekraczającego miesięczną dozwoloną dawkę. NASA planuje więc przeprowadzić testy czy wpływ promieniowania kosmicznego faktycznie ma związek z procesem starzenia.

"Obecnie mamy bardzo mało informacji o wpływaniu promieniowania kosmicznego na telomery", mówi Jerry Shay, biolog komórkowy z Uniwersytetu Texas Southwestern Medical Center w Dallas.

Telomery są krótkimi, powtarzalnymi sekwencjami DNA, występującymi na końcu chromosomów. Podczas replikacji DNA dodawane są do końcowych odcinków DNA. Odkrywają znaczącą rolę w procesie starzenia komórkowego - kolejne podziały komórkowe zawierają coraz krótsze "czapki" telomerowe, w wyniku czego ich żywotność jest coraz krótsza (są słabsze). Większość ludzkich komórek potrafi sie dzielić od 50 do 100 razy - a wszystko to przez zanik telomerów. Wieczne i nieznisczalne telomery to być może... wieczne życie.

Mighal za Hot News

Recenzja - "Historia psychiatrii"

23 marca 2006

Historia psychiatriiMyślę, że każdy współcześnie żyjący człowiek potrafi wymienić liczne powody własnego zadowolenia z faktu życia w obecnych czasach. Również ja jestem ogromną entuzjastką naszej epoki. Doceniłam ją, gdy czytałam "Historię psychiatrii". Niejednokrotnie przechodził moje ciało zimny dreszcz przerażenia na skutek reakcji na opisy leczenia chorych w niedalekiej jeszcze przeszłości...

Recenzję książki pt. "Historia psychiatrii" autorstwa Dorothy znajdziesz tutaj. Zapraszamy do lektury!

GNP

Krzem czy plastik?

22 marca 2006

Krzem czy plastikSzykują się poważne zmiany w elektronicznym świecie. Trwają prace nad otrzymaniem polimeru o właściwościach zbliżonych do krzemu. Czyżby Krzemowej Dolinie groziło zapomnienie?

Głównym zastosowaniem nowego związku będą przede wszystkim nowe wyświetlacze, następcy popularnych LCD-ków. Nowy i tani materiał umożliwi nadejście ery e-papieru.

Podstawową wadą elementów wykonanych z odpowiednio ukształtowanych kryształów krzemu jest skomplikowana, a przez to kosztowna technologia produkcji.

Zbudowanie monitora ciekłokrystalicznego wymaga odpowiednio "wyhodowanego" kryształu, który jest następnie precyzyjnie "docinany". Cała operacja musi być wykonana bardzo ostrożnie z uwagi na delikatną strukturę bardzo kruchych kryształów.

Zastosowanie polimerów pozwoliłoby na bardzo proste drukowanie gotowych układów. I choć naukowcy zaznaczają, że prędkość przewodzenia prądu w polimerach jest nadal dość niska w porównaniu z ich krzemowymi odpowiednikami, to nadal istnieje szansa na jej znaczące podniesienie poprzez wykorzystanie sprytnych procesów chemicznych.

Nowy materiał plastyczny jest zaliczany do rodziny polimerów organicznych, bardzo powszechnych substancji używanych do produkcji worków na śmieci czy ogniw fotowoltaicznych. Znalazły one także zastosowanie w pewnych układach elektronicznych.

Już w 2004 roku Philips zapowiedział premierę elastycznych wyświetlaczy zbudowanych z wykorzystaniem organicznych polimerów. Z kolei inne firmy, takie jak Cambridge Display Technology zaczęły używać tego rodzaju materiałów do produkcji nowych, organicznych LED-ów. Wydajność budowanych urządzeń pozostawiała jednak wiele do życzenia.

Nowe, półprzewodnikowe polimery mogą jednak zmienić tę sytuację. Dzięki odpowiednio zastosowanym reakcjom chemicznym udało się uporządkować strukturę molekularną polimeru, uzyskując zdecydowanie lepsze przewodzenie oraz zwiększoną emisję światła.

Produkcja układów krzemowych wymaga próżni i bardzo wysokiej temperatury, ale nawet spełnienie tych warunków nie gwarantuje nam stuprocentowej sprawności wyprodukowanego układu. Poza energochłonnością cały proces jest skomplikowany, powolny i mało wydajny. A i tak pewien procent produkcji trafia do kosza.

Natomiast polimer może być nanoszony na dowolną powierzchnę za pomocą techniki podobnej do tej jaką wykorzystuje nasza atramentowa drukarka. Oznacza to możliwość umieszczania układów scalonych na praktycznie nieograniczonych, elastycznych powierzchniach.

Nowa technologia została wykorzystana do produkcji próbnej partii tranzystorów, kluczowego elementu każdego obwodu elektronicznego. Uzyskane wyniki są bardzo obiecujące. Elementy pracowały niemal sześciokrotnie szybciej od konkurencyjnych plastikowych tranzystorów, przy wydajności porównywalnej z krzemowymi odpowiednikami montowanymi w płaskich wyświetlaczach.

Plastik, choć konkurencyjny dla krzemu, nie wyprze go całkowicie. Krzem nadal będzie królował w rdzeniach szybkich procesorów, polimerowe układy nigdy nie uzyskają aż takiej wydajności połączonej z odpornością na wysokie temperatury.

Mighal za BBC NEWS Science

Nie ma wody na pustynii

22 marca 2006

Woda #1Marsjańskie wąwozy, które naukowcy dotąd uznawali za wyrzeźbione przez wodę, mogą być stworzone na skutek gigantycznych lawin spowodowanych przez wiatr i uderzenia meteorytów.

Idea ta opiera się na najnowszych znaleziskach rodem z Księżyca, gdzie ciekłej wody nie ma na pewno. Są na nim za to kanały podobne do tych marsjańskich. Odkrycie zaprezentował absolwent Uniwersytetu w Arizonie, Gwendolyn Bart.

Wielu badaczy uważa, że Mars był kiedyś planetą pełną wody, przynajmniej w pewnych okresach. Jego powierzchnia posiada kaniony większe niż ziemskie. Łazik Opportunity znalazł drobne kulki oraz warstewki piasku, które, według naukowców, mogły się uformować tylko gdy znaczne ilości wody znajdowały się blisko marsjańskiej ziemi przez długi czas.

Woda #2Te przesłanki potwierdzają jedynie obecność H2O na Czerwonej Planecie w zamierzchłej przeszłości. Czy jest tam też teraz, to przedmiot debaty między badaczami.

W 2000 roku NASA oznajmiła, że satelita Mars Global Surveyor wykrył wąwozy uformowane najprawdopodobniej przez wodę sączącą się spod powierzchni. Opierając się na obrazach, naukowcy wywnioskowali, że musiała ona tam być kiedyś w ciągu ostatniego miliona lat, a może nawet jest tam teraz, w podziemnych zbiornikach.

Bart jest sceptyczny w tym aspekcie, ponieważ marsjańska temperatura i ciśnienie są zbyt niskie - ciekła woda może się pojawić na bardzo krótki czas, szybciej paruje lub zamarza

"To całkowicie możliwe, że w powstawanie kanionów na Marsie nie jest zaangażowana woda, a wszystko co widzimy, to wynik suchych lawin pyłu i piachu. Kończą się one podobnie do tych mokrych" - mówi Allan Treiman z Lunar and Planetary Institute.

Greg K1ler za Space

Interaktywne szklanki

20 marca 2006

Szklanki #1Szklanki ułatwiające nawiązywanie kontaktów? No tak, nic nowego. Zdobywanie nowych znajomości podczas konsumpcji różnych drinków to codzienność wielu z nas. Czy aby na pewno?

Priscilla Bernikowicz wymyśliła interaktywne szklanki. Czym różnią się od pozostałych? Otóż ułatwiają nawiązywanie kontaktów - do granic możliwości.

Dzięki pomocy firmy Computer Mediated Communication, zajmującej się produkcją i wdrażaniem niestandardowych urządzeń ułatwiających relacje międzyludzkie, Priscilli Bernikowicz z California College of the Arts w San Francisco udało się stworzyć produkt, który w najbliższych latach ma szanse podbić najbogatsze puby i dyskoteki na całym świecie.

Szklanki #2Szklanki wyposażone w podzespoły komputerowe, systemy wzajemnej łączności i kolorowe wyświetlacze. Jak twierdzi autorka pomysłu, technologia ta ma nam ułatwić nawiązywanie znajomości, szczególnie w bardzo zatłoczonych pubach i dyskotekach.

Interaktywna szklanka działa podobnie do rozbudowanych komunikatorów internetowych, jednak w przeciwieństwie do nich oferuje możliwość rozmowy na żywo w dosłownym tego słowa znaczeniu.

Po otrzymaniu szklanki od barmana i zalogowaniu do swojego profilu ze zdjęciem (istnieje możliwość zainstalowania sprzętu robiącego zdjęcie przy odbieraniu napoju) otrzymujemy dostęp do profili wszystkich osób znajdujących się w danym pomieszczeniu. Możemy skontaktować się więc z każdą osobą znajdującą się w pubie wysyłając wiadomość najej szklankę... Ograniczy nas tylko własna wyobraźnia...

Greg K1ler za Hot News

Lepszy wykrywacz promieni gamma

19 marca 2006

WykrywaczAmerykański Departament Bezpieczeństwa Narodowego instaluje na granicy około 2400 detektorów, mających wykrywać przemycane na teren USA materiały radiokatywne. Niestety, system ten jest nękany licznymi fałszywymi alarmami.

Największym problemem patroli okazuje się być granulowany koci żwirek. Zawarta w nim glina emituje wystarczająco dużo promieni gamma, by zostało to wykryte przez urządzenie. A detektory germanowe o wysokiej czystości (HPG) używane przy granicach często nie potrafią odróżnić tego od wysoko wzbogaconego uranu. Są one bowiem bardzo wrażliwe, jednak niezbyt dobrze radzą sobie z rozróżnianiem rodzaju źródła promieni. Glina ma spektrum energetyczne podobne do wspomnianego uranu i detektor zwykle uznaje ją za ten materiał. Patrole potrzebują więc wykrywacza o lepszej rozdzielczości, która umożliwi urządzeniu określenie, co jest śmiercionośną bronią, a co kocim żwirkiem.

Barry Zink i jego koledzy z Narodowego Instytutu Standardów i Technologii (NIST) w Boulder, Kolorado, wraz ze współpracownikami z Los Alamos opracowują skuteczniejszy sensor. 14 marca, na spotkaniu Amerykańskiego Towarzystwa Fizycznego, oznajmili, że ich czujnik jest dziesięć razy dokładniejszy niż konwencjonalne detektory gamma.

Sensor z NIST z grubsza stanowią dwa elementy: kawałek blachy przyklejony do termometra. Gdy cząstki gamma uderzają w metal, oddają mu część swojej energii, przez co jest cieplejszy. Druga część składa się z podwójnej warstwy (tzw. bilayer) nadprzewodnika, utrzymywanego w temperaturze jednej dziesiątej stopnia powyżej zera absolutnego. W tak mroźnych warunkach oporność elektryczna tego materiału zmienia się wraz z temperaturą, czyniąc go bardzo wrażliwym termometrem.

Zink przyznaje, że tak ekstremalnie niska temperatura to "niemałe wyzwanie", ale zauważa, że zamrażarki kriogeniczne bardzo się rozwinęły w ciągu ostaniej dekady. Niektore są nawet tak małe, że zmieściłyby się w wózku golfowym.

Dla przetestowania swojego detektora Zink i jego współpracownicy przejechali 650 km do oddziału Administracji Narodowego Bezpieczeństwa Jądrowego w Los Alamos. Sensor z powodzeniem wykrył pluton 239, główny składnik broni atomowej, nawet w obecności innych materiałów radioaktywnych, emitujących podobny sygnał. Był to dowód na to, że urządzenie potrafi rozróżnić fale z różnych rodzajów źródeł. Kolejny test planowany jest z udziałem uranu i kociego żwirku.

Jest jeszcze jeden problem. Blaszki w sensorze NIST muszą być małe, gdyż przy większym rozmiarze wprowadzają szum do pomiarów. Z kolei za małe są zbyt słabym detektorem. Grupa Zinka rozwiązała to zagadnienie, stosując układ blaszek, z których każda ma wielkość 1 mm kwadratowego i jest przyklejona do bilayer-u nadprzewodnika. Ostatnim problemem jest utrzymanie całości w niskiej temperaturze, co jest tym trudniejsze, im urządzenie jest większe.

Do tej pory największy układ składał się z 16 blaszek, ale Zink i jego współpracownicy planują zbudować większy. Twierdzą, że jest niezbędne conajmniej 100 do 1000 sensorów, by osiągnąć wydajność detektorów HPG. Takie układy nigdy nie będą dość duże, by przeprowadzać kontrole ciężarówek na odległość, ale przydadzą się do sprawdzania z bliska alarmów podniesionych zwyczajnymi wykrywaczami.

Bool za Nature

Piwo jak paliwo?

19 marca 2006

Piwo jak paliwoSztuczne mięśnie, dla których paliwem może być alkohol lub wodór, opracowali naukowcy z University of Texas w Dallas we współpracy z kolegami z Nowej Zelandii, Filipin, Korei Południowej, Ukrainy i Chin.

W jednym z rodzajów sztucznych mięśni elektrody wytwarzają i gromadzą energię elektryczną, a także przekształcają ją w mechaniczną. Wykorzystują do tego mechanikę kwantową oraz efekty elektrostatyczne w nanoskali (skala w nanometrach - miliardowych częściach metra). Gdy mięsień się nie kurczy, może służyć jako ogniwo paliwowe albo bardzo pojemny akumulator.

W sztucznym mięśniu drugiego rodzaju - mocniejszym od wcześniej opisanego - energia chemiczna paliwa (np. alkoholu) przekształca się w energię cieplną w wyniku spalania.Wytworzone ciepło powoduje skurcz drucików, wykonanych z metalu zapamiętującego kształt. Oziębiony mięsień się rozkurcza.

Sztuczne mięśnie mogą być zastosowane w protezach, brailowskich "wyświetlaczach", zmieniających kształt powłokach dla pojazdów latających i pływających oraz kombinezonach dla strażaków, astronautów czy żołnierzy.

Zmodyfikowane sztuczne mięśnie wszczepione człowiekowi mogłyby wykorzystywać energię pokarmów - być może pojawi się nawet działające na tej zasadzie sztuczne serce. Mogą też powstać roboty zdolne do długotrwałych misji - dotychczas było to niemożliwe z powodu ciężkich i mało wydajnych źródeł zasilania.

Nad programem rozwoju sztucznych mięśni pracuje duży zespół, w skład którego wchodzą zarówno studenci, jak i emerytowani pracownicy uczelni. Finansowanie zapewnia agencja związana z amerykańskim wojskiem.

Greg K1ler za Hot News

Skrzydełko czy nóżka?

18 marca 2006

NRGKilka tygodni wzmożonej pracy i konsultacji poskutkowało. Grupa NRG może w końcu zaprezentować praktycznie ostateczną wersję nogi robota. Trójwymiarową prezentację jej wyglądu znajdziecie w dziale Dokumentacja na naszej stronie. Przed nami najtrudniejsze wyzwanie - stworzenie mechanizmu obracającego. Jak to mówią Anglicy: "Stay tuned!". O nowościach przeczytasz i podyskutujesz na forum.

NRG Crew

W kosmosie znajdziesz piękno

18 marca 2006

Piękno kosmosu #1Magnetyczne siły w centrum galaktyki skręciły mgławicę w kształt DNA. Podwójna helisa często pojawia się w świecie żywych organizmów, ale to pierwszy raz, gdy zaobserwowano ją w przestrzeni kosmicznej.

"Nikt wcześniej nie widział nic podobnego w królestwie kosmosu", mówi lider badań Mark Morris. "Większość mgławic to albo spiralne galaktyki pełne gwiazd, albo bezkształtne konglomeracje pyłu i gazu. To co tu widzimy to przykład wyższego poziomu uporządkowania".

Obserwacje zostały dokonane dzięki teleskopowi NASA - Spitzerowi.

Piękno kosmosu #2Mgławica ma około 80 lat świetlnych długości i jest odległa o 300 lat świetlnych od superciężkiej czarnej dziury w centrum Drogi Mlecznej. Jest prawie do niej prostopadła, oddala się bardzo szybko - około 620 mil na sekundę (1000 km/s).

Linie pola magnetycznego w centrum galaktyki są ponad 1000 razy silniejsze niż na Ziemi. Biegną prostopadle do czarnej dziury, ale równolegle do mgławicy. Naukowcy uważają, że splątanie ich powoduje taki, a nie inny kształt - właśnie podwójną helisę.

Podczas gdy pierwszy podejrzany to czarna dziura, bardziej prawdopodobne jest, że linie pola magnetycznego są zakotwiczone w gigantycznym gazowym dysku, orbitującym kilka lat świetlnych od niej.

Piękno kosmosu #3"To jak trzymanie w ręce dwóch lin. Gdy nimi wywijasz, skręcają się w kształt helisy. W tym przypadku gazowy obłok i pył mgławicy tworzą takie sznurki", tłumaczy Morris. "Można to porównać do przegrody w środku czarnej dziury lub po prostu obracającego się hantla, do którego końców przymocowano linki".

Taki proces potrzebuje czasu, gdyż dysk okrąża czarną dziurę raz na 10 tysięcy lat. Receptą na mgławicę w kształcie DNA jest więc silne pole magnetyczne, obracające się ciało niebieskie i położona obok mgławicowa chmura materiału.

Morris oczekuje, że takich tworów jest wiele, gdyż większość wielkich galaktyk posiada czarne dziury, a niektóre są bogate w gaz. Trudno jednak dostrzec te ciekawe obiekty ze względu na ograniczenia współczesnej technologii.

Greg K1ler za Space

Wizja Terminatora

16 marca 2006

TerminatorArmia amerykańska zamierza uzbroić swoje oddziały stacjonujące w Iraku, w nowego robota o nazwie SWORDS, wyposażonego w karabin maszynowy. Jak podaje serwis The Inquirer, narusza to nieformalne prawa robotyki Assimova, z których pierwsze zakazuje robotom krzywdzenia ludzi.

Mechaniczny żołnierz SWORDS (Special Weapons Observation Reconnaissance Detection Systems) będzie posiadał karabin M249 lub model M240, które strzelają z prędkością odpowiednio 750 i 1 tys. nabojów na minutę.

Robot będzie komunikował się z centrum dowodzenia za pomocą fal radiowych. Jak zapewnia komunikat wojska, decyzję o podjęciu ostrzału wrogiej pozycji podejmie zdalny operator maszyny, a nie sam robot.

Przedstawiciele amerykańskiej armii planują również wprowadzenie bardziej mobilnego interfejsu do kontroli mechanicznego żołnierza, składającego się z niewielkiej konsoli oraz okularów z projekcją trójwymiarową.

Greg K1ler za 4Press

Nano ratuje chomiki

15 marca 2006

Nano #1Naukowcy częściowo przywrócili wzrok niewidomym chomikom poprzez wypełnienie dziur w ich uszkodzonych mózgach syntetyczną substancją. Pozwoliła ona komórkom mózgowym połączyć się ze swoimi sąsiadami.

Jeżeli uda się to samo osiągnąć u człowieka, mikroskopijny materiał pomoże pewnego dnia odzyskać czucie i motorykę chorym cierpiącym na udar, z uszkodzeniem mózgu lub rdzenia kręgowego. Będzie też pomocny w naprawie ran powstałych podczas zabiegów chirurgicznych.

"Jeśli uda nam się połączyć części mózgu rozłączone przez wstrząs, będziemy w stanie przywrócić mowę człowiekowi, który rozumie, co się do niego mówi, ale stracił możliwość przemawiania", oznajmił członek grupy badawczej Rutledge Ellis-Behnke z Massachusetts Institute of Technology.

Nano #2Substancja zawiera nanocząsteczki, które samoistnie łączą się we włóknistą siatkę, udającą naturalną tkankę ludzką w kontakcie z żywymi komórkami. Pozwala ona neuronom, których aksony zostały uszkodzone, ponownie się połączyć, a tym samym komunikować. Gdy kilka aksonów jest razem związanych, tworzą nerw.

W ten sposób nanotechnologia rozwiązuje jeden z najpoważniejszych problemów współczesnej medycyny - odnowę komórek mózgowych. A we wszystkim pomogły nam chomiki podobne do tych jak na rysunku powyżej.

Po prawej: wzrost aksonu i ponowne unerwienie (kolor zielony).

Greg K1ler za Live Science

Glooobus

15 marca 2006

GloobusFiński designer, Igor Polyakov zaprezentował projekt urządzenia o nazwie Glooo, które wyglądem przypomina globus i może wyświetlać informacje o różnych wydarzeniach na kuli ziemskiej. Jak wyjaśnia pomysłodawca, nowe rozwiązanie może prezentować m.in. nagłówki wiadomości z gazet na całym świecie, dane pogodowe oraz adresy i zdjęcia przyjaciół. W zestawie z Glooo dostępna ma być również klawiatura laserowa, która umożliwi komunikację z innymi osobami. Polakov przyznaje również, że dalszy rozwój kolorowego papieru elektronicznego ePaper może przyspieszyć produkcję urządzenia.

Greg K1ler za 4Press

Tajemnica Arki Noego

15 marca 2006

Arka #1Góra Ararat we wschodniej części Turcji. W 2003 roku fotografię tego obszaru wykonała satelita QuickBird w ramach programu DigitalGlobe. Od tego czasu do dnia dzisiejszego zdjęcie to nie zostało upublicznione. Co prezentuje?

Choć przeciętnemu zjadaczowi chleba trudno się doszukiwać na załączonym zdjęciu pewnych anomalii, naukowcy już rozpoczęli poważne prace nad ich zbadaniem.

Anomalie interesujące naukowców występują na długości 4663 metrów i zlokalizowane są przy północno-wschodniej ścianie góry Ararat, tuż na krawędzi tamtejszego lodowca.

Choć sama topografia tego miejsca nam zbyt wiele nie mówi, co się stanie, jeśli okaże się, że pod warstwą skał i lodu kryje się do dziś nieodnaleziona Arka Noego?

Zgodnie z zachowanymi historycznymi zapisami związanymi z budową Arki, stosunek jej długości do szerokości wynosił 6:1. Anomalie na załączonym zdjęciu satelitarnym mają dokładnie ten sam stosunek (długość do szerokości).

Identyfikacją anomalii związanych z tajemniczym obiektem pod górą Ararat zajmuje się od 13 lat Porscher Taylor, profesor na Uniwersytecie Richmond w stanie Wirginia.

Tayloer pracował przez ponad 30 lat jako narodowy ekspert ds. analiz związanych z bezpieczeństwem kraju (służby specjalne), przez 5 lat pracował w Center for Strategic and International Studies (CSIS) w Waszyngtonie.

"Rodzi się we mnie optymizm... gdy pod wpływem mojego nacisku na środowisko inteligenckie ujawnia się coraz więcej konkretnych fotografii", mówi Taylor.

Taylor twierdzi, że zdjęcie (które Państwu prezentujemy) wykonane przez sondę QuickBird jest pierwszym, jakie zostało dotychczas publicznie ujawnione.

Arka #2Do zbadania anomalii Taylor zaangażował sporą grupę ekspertów.

Specjalista ds. analiz zdjęć satelitarnych Rod Franz z SunTek Media Group/RiteImage, Inc. przeanalizował zdjęcie dostarczone mu przez Taylora i postanowił przeprowadzić dodatkowe badania wskazanego mu obszaru. Franz przez 25 lat pracował bowiem jako ekspert wojskowy i analizował dostarczone mu przez wywiad fotografie.

Do zbadania tajemniczego obszaru Franz zaangażował wszystkie stosowane przez rząd i firmy prywatne technologie związane z analizą fotograficzną. Występujące tam anomalie zostały potwierdzone.

Jak podaje Franz, odstępstwo od normy rejestruje się na długości 309 metrów. Szczególne zainteresowanie naukowca wzbudza wyraźna linia koła, która jest dla niego rzeczą niespotykaną.

Taylor dodaje, że tajemniczy obiekt (o ile nim jest) przekracza znacznie wielkość Tytanika, Bismarcka i jakiegokolwiek znanego dziś statku. Jeśli była to Arka Noego i zbudowana była z drewna, w jaki sposób pływała?

Występują także sceptyczne opinie na ten temat.

"Interpretacja zdjęcia to sztuka", mówi Farouk El-Baz, dyrektor centrum Remote Sensing na uniwersytecie Boston University. Twierdzi on, że wszystkie występujące na zdjęciu obiekty są w pełni naturalne.

Taylor wierzy, że dzięki zainteresowaniu naukowców uda się zorganzować ekspedycję w niezbadany do dziś teren pod górą Ararata.

W najbliższym czasie nad miejscem znaleziska przeleci kilka komercyjnych satelitów wykonujących zdjęcia na różnych częstotliwościach fal.

Greg K1ler za Hot News

Nowa era surfaktantów

13 marca 2006

SurfaktantySurfaktanty (ang. Surface active agent) są związkami powierzchniowo czynnymi zdolnymi do obniżenia napięcia powierzchniowego, co umożliwia zwilżanie powierzchni ciała stałego przez ciecze, a także mieszanie się nierozpuszczalnych wzajemnie cieczy.

Tyle regułek, a czym tak naprawdę są surfaktanty? Czy można je znaleźć w naszym domu? Oczywiście. Wystarczy przejść się do kuchni bądź łazienki i wziąć do ręki pierwszy lepszy środek czyszczący. Trzymamy właśnie związek chemiczny, zwany surfaktantem, w firmowym opakowaniu. Gdzie jeszcze? Popatrz na ściany. W farbach też znajdują się surfaktanty. Mają już inne znaczenie (zapewniają gładkość oraz ułatwiają stosowanie farb i past), ale to ciągle te same związki. A jeżeli wciąż nie jesteś przekonany o ich szczególnym miejscu w naszym codziennym życiu, to spójrz w lustro. Odetchnij kilka razy i uświadom sobie, że dzięki nim tak łatwo i płynnie się oddycha.

Fluorosurfaktanty są najbardziej skutecznymi i wydajnymi związkami powierzchniowo czynnymi dostępnymi na rynku. Potrafią znacznie obniżyć napięcie nawet przy użyciu bardzo małych stężeń. Fluorosurfaktanty są zbudowane ze szkieletu węglowego otoczonego atomami fluoru. Najlepsze związki mają długie, sztywne łańcuchy, których fluorowe główki są ściśle upakowane na powierzchni. Bardzo dobrze obrazuje to animacja zamieszczona na stronach 3M (Surfactants in Action).

Jednak te najlepsze, długołańcuchowe surfaktanty są także bardzo niebezpiecznymi związkami dla ludzi. Po pierwsze: rozpadają się na kancerogenny kwas perfluorooktanowy (PFOA), po drugie: długołańcuchowe surfaktanty łatwiej wnikają do organizmu człowieka. PFOA oraz długołańcuchowe surfaktany wiążą się z białkiem krwi i tym samym są bardzo trudne do usunięcia i mogą krążyć w krwiobiegu nawet kilka lat.

Jedną z zaproponowanych i testowanych metod zapewnienie bezpieczeństwa ludziom przebywającym w otoczeniu surfaktantów (czyli nam wszystkim) jest skrócenie łańcucha węglowego. Jednak testowane przez 3M krótkołańcuchowe związki powierzchniowo czynne wykazywały znaczne pogorszenie właściwości, co powodowało ich bezużyteczność w skali komercyjnej. Inna firma, Omnova Solutions, postanowiła naszpikować długi łańcuch węglowy krótkimi dwu-, jednoatomowymi szkieletkami węglowo-fluorowymi. Wstępne badania ukazały porównywalne, a nawet lepsze właściwości otrzymanych substancji w porównaniu do standardowych długołańcuchowych surfaktantów. Ale najważniejsze, że substancje te nie odkładają się w organizmach ryb oraz nie rozpadają się podczas obróbki ścieków na bardziej szkodliwe związki.

Do ataku na "problem fluorosurfaktantowy" przystąpili także naukowcy, którzy zapowiadają opatentowanie surfaktantu o krótkim łańcuchu węglowym stabilizowanym przez dodatkowe grupy węglowe. Czy badanie te zapoczątkują nową rozdział w chemii surfaktantów? Wkrótce się o tym przekonamy.

Dinki

Kolejna chińska misja kosmiczna

10 marca 2006

Chińska misjaTrzecia chińska misja kosmiczna została przełożona o około 6 miesięcy do roku 2008, aby dać naukowcom czas na zaprojektowanie skafandru, w którym będą możliwe spacery w przestrzeni.

W zeszłym roku rząd zapowiedział start statku Shenzou 7 na rok 2007. W tym locie weźmie udział trzech astronautów. W planach jest także spacer w otwartej przestrzeni - po raz pierwszy w chińskim programie kosmicznym.

"Wszystko jest w porządku. Potrzebujemy po prostu więcej czasu, aby się przygotować." mówi Huang Chunping, główny doradca Chińskich lotów załogowych.

Chiny rozpoczęły swoją pierwszą załogową misję kosmiczną w 2003 roku, stając się dzięki temu trzecim, po Rosji i Stanach Zjednoczonych, państwem, które wysłało ludzi w kosmos.

Yax za Space

Odzyskany kontakt z Hayabusą

10 marca 2006

HayabusaJapońska Agencja Kosmiczna ogłosiła we wtorek powodzenie w próbach odnowienia łączności z sondą wysłaną w celu zebrania próbek z asteroidy. Niestety wyciek paliwa moze doprowadzić do ponownego zerwania kontaktu. Obecnie podtrzymywane połączenie z Hayabusą umożliwia sprawdzenie jej stanu i położenia.

Awaria silnika spowodowała obrót i zerwanie kontaktu w grudniu ubiegłego roku. JAXA, która od stycznia starała się odzyskać łączność, donosi także, że przez wyciek, do którego doszło przed awarią, utracona została większość paliwa do chemicznych silników sterujących ustawieniem sondy.

Agencja chce wykorzystać baterie słoneczne do ładowania silnika jonowego Hayabusy w celu zachowania jej w odpowiedniej pozycji do utrzymywania kontaktu z Ziemią. Niestety, w przypadku niepowodzenia tej operacji może jeszcze raz dojśc do zerwania łączności.

Wystrzelona w maju 2003 Hayabusa miała wylądować na asteroidzie Itokawa, pobrać próbki i wrócić na Ziemię. Jednakże wystąpiła cała seria problemów z sondą, gdy zbliżała się do swojego celu.

JAXA straciła także kontakt ze swoim wehikułem w czasie jego nieprawidłowego lądowania na powierzchni asteroidy. Parę dni później, już po oderwaniu sie od powierzchni, odebrana została informacja, że operacja przebiegła pomyślnie.

W danych z sondy nie ma informacji o tym, czy wystrzelony został w kierunku asteroidy pocisk. Hayabusa miała zebrać pył powstały po uderzeniu.

Jeśli wróci na Ziemię z pozaziemskim materiałem, będzie to pierwsza udana misja, której celem było przywiezienie próbek z asteroidy. Sonda NASA wystrzelona w 2001 roku na Erosa nie zebrała żadnych materiałów.

Poprzedni artykuł o Hayabusie

Yax za Space

Obraz na trzech monitorach

9 marca 2006

3 monitoryFirma Matrox wprowadziła na rynek niezwykłe urządzenie, które w prosty sposób umożliwia nam jednoczesne korzystanie z wielu monitorów, na których wyświetlany jest podzielony obraz.

Urządzenie zwane TripleHead2Go kosztuje 300 dolarów amerykańskich, ma wielkość palmtopa i umożliwia połączenie trzech 19-calowych monitorów w całość. Uzyskana w ten sposób rozdzielczość równa się 3840x1024 pikselom. Monitory można ustawić w taki sposób, aby tworzyły 45-stopniowe otoczenie.

- Animacje 3D staną się teraz bardziej powszechne - mówi Dan Wood z działu marketingu Matrox Graphics Inc. - Graczom trzy ekrany dadzą niezapomniane wrażenia, lepsze wczucie się w specyfikę gry i wspaniałą zabawę - dodaje.

Urządzenie TripleHead2Go stworzone na bazie wcześniejszego DualHead2Go posiada już wiele patentów. W nowym sprzęcie zastosowano nowego typu karty graficzne zwane Graphics eXpansion Modules (GXMs). GXMy nie są akcelatorami grafiki. Podłącza się je do portów VGA monitorów. Ich zadaniem jest wyświetlanie dowolnego obrazu 2D bądź 3D w jak najlepszej dla odbiorcy formie.

Matrox TripleHead2Go obsługiwać będzie 150 najbardziej popularnych gier, jak Quake 4, UbiSoft Brother's in Arms: Earned in Blood, Microsoft's Age of Empires III, 10tacle studios AG's GTR, Microsoft Flight Simulator 2004: A Century of Flight i wiele więcej.

K2K za Hot News

Gorrrąca niespodzianka

9 marca 2006

Machina ZNaukowcom pracującym przy projekcie "machina Z" w Sandia National Laboratories udało się uzyskać najwyższą, zanotowaną dotychczas temperaturę na powierzchni Ziemi - 2 miliardy stopni Celsjusza. Dla porównania temparatura we wnętrzu Słońca wynosi około 15 milionów stopni Celsjusza.

Najdziwniejsze, a może najśmieszniejsze jest to, że sami "szczęśliwi odkrywcy" nie potrafią powiedzieć jak do tego doszło. Tak szokujące pomiary były sprawdzane kilkakrotnie, bo nawet w procesie eksplozji termonuklearnej można osiągnąć temperatury rzędu "jedynie" setek milionów stopni. W czasie eksperymentów z procesem nuklearnej fuzji osiągano tu temperatury około 500 milionów stopni Celsjusza.

Jak do tego doszło? Machina Z jest w istocie największym na świecie generatorem promieni X i została zaprojektowana z myślą o badaniu materiałów w ekstremalnych ciśnieniach i temperaturach. Prąd o natężeniu 20 milionów amperów jest przepuszczany przez szeregowy układ pionowych, wolframowych przewodów. W wyniku działania wysokiej temperatury wolfram "rozpuszcza się". Powstaje chmura naładowanych cząsteczek supergorącego gazu, czyli plazma.

Mocne pole magnetyczne "stłacza" powstałą plazmę do kanału grubości ołówka. W wyniku tego uwalniana jest energia w postaci promieni X. Cały proces zachodzi zazwyczaj w temperaturze kilku milionów stopni Celsjusza.

Choć nikt nie ma pojęcia w jaki sposób urządzenie osiągnęło takie parametry pracy, naukowcy już zastanawiają się nad zastąpieniem obecnych przewodów znacznie grubszymi metalowymi przewodami, aby uzyskać jeszcze wyższe (!) temperatury.

Jednak najważniejszy jest tu efekt zaobserwowanego zjawiska. Tak duża energia w postaci ciepła została wydzielona już pod koniec procesu, w momencie, gdy maszyna Z powinna się już stopniowo wychładzać i tracić energię. Niespodziewanie okazało się, że uzyskana tak niespodziewanie olbrzymia dawka energii była dużo dużo większa niż energia użyta do zapoczątkowania całego procesu!

Mamy tu do czynienia prawdopodobnie z zaangażowaniem jakiegoś tajemniczego źródła energii, które spowodowało nagłe doprowadzenie stygnącej plazmy do tak wysokiej temperatury. Czyżby kolejne odkrycie w dziedzinie energetyki?

Mighal za Live Science

Beam me up, SCOTY

8 marca 2006

SCOTYFirma WowWee skonstruowała we współpracy z koncernem Philips nietypowego robota o nazwie SCOTY (Smart Companion Operating Technology). W odróżnieniu do elektronicznych humanoidów, zaprezentowany produkt jest całkowicie nieruchomy i umożliwia głosowe zarządzanie cyfrowymi urządzeniami domowymi.

Jak podaje producent producent, nowy robot mierzy 61 cm i składa się z sześciu podświetlanych i prostokątnych modułów. W dwóch najwyższych umieszczono specjalną kamerę, która monitoruje otoczenie i przesyła dane do odpowiedniego procesora.

SCOTY został wyposażony w funkcje rozpoznawania zarysów twarzy oraz text-to-speech, dzięki której robot potrafi na głos odczytywać różne informacje, w tym nadchodzące wiadomości pocztowe.

Nowy produkt może również być wykorzystywany jako elektroniczna niania lub system monitorowania wnętrz. Dzięki wbudowanej kamerze, SCOTY potrafi wykryć obecność obcej osoby w pomieszczeniu i za pomocą e-maila, powiadomić o tym niezwłocznie właściciela.

Nowe rozwiązanie firm WowWee i Philips nadal pozostaje w fazie projektowania. Do sprzedaży powinno jednak trafić pod koniec roku, w cenie ok. 400 USD.

Greg K1ler za 4Press

Światełko w tunelu

7 marca 2006

Światło #1Szwedzka firma Parans zajmująca się wystrojem wnętrz wymyśliła nowatorskie rozwiązanie oświetlenia dziennym światłem wszystkich pomieszczeń danego budynku, niezależnie od tego, czy znajdują się w nim okna. Jak to możliwe?

Opatentowana technologia przenoszenia światła dziennego kablami światłowodowymi nowej generacji może odmienić postrzeganie rzeczywistości wielu ludziom.

Dla ludzi spędzających większą część dnia w pomieszczeniu nie ma nic lepszego jak zdrowa dawka prawdziwego dziennego światła.

Panele świetlne SkyPort połączone są ze specjalnym kablem światłowodowym SunWire. Ten dostarcza światło bezpośrednio do systemu emisyjnego zwanego Bjork.

Światło #2Nowatorska firma z Gothenburga założona w 2003 roku składa się z zespołu architektów, naukowców i inżynierów z Uniwersytetu Chalmers. Ich celem było stworzenie produktu zaspokojającego globalny problem nieprzyjaznych człowiekowi pomieszczeń, z jak najmniejszą stratą energetyczną.

W budynkach, w których zainstalowano system firmy Parans, przebywający w nich ludzie mogą na bieżąco śledzić przebłyski słońca w zależności od zmian w otoczającym środowisku - naturze.

Potrzeba naturalnego światła u ludzi jest faktem niezaprzeczalnym. Brak naturalnej wiązki światła dziennego powoduje zwiększenie się produkcji melatoniny, powiązanej ze snem. Wydzielanie melatoniny jest bowiem stymulowane jest przez ciemność i blokowane przez światło. Gdy otwieramy rano swoje oczy, produkcja melatoniny jest zablokowana, dlatego też czujemy się rześcy (o ile dociera do nas światło). Blokada jest uznawana za maksymalną, gdy pojawiają się fale świetlne o długości 460nm - częstotliwości mniej znanej żarówkom.

Greg K1ler za Hot News

Kapsuła kosmiczna od SpaceX

7 marca 2006

Kapsuła #1Firma Space Exploration Technologies (SpaceX) poprosiła NASA o pomoc finansową w demonstracji kapsuły kosmicznej wielorazowego użytku. El Segundo, kalifornijska kompania, tworzyła ją sekretnie przez 18 miesięcy za własne pieniądze.

Prezes SpaceX, Elon Musk, powiedział, że kapsuła nazywa się Dragon - Smok i jest mieszanką Apollo z Sojuzem. Ma przenosić ładunki i załogę na i z Międzynarodowej Stacji Kosmicznej już w 2009 roku.

Smok to główna część oferty SpaceX złożonej 3 marca w demonstracyjnym programie NASA dotyczącym komercyjnego transportu orbitalnego. 25 zespołów miało przedstawić swoje propozycje w wyznaczonym czasie. Mogły one realizować całość lub część planu wydania 500 mln. dolarów do 2010 roku, by pomóc wprowadzić na rynek nowe usługi zdolne przejąć niektóre z zadań MSK do czasu jej zamknięcia.

Kapsuła #2Musk mówi, że SpaceX zrealizuje "ponad połowę, ale mniej niż wszystko". Firma ta nie jest jednak osamotniona w swoich dążeniach. Grupa odpowiedzialna za smoka to 6 kompanii, w tym MacDonald Dettwiler and Associates Ltd, Kanadyjczycy odpowiedzialni za robotyczne ramię na MSK. Zostanie ono zresztą użyte do złapania na kapsuły i zadokowania jej.

"Wszystko, co musimy zrobić, to ustawić Smoka w zasięgu ramienia. To znacznie uprości sprawę. Zminimalizuje ryzyko uderzenia w stację, pozwoli na transfer dużych obiektów poprzez zwykły mechanizm dokujący" - twierdzi Musk.

W manewrowaniu pomoże system namierzania ostatniej mili (od MacDonald Dettwiler), używający wykrywania światła i instrumentów sprawdzania odległości lub system LIDAR (Light Detection And Ranging).

Greg K1ler za Space News

Recenzja - "Tlen. Cząsteczka, która stworzyła świat"

6 marca 2006

TlenPrawie każdy z nas traktuje tlen jako coś zbawiennego i przynoszącego same korzyści. Mogą o tym choćby świadczyć modne ostatnimi czasy bary tlenowe. Tym trudniejsze może być więc zrozumienie jego drugiego oblicza - trucizny, a także zabójcy nas - ludzi.

Gildia Nauki Popularnej zaprasza do recenzji świetnej pozycji Nicka Lane'a. Recenzował Zalek. Czytaj tutaj...

GNP

Magnetyczna rewolucja

6 marca 2006

Magnetyczna rewolucjaOdkrycie nowego, unikalnego stanu namagnesowania może zwiększyć pojemność twardych dysków.

Grupa naukowców z Universitat Autónoma de Barcelona, we współpracy ze swoimi kolegami z Argonne National Laboratory (USA) oraz Spintec laboratory (Grenoble, Francja) po raz pierwszy wytworzyła mikroskopijny stan magnetyczny, znany lepiej jako "rozproszony stan wirowy" (displaced vortex states). To odkrycie pozwoli na zwiększenie pojemności tzw. pamięci trwałej (MRAM).

Dotychczas, w trakcie uruchamiania komputera, musimy czekać, aż system operacyjny załaduje się do pamięci RAM. Jednak wkrótce ulegnie to zmianie. Stosowane już obecnie pamięci SRAM i DRAM mają bardzo szybki czas dostępu i znacznie przyśpieszają cały proces, jednak nadal muszą być ładowane informacjami przy każdym starcie komputera.

Krokiem naprzód okazało się odkrycie pamięci flash, używanej przede wszystkim w małych urządzeniach elektronicznych, takich jak kamery czy bardzo modne ostatnio, miniaturowe odtwarzacze mp3 oraz przenośne napędy pendrive. W przeciwieństwie do wymienionych wczesniej rodzajów pamięci, ich zawartość nie "ulatuje" wraz z wyłączeniem zasilania. Mają jednak bardzo poważną wadę - zbyt długi czas dostępu do danych, jak na potrzeby komputerów i relatywnie małą pojemność.

Dzięki odkryciu i uzyskaniu magnetycznego "rozproszonego stanu wirowego" , uda się połączyć zalety wszystkich rodzajów pamięci i stworzyć jeden. Będzie się on charakteryzował dużą pojemnością i minimalnym czasem dostępu, przy zachowaniu właściwości pamięci trwałej.

Co oznacza termin "magnetyczny rozproszony stan wirowy"? Są to maleńkie, cyrkulacje rzędu kilku tysięcznych milimetra, które formują się w maleńkich obszarach, gdzie zapisywane są dane. W normalnym dysku twardym, zapisanie informacji w takiej strefie oznacza jej zorientowanie w określonym kierunku. Dla wartości "1" mogło to oznaczać np. zorientowanie do góry , natomiast dla "0" zorientowania w dół. Im mniejsze są strefy potrzebne do zapisania "1" lub "0", tym więcej danych możemy "upchać" na dysku.

Niestety, stosowane obecnie metody zapisu nośników magnetycznych znacznie ograniczały ilość miejsca dostępnego na dysku. Okazało się , że strefy zapisu danych nie moga się znajdować zbyt blisko siebie, gdyż może dojść do ich wzajemnego oddziaływania i w wyniku tego utraty danych. Ale jeżeli wykorzystamy wirowe pole magnetyczne, jego oddziaływanie będzie się ograniczać jedynie do maleńkiego obszaru zapisu, bez wpływu na sąsiednie komórki pamięci.

Naukowcom udało się wytworzyć wirowe pole magnetyczne na specjalnie przygotowanym nośniku w postaci koła, mniejszym od mikrometra (tysięczna część milimetra). Składa się on z dwóch warstw materiałow: ferromagnetyka i antyferromagnetyka. Pozwoliło to "rozproszyć" stan wirowy. Oko wiru przesunęło się z centralnego punktu, gdzie powstało, na brzeg nośnika. Znacznie rozwinie to ograniczone możliwości "pojemnościowe" pamięci MRAM.

Przeszkodą na drodze do wykorzystania tego zjawiska fizycznego jest ograniczona przestrzeń. Taki stan można osiągnąć jedynie w bardzo małych strukturach magnetycznych.

Mighal za Science Daily

Rekiny na usługach armii

5 marca 2006

RekinyZespół naukowców z Uniwersytetu w Boston opracował system elektrod, które mogą być wszczepione rekinom w celu kontrolowania ich reakcji. Nowym rozwiązaniem zainteresowali się już przedstawiciele armii amerykańskiej, którzy zamierzają wykorzystywać drapieżniki w celach szpiegowskich.

Zaprezentowane rozwiązanie symuluje w wodzie różne zapachy, które dla zwierzęcia odgrywają rolę podwodnych drogowskazów. Dwustronna komunikacja z rekinem odbywa się bezprzewodowo za pośrednictwem sonarów, które następnie transmitują sygnał do laptopów na powierzchni.

Szef projektu z ramienia marynarki wojennej Stanów Zjednoczonych, Walter Gomes przyznał, że armia zamierza wszczepić nowe implanty rekinom, żyjącym w pobliżu wybrzeży Florydy.

Przedstawiciele US Navy wiążą duże nadzieje z tym gatunkiem ryb, głównie ze względu na ich zdolność do wykrywania zapachów z dużych odległości oraz możliwości śledzenia niewielkich impulsów elektrycznych, generowanych przez ludzkie ciało.

CD Jack za 4Press

Ogromny krater odnaleziony w Egipcie

4 marca 2006

KraterNaukowcy odkryli ogromny krater na Saharze, największy z dotychczas odkrytych tego typu obiektów w regionie. Znalezisko ma 31 kilometrów szerokości, czyli wyprzedza następne pod względem wielkości ponad dwa razy. Krater w Arizonie, mający około 1.2 km średnicy, to przy nim zaledwie mały dołek.

De facto, tak duże zagłębienie musiało powstać od uderzenia kawałka kosmicznej skały o średnicy przynajmniej 1.2 km, co oznaczało kataklizm w promieniu setek kilometrów. Dla porównania - Krater Chicxulub, który pozostał po meteorycie podejrzewanym o eksterminację dinozaurów 65 milionów lat temu, ma między 160 a 240 kilometrów szerokości.

Odkrycia dokonali, analizując obrazy satelitarne, naukowcy z Boston University: Farouk El-Baz i Eman Ghoneim. El-Baz nazwał krater "Kebira," co po arabsku znaczy "duży", ale też odnosi się do jego położenia w północnej cześci Gilf Kebir, regionu południowo-zachodniego Egiptu.

"Kebira mógł się wymykać naukowcom z powodu swych ogromnych rozmiarów, większych od 125 boisk piłkarskich lub całkowitego obszaru miasta Kair, od lotniska na północy do Piramid na południu" - powiedział El-Baz. "Dodatkowo poszukiwania tego typu obiektów koncentrują się na mniejszych śladach, które zwykle mogą być zidentyfikowane na powierzchni. Zaletą analizy zdjęć satelitarnych jest możliwość zobaczenia wszystkiego w większej skali".

Krater posiada dwa pierścienie, co jest często spotykanym układem. Z upływem czasu z powodu erozji przez wodę i wiatr stał się nie do rozpoznania dla niewprawnego oka. "Biegną przez niego koryta dwóch starożytnych rzek, ze wschodu i z zachodu" - powiedział Ghoneim.

Czas uderzenia nie został jeszcze określony. Naukowcy twierdzą, że mogło ono pozostawić rozległe powierzchnie żółtozielonej krzemionki, znane jako szkło pustynne i odnalezione w obszarze między wydmami Wielkiego Morza Piasku (Grand Sand Sea) w południowo-zachodnim Egipcie.

Misha za Space

Siatkówka z bliska

3 marca 2006

SiatkówkaNaukowcom udało się wykonać bardzo dokładne zdjęcia siatkówki oka u żywych ludzi. Badanie doprowadziło do przełomu w nauce nad ludzkim narządem wzroku.

Zdjęcie wielu tysięcy komórek odpowiedzialnych za wykrywanie kolorów w najgłębszej części oka ujawniło, że tak naprawdę nasze oczy znacząco się od siebie różnią. W składaniu odpowiedniego obrazu olbrzymią rolę - większą niż wcześniej przypuszczano, gra mózg.

Siatkówka (retina) w naszym oku wyposażona jest w receptory zwane czopkami i pręcikami. Receptory te pod wpływem światła przekształcają fotony na energię chemiczną aktywując nerwy, które łączą się z mózgiem.

Pręciki są wrażliwe na natężenie światła, pozwalają na widzenieczarno-białe. Czopki natomiast skupiają się w centralnej części siatkówki i odpowiadają za widzenie barwne. Zawierają trzy barwniki wrażliwe na światło niebieskie, zielone i czerwone. Są one także odpowiedzialne za ostrość widzenia.

Średnio na siatkówce występuje około 7 milionów czopków. 64% z nich to czopki czerwone, 32% to czopki zielone, 2% to czopki niebieskie. Każdy z rodzajów czopków leży w odpowiednim do spektrum światła miejscu. To tyle w wielkim skrócie jeśli chodzi o wiedzę naukowców znaną od lat. Co się zmieniło?

Badania wykazały, że ludzie rozpoznają kolory dokładnie w ten sam sposób. Wniosek ten jest o tyle ważny, ponieważ zauważono różnice ilości zielonych i czerwonych czopków na siatkówkach oczu wielu osób dochodzące nawet do 4000%.

"To dowodzi, że w mózgu musi istnieć specjalny mechanizm, który równoważy różnice pomiędzy czerwonymi a zielonymi czopkami", mówi Joseph Carroll z centrum Center for Visual Science na Uniwersytecie w Rochester.

Do sfotografowania siatkówki oka użyto nowoczesnej aparatury znanej z teleskopów kosmicznych. Normalne wykonanie dokładnego zdjęcia siatkówki ludzkiego oka u żywego człowieka (komórki) jest bowiem prawie niemożliwe z uwagi na zniekształcenia obrazu i jego rozmycie (brak ostrości).

"Zaadaptowaliśmy optyczną technikę zapożyczoną z astronomii, która pozwala teleskopom na Ziemi na redukcję zniekształceń obrazu", mówi dyrektor David Williams z Center for Visual Science. "Wszystkie takie teleskopy mają problem z brakiem ostrości wywołanym przez efekt turbulencji w ziemskiej atmosferze", dodaje.

Greg K1ler za Hot News

Podwodny samolot

2 marca 2006

SamolotKoncern Lockheed-Martin jest znany z konstrukcji używanych w czasie zimnej wojny samolotów szpiegowskich U-2 i Blackbird. W swoim czasie biły one rekordy osiąganego pułapu lotu. Również i dzisiaj firma stara się być w czołówce i bić następne rekordy. Tym razem jej konstruktorzy pracują nad samolotem, który mógłby startować i lądować 4,5 m poniżej lustra wody.

Cormorant (Kormoran) ma być bezzałogowym, niewidzialnym dla radarów samolotem odrzutowym, zdolnym do przenoszenia zasobników z bronią krótkiego zasięgu lub wyposażeniem specjalnym. Dodatkowo będzie on zaprojektowany w sposób umożliwiający wystrzelenie z wyrzutni rakiet balistycznych Trident, zabudowanych w okrętach atomowych klasy Ohio. Jako pozostałość ery zimnej wojny, nie przedstawiają one już takiej wartości taktycznej, jak kiedyś.

Nowy samolot byłby idealnym rozwiązaniem dla pustych, niewykorzystanych obecnie wyrzutni. Mógłby on z pokładu łodzi podwodnej wykonywać szereg zadań, prowadzić misje rozpoznawcze, szpiegowskie oraz bojowe na pełnym morzu czy w pobliżu linii brzegowej.

Zaprojektowanie takiego specyficznego urządzenia nie jest jednak prostym zadaniem.Konstrukcja samolotu powinna być na tyle zwarta, aby zmieścił się on w pustej wyrzutni o średnicy 7m wytrzymując jednoczesnie ciśnienie panujące na głębokości 4,5 m, zachowując jednocześnie wszystkie parametry aerodynamiczne charakterystyczne dla samolotu wykorzystującego technologię stealth. W momencie powrotu do bazy nie powinien także zdradzić pozycji łodzi podwodnej.

Pracownicy działu projektowego Skunk Work's zaproponowali jako rozwiązanie lekką, 4-tonową konstrukcję z łamanymi skrzydłami "mewa". Są one zamontowane na specjalnych zawiasach dzięki czemu całość bez problemu mieści się na pokładzie. Poszycie bedzie wykonane z odpornego na korozję i wytrzymałego stopu tytanu, a wszystkie puste przestrzenie zostaną wypełnione specjalną pianką dla ograniczenia uszkodzeń wywołanych wysokim ciśnieniem lub uszkodzeniem powłoki zewnętrznej. Pozostała przestrzeń będzie wypełniona obojętnym gazem. Elementy uzbrojenia i silnik oraz inne czułe urządzenia będą natomiast chronione ciśnieniowymi klapami.

Samolot nie będzie wystrzeliwany jak rakieta, ale wypuszczany z wyrzutni za pomocą specjalnego ramienia dokującego. Natychmiast po wyskoczeniu z wody włączą się silniki i maszyna będzie gotowa do startu. Po ukończeniu misji Kormoran będzie wodował, dla zachowania dyskrecji w pewnej odległości od łodzi podwodnej, a następnie zostanie przetransportowany na pokład za pomocą automatycznego pojazdu powrotnego.

W tym momencie DARPA (The Defense Advanced Research Projects Agency) opłaciła testy kilku unikalnych elementów systemu Comorant: modelu do testów na wodzie oraz automatycznego pojazdu powrotnego. Powinny się one zakończyć we wrześniu, kiedy to zostanie podjęta decyzja o budowie latającego prototypu.

Mighal za Live Science



blog comments powered by Disqus