Archiwum newsów - listopad 2005

Autor: Greg K1ler

Pierwsze urodziny NRG

30 listopada 2005

NRGTak, tak, to nie żart. Grupa NRG wbrew wszelkim przeciwnościom losu działa już od roku. Ta jedna świeczka na torciku urodzinowym bardzo nas cieszy i z tego miejsca chciałbym podziękować wszystkim, którzy zdążyli (albo dopiero to zrobią) się przyczynić do obecnego kształtu projektu. Zwłaszcza Yaxowi, możecie dzięki niemu oglądać postępy prac. Mam nadzieję, iż efekty, jakie zobaczycie już niedługo, nie rozczarują Was. To już praktycznie finisz, niełatwy, ale myślę, że przezwyciężymy i te ostatnie trudności i będzie się dało podać robotowi łapę.

Greg K1ler

Węgiel powraca do łask

29 listopada 2005

Węgiel #1Po zakwalifikowaniu węgla jako źródła szkodliwych gazów i pyłów, powoli zaczyna on wracać do łask. Głównym powodem odrzucenia dawnych uprzedzeń jest duża dostępność i stała cena tego surowca energetycznego.

Zawirowania na rynku ropy i gazu w połączeniu z "dołkiem energetycznym" wynikającym z różnic między możliwościami produkcyjnymi, a rosnącym zapotrzebowaniem na energię elektryczną, spowodowały, że stał się on bardzo atrakcyjny z ekonomicznego i politycznego punktu widzenia.

Politycy i przemysłowi eksperci liczą także, iż rozpowszechnienie "czystej technologii spalania węgla" zwiększy zaufanie opinii publicznej, bardzo "wyczulonej" na problem zmian klimatycznych.

Choć węgiel jest przedstawiany przez ugrupowania ekologiczne jako pozostałość po trwającej wiele lat erze pary, analizy energetyczne dowodzą, że jest za wcześnie, aby odkładać go do przysłowiowego "lamusa".

Wysocy przedstawiciele Międzynarodowej Agencji Energii (IEA) prognozują, że zużycie węgla będzie się rocznie zwiększać o 1,4% do roku 2003, kiedy roczne zużycie tego surowca wyniesie około 7,3 biliona ton - to jest prawie o jeden bilion ton więcej niż obecnie. Tak duże zapotrzebowanie będzie podyktowane głównie względami ekonomicznymi.

W sytuacji, jaka ma miejsce w Chinach czy Indiach, które posiadają duże zasoby tego surowca oraz znaczną część populacji niepodłączoną jeszcze do sieci energetycznej, głównym priorytetem jest zbudowanie i uruchomienie nowych elektrowni tak szybko i efektywnie, jak to tylko możliwe.

Bezprecedensowa ilość budowanych w ostatnim czasie przez Chiny konwencjonalnych elektrowni węglowych, spowodowała rozpoczęcie międzynarodowej debaty. Nie chodzi w niej już jednak o zasadność spalania węgla, ale o to, w jaki sposób to robić.

Termin Czysta Technologia Spalania Węgla (CCT-Clean coal technology) znalazł zastososwanie jako uniwersalne określenie dla różnych gałęzi prowadzonych badań, mających na celu jak najlepsze przystosowanie elektrowni opalanych węglem do norm ekologicznych.

Węgiel #2W praktyce najlepszym sposobem jest zgazowanie węgla, spalenie gazu syntezowego i użycie spalin do napędzania turbin elektrycznych. Szkodliwe substancje zawarte w spalinach zostaną natomiast przechwycone, a następnie składowane. Zgazowanie węgla polega na zajściu reakcji pomiędzy węglem, a gorącą parą wodną i tlenem, w wyniku której (w dość dużym uproszczeniu) powstaje mieszanina tlenku węgla i wodoru, czyli tzw. gaz syntezowy. Wszystko z powodu większej sprawności, jaką uzyskują kotły opalane paliwem gazowym.

Efektywność tradycyjnych kotłów opalanych węglem znacznie wzrosła i może być porównywana z efektywnością elektrowni gazowych. Spowodowało to ograniczenie emisji dwutlenku węgla z uwagi na mniejszą  ilość węgla potrzebną do wyprodukowania tej samej ilości ciepła.

Obecnie używane systemy pracujące w parametrach podkrytycznych, wykazują sprawność na poziomie 42%. Zmiana wszystkich starych kotłowni na nowe spowoduje 30% wzrost efektywności i zmniejszy emisję CO2 o 23%. Nowa technologia pozwoli także na spalanie mieszanki paliwowej zawierającej do 20% biomasy, co może zmniejszyć emisję nawet o kolejne 20%.

Nowoczesne kotły są już dostępne i można je zastosować do modernizacji istniejących instalacji. Natomiast zastosowanie systemów binarnych (gazowo-parowych) pozwoli na produkcję wodoru. Może on być z powodzeniem zastosowany jako paliwo lub dostarczany rurociągami np. do instalacji petrochemicznych.

W tym roku Chiny zamierzają zbudować elektrownie o mocy 55 GW, będą to w wiekszości konwencjonalne elektrownie węglowe. Chińscy naukowcy z Centrum czystej energii na Uiwersytecie Tsinghua w Pekinie oceniają, że do końca 2020 r. zainstalowana moc osiągnie poziom 900 do 1000 GW. Dla porównania największa polska elektrownia Bełchatów ma moc 4320 MW. Moc zainstalowana w elektrowniach zawodowych w Polsce w 1995 r  wynosiła 33 142 MW.

Węgiel #3Klimatolodzy oceniają, że stężenie dwutlenku węgla w Ziemskiej atmosferze zbliża się do niebezpiecznego punktu, co w konsekwencji może spowodować nieodwracalne zmiany klimatyczne. Jeśli dalej będziemy budować "brudne" elektrownie, narażamy się na wiele dekad walki z emitowanymi przez nie zanieczyszczeniami.

Angielscy naukowcy nie są zbytnio przekonani co do pomysłu składowania przechwyconego dwutlenku węgla w podziemnych zbiornikach. Testowano już takie rozwiązanie techniczne, jednak nie wiadomo, czy uda się je zrealizować w skali globalnej.

Wiele zindustrializowanych krajów investuje duże sumy w badania nad czystymi technologiami spalania węgla. Japonia, Australia i Unia Europejska mają swoje własne programy CCT. Największy z nich, Amerykański projekt FutureGen, wart 1 bilion $ mający na celu przedstawienie możliwości komercyjnego zastosowania technologii ograniczających praktycznie do zera emisję szkodliwych gazów z elektrowni konwencjonalnych. Nowe rozwiązanie będzie łączyć w  sobie technikę współprodukcji wodoru oraz przechwytywania i podziemnego składowania dwutlenku węgla.

Wejście projektów w życie zależy w dużej mierze od porozumienia między rządami wielu krajów a przemysłem. Jeżeli politycy dadzą wielkim firmom wyraźny sygnał zachęcający do działania, prace znacznie przyśpieszą i nowe technologie bardzo szybko wejdą w życie. Więcej w języku angielskim.

Mighal za BBC NEWS Technology

Seksowny ubiór szkodzi kobietom interesu

29 listopada 2005

Seksowny ubiórAtrakcyjnym osobom nieraz łatwiej piąć się po szczeblach kariery. Jednakże seksowna aparycja może działać przeciwko kobietom, które już stoją wysoko w hierarchii.

W niedawnym badaniu, przeprowadzonym przez Petera Glicka, profesora psychologii na Uniwersytecie Lawrence w Wisconsin, pokazywano mężczyznom i kobietom nagrania przedstawiające bizneswoman mówiącą o swoim hobby i doświadczeniu. Kobieta ta występowała raz jako recepcjonistka, kiedy indziej jako członek zarządu. Także jej strój był różny: od uchodzących za ubranie profesjonalne płaskich butów, spodni i golfu po wysokie obcasy, obcisłą spódnicę i bluzkę z dekoltem.

Badani oceniali kompetencję i wykształcenie oglądanej kobiety interesu oraz jakość ukończonej przez nią uczelni. Seksowny ubiór nie wpływał na noty recepcjonistki, ale u pani menedżer spowodował obniżenie ocen.

"Kobieta na stanowisku zarządzającym, w stroju podkreślającym seksapil, wywoływała mniej pozytywnych odczuć, a więcej negatywnych. Postrzegano ją jako mniej kompetentną i mniej inteligentną", donoszą naukowcy. "Choć w różnych mediach, skierowanych pod adresem kobiet, są one zachęcane do pokazywania swej seksowności, nasze wyniki sugerują, że panie na wysokich stanowiskach, by cieszyć się szacunkiem współpracowników, nie powinny iść za tymi głosami".

Bool za Live Science

Starożytne kotwice w Morzu Martwym

29 listopada 2005

KotwiceNa odsłoniętym fragmencie brzegu Morza Martwego znaleziono drewniane kotwice, liczące sobie ponad 2000 lat. Były w naturalny sposób zachowane w soli.

Archeolog David Mevorach powiedział telewizji, że wiek jednej z nich szacowany jest na 2000 lat, a drugiej na aż 2500 lat, co czyni ją najstarszą z do tej pory znalezionych kotwic. Dodał również, że zbudowane były z drewna akacjowego i należały do rzymskich statków.

Odcięte od oceanu Morze Martwe znane jest z wysokiego stężenia soli. "Ta sól w połączeniu z brakiem tlenu w wodzie zakonserwowała kotwice razem z linami, którymi były przyczepione do łodzi".

Brzeg Morza Martwego ostatnimi laty obniża się, ponieważ prędkość parowania wody przewyższa jej uzupełnianie z Jordanu poprzez system irygacyjny. Z tego względu na odsłaniającym się stopniowo wybrzeżu odnajdywane są starożytne przedmioty.

Bool za Live Science

Recenzja - "Średniowieczne podstawy nauki nowożytnej"

28 listopada 2005

Podstawy naukiO tym, że wybrałam akurat tę książkę, zadecydowały dwa czynniki. Pierwszy z nich to tytuł, który, muszę przyznać, zaintrygował mnie. Drugi - pozycja pochodzi z dobrze znanej mi serii: "Pejzaże Myśli". Jest rzeczą bardzo ważną, aby lektura, oprócz treści, jaką ma za zadanie przekazać, potrafiła również wciągnąć czytelnika i pozwolić na czerpanie przyjemności z czytania.

Czy i tak było tym razem? Recenzja Dorothy. Przeczytaj ją tutaj.

GNP

Recenzja - "Kwintet z Cambridge"

27 listopada 2005

KwintetCzym się różni nauka "zwykła" od popularnej? Na pierwszy rzut oka nie dostrzegamy dużych różnic. Sztuka jest sztuka, że zacytuję kultowy polski film. Czasem, w konkretnych przypadkach, zdarza się jednak, że drobne niuanse urastają do skali przepaści. Gdyby pan Casti nie wykazał się ogromnymi umiejętnościami popularyzatorskimi, "Kwintet...", miast być lekturą naprawdę zajmującą, mógłby być przyjęty przez wielu czytelników raczej w kategoriach naukowego bełkotu. Na szczęście tak się nie stało!

Dlaczego warto przeczytać "Kwintet z Cambridge"? Recenzję autorstwa Mishy możesz przeczytać tutaj.

GNP

DVD do lamusa, nadchodzi pamięć holograficzna

26 listopada 2005

DVDW roku 2006 w sprzedaży ma się pojawić komputerowy nośnik danych o wymiarach DVD, lecz mający pojemność 60 razy większą. Dysk ten zapisuje informacje za pomocą techniki nazywanej pamięcią holograficzną, wykorzystującej interferencję światła.

Producentem płytek jest InPhase Technologies z Kolorado. Można na nich przechowywać 300 GB danych, a zapis i odczyt jest dziesięciokrotnie szybszy niż w zwykłym DVD. InPhase wraz z japońskim partnerem Hitachi Maxell zapowiedzieli, że sprzedaż dysków holograficznych oraz napędów do nich rozpoczną końcem roku 2006.

"W przeciwieństwie do innych technologii, które zapisują jeden bit danych w danym momencie, holografia pozwala jednocześnie zapisać i odczytać milion bitów w jednym błysku światła", twierdzi Liz Murphy z InPhase Technologies. "Dzięki temu szybkość transferu wzrasta znacznie w porównaniu z obecnymi nośnikami optycznymi".

Dyski holograficzne mają średnicę 13 cm, czyli nieco większą niż CD i DVD, są również trochę grubsze. W zwyczajnym DVD zapis polega na żłobieniu laserem mikroskopijnych wgłębień i wypukłości w obracającej się płytce.

W przypadku pamięci holograficznej odbywa się to poprzez interferencję światła lasera we wrażliwym na światło krysztale. W procesie tym pojedynczy promień światła jest rozbijany na dwa, z których jeden przechodzi następnie przez materiał półprzezroczysty, działający jak filtr. Zmienia on różne składowe fali, odpowiednio kodując bity danych. Obydwa promienie zostają połączone w materiale wrażliwym na światło, a kształt ich interferencji staje się porcją zakodowanej informacji.

Według InPhase na dysku o obecnych rozmiarach technika ta teoretycznie pozwala na zapamiętanie do 1,6 terabajtów danych oraz ich odczyt z prędkością 120 mbps. Jest to 340 razy większa pojemność i 20 razy większa szybkość niż w DVD.

Choć po raz pierwszy zaproponowano technologię holograficzną już w 1963 roku, aż do tej pory nie odniosła komercyjnego sukcesu. Jednakże Hans Coufal, ekspert w należącym do IBM Laboratorium Almaden, uważa, że pamięć holograficzna może być konkurencją dla DVD. Dyski stworzone już przez InPhase pozwalają na bezpośrednie odtwarzanie filmów w formacie HDTV.

Coufal zwraca również uwagę na to, że technologia ta musi nadawać się do użytku codziennego. "W tej chwili wyścig jest otwarty. Ale trzeba przekonać nabywcę, że pamięć jest niezawodna."

Bool za New Scientist

Nowe Horyzonty - witaj Plutonie!

24 listopada 2005

Nowe horyzonty #1Misja NASA Nowe Horyzonty jest już blisko startu w nieznane. To pierwsza wyprawa do Plutona i pasu Kuipera - odległego obszaru starodawnych lodowo-skalnych obiektów na obrzeżach Układu Słonecznego. Przyniesie naukowcom setki odkryć.

Przygotowania trwają w bazie lotniczej Cape Canaveral na Florydzie. New Horizons ma 35-dniowe okno startowe, które otwiera się 11 stycznia 2006 roku. Sonda wystartuje do 10-letniego lotu, by osiągnąć system Plutona w lecie 2015 roku.

Wysłanie takiego statku nie jest proste. Marsz do odległego świata został umożliwiony przez walki budżetowe, cięcia w funduszach, nieustanne zawieszenia i budowę sprzętu. Teraz pojazd kosmiczny jest złożony, przetestowany i wycelowany w krańce naszego układu.

Razem ze statkiem przygotowywany jest napęd Nowych Horyzontów: pierwszy stopień Atlas 5 z Lockheed Martin z pięcioma strapionymi dopalaczami rakietowymi, potężny drugi stopień - Centaur. Na końcu STAR 48B na paliwo stałe.

Sonda New Horizons ma z grubsza 2.5 metra długości i waży 465 kilogramów, gdy załadowana jest paliwem. Departament Energii zaopatrzy ją we własne źródło mocy - pojedynczy radioizotopowy termoelektryczny generator (RTG).

Już przed wysłaniem misji Pluton pozwalał naukowcom zgadywać na swój temat planety i jego księżyca - Charona. W zeszłym miesiącu NASA podała, że teleskop Hubble'a zaobserwował, iż może tam być nie jeden, lecz aż trzy księżyce.

Nowe horyzonty #2Zaawansowana kamera badawcza urządzenia zauważyła dwóch kandydatów wcześniej w tym roku. Są one w przybliżeniu 5 tysięcy razy bardziej niewyraźne niż planeta, którą otaczają.

"Nazywam odkrycie dwóch nowych satelitów pierwszym osiągnięciem Nowych Horyzontów", powiedział Alan Stern, główny referent Departamentu Studiów Kosmicznych w Southwest Research Institute (SwRI).Obserwacje Hubble'a zostały wykonane jako pomoc dla misji.

"Naziemne teleskopy długo próbowały szukać innych księżyców dookoła Plutona", mówi Stern. Wykrycie zabrało obydwie 8-minutowe sesje integracyjne dla kosmicznego narzędzia. Hubble zostanie ponownie wykorzystany w lutym w tym samym celu. "Na tapecie jest jedno pytanie: ile jeszcze maleńkich satelitów się tam czai?", dodał.

Także inna niespodzianka czeka na New Horizons.

Obliczenia przeprowadzone przez Sterna i jego towarzyszy pokazują, że niewielkie obiekty koło Plutona mają niskie prędkości ucieczki. Uderzone, nie tylko zostają oznaczone kraterem, ale i ich kawałki  wyrzucane są w przestrzeń.

Nowe horyzonty #3"Przewidujemy, że Pluton może mieć pierścienie. Będziemy ich szukać".

Z nowymi satelitami i być może systemem pierścieni ostatnia planeta razem z kompanami jest gotowa do bliskiego zbadania. "W najśmielszych snach... Marzyłem o 4 obiektach. I je mam. Dokładnie tam ", przyznaje Stern.

Nowe Horyzonty paradują z elastycznym zestawem instrumentów badawczych. Ekwipunek będzie też zdolny do unikania niebezpieczeństw. "Mamy zamiar używać przez te 10 lat teleskopu Hubble'a i innych narzędzi, by podnosić głowy i patrzeć, co nas czeka".

Koszt misji, włącznie ze startem pojazdu i operacji podczas przelotu, wyniesie circa 650 milionów dolarów.

Przyjmując start podczas głównego okna startowego w styczniu, pierwsze 13 miesięcy zostanie poświęcone testom statku i instrumentów pokładowych, kalibracji i korekcji trajektorii. Operatorzy sondy będą też przeprowadzali próby spotkania z Jowiszem, mającego nastąpić 25 lutego 2007 roku.

W czasie podróży dane wysłane ze statku zostaną zebrane przez Deep Space Network NASA. Laboratorium Fizyki Stosowanej w Laurel w Maryland zarządza misją i zbudowało sam pojazd. Sygnał radiowy mknący z prędkością światła dociera do Ziemi po około czterech godzinach.

New Horizon zawiera zestaw siedmiu urządzeń naukowych:

  • Alice - ultrafioletowy spektrometr do  mierzenia składu gazowego,
  • Ralph - połączenie spektrometru podczerwonego do mapowania składu powierzchni z kolorowym optycznym imagerem do mapowania struktury powierzchni,
  • REX - eksperyment radiowy do mierzenia składu atmosfery i temperatury,
  • LORRI - teleskop optyczny do największej rozdzielczości zdjęć powierzchni,
  • PEPSSI - instrument wykrywający plazmę uciekającą z atmosfery Plutona,
  • SWAP - instrument wykrywający plazmę do mierzenia wiatru słonecznego, współczynnika ucieczki i poszukiwania magnetosfery,
  • SDC - instrument do mierzenia uderzeń pyłu kosmicznego w sondę zbudowany przez studentów z Uniwersytetu Colorado w Boulder.

Nowe horyzonty #4Misja zawiera kompaktowy system energii nuklearnej. Sprzęt konwertuje ciepło generowane przez rozpad naturalny w elektryczność. RTG składa się z dwóch głównych elementów: źródła ciepła (dwutlenek plutonu w formie ceramicznych kulek) i zestawu stałych termoelementów konwertujących.

"To naprawdę inspirujące. Stany Zjednoczone lecą do pasu Kipera. Do krańców Układu Słonecznego. To jak historia prosto z książki", powiedział Stern. "Nie wygramy dopóki nie dowieziemy tego dobra do Plutona. Proste wystrzelenie nie jest sukcesem misji... ale piekielnie ważnym kamieniem milowym".

Kliknij na obrazki, by powiększyć...

Więcej na oficjalnej stronie Nowych Horyzontów.

Greg K1ler za Space

Super bateria!

24 listopada 2005

Super bateriaLitowo-jonowe baterie zasilają telefony komórkowe i laptopy od lat, ale nigdy nie były używane w bardziej wymagających urządzeniach, takich jak narzędzia elektryczne czy pojazdy hybrydowe. Głównym powodem była ich wysoka cena oraz problemy z uzyskaniem wymaganych parametrów.

Wszystko zmieniła firma A123 Systems. W tym miesiącu rozpoczęto badania nad nową litowo-jonową baterią, opierające sie na doświadczeniach przeprowadzonych w MIT i związanych z zasilaniem urządzeń o dużych potrzebach energetycznych. Porównanie wydajności (waty uzyskane z 1 kg masy) pozwala przypuszczać, że będzie ona znacznie lżejsza od dotychczas stosowanych baterii tej samej wielkości.

Już wkrótce na własne oczy będziemy się mogli przekonać o możliwościach tego wynalazku. Super baterie będą montowane w nowej linii narzędzi, takich jak piły i wiertarki. Znajdziemy je na półkach sklepowych już wiosną.

Według producenta jest to dopiero pierwszy krok, baterie będa wykorzystywane w wielu typach urządzeń min. w przemyśle motoryzacyjnym i medycznym, czyli wszędzie tam, gdzie zapotrzebowanie na energię jest bardzo duże.

Bateria, podobnej wielkości jak standardowy 18 V akumulator wiertarki, jest w stanie dostarczyc prąd o napięciu 36 V, zapewnia DeWalt, producent specjalnej linii narzędzi. Można z niej także uzyskać 3,000 W mocy szczytowej, ponad dwukrotnie więcej niż w wiertarkach i piłach zasilanych prądem zmiennym wprost z gniazdka. Pozwoli to na uzyskanie większej mocy narzędzia, a co za tym idzie zwiększenie jego możliwości.

Te oszałamiające możliwości uzyskano dzięki badaniom nad fosforanem litowo-jonowym. Nowy materiał zapewniał długą żywotność baterii, nie pozwalał jednak na uzyskanie dużych wartości prądu. Okazało się jednak, że jego domieszkowanie pozwala uzyskać wysoką przewodność.

Choć nie znamy szczegółów budowy baterii (nie wiadomo czy zawiera żelazo), to jej konstruktor uchylił rąbka tajemnicy, przyznając, że w katodzie zastosowano fosforan litu i jakiegoś niedrogiego metalu.

Bateria zbudowana w oparciu o tą technologię będzie 5 razy lżejsza niż te stosowane obecnie w pojazdach hybrydowych lub pozwoli na uzyskanie znacznie lepszych osiągów przy tych samych wymiarach. Prowadzone są już rozmowy z firmami motoryzacyjnymi, natomiast Amerykański Urząd ds. Energii bada liczbę cyklów ładowania i rozładowywania, jaką wytrzymaja nowe baterie. Ocenia się, że w przyszłości mogą być one zastosowane w odkurzaczach, a nawet elektrycznych skuterach snieżnych.

Producent ocenia, że "żywotność" jej jest ponad 10-krotnie większa od standardowych, litowo-jonowych baterii. Poza tym może ona być naładowana do 90% pojemności w ciągu 10 minut, a całkowicie w czasie krótszym niż 15 minut!

Kolejna zaleta to niski koszt fosforanu litowo-żelazowego. Używany obecnie w katodach kobalt jest znacznie droższy od prawdopodobnie zastosowanego w nowej technologii żelaza. Jest to znaczący krok na przód, gdyż ludzie nie potrzebują nowej baterii, tylko taniej baterii. Zastosowanie nowego związku, bardzo stabilnego chemicznie, pozwoli także na zwiększenie bezpieczeństwa użytkowania nowego produktu. Więcej w języku angielskim.

Mighal za Technology Review

Koniec projektu SETI@home

23 listopada 2005

Ogólnoświatowy eksperyment SETI@home, polegający na poszukiwaniu obcych cywilizacji w oparciu o sieć prywatnych komputerów domowych, zostanie zakończony 15 grudnia tego roku.

W dniu 15 grudnia projekt zostanie wcielony do BOINC (Berkeley Open Infrastructure for Network Computing), jednostki stworzonej przez koordynatora SETI@home - Uniwersytet Kalifornijski w Berkeley. Wyniki eksperymentu, po dokładnym przeanalizowaniu, zostaną opublikowane w internecie.

Przedstawiciele BOINC oznajmili, że użytkownicy zainteresowani nadal poszukiwaniem "kosmitów" na własną rękę, będą mogli kontynuować swoje badania. Ponadto, uzyskają oni możliwość uczestniczenia w nowych projektach BOINC, które dotyczyć będą m.in. biologii molekularnej, fizyki wielkich energii oraz studiów nad zmianami klimatycznymi.

GNP za 4Press

Robak do badania krwi

23 listopada 2005

RobakOto najnowsze odkrycie w dziedzinie nowoczesnych strzykawek: pijący krew owad Dipetalogaster maximus. Potrafi on jednorazowo wyssać nawet 4 mililitry krwi i czyni to absolutnie bezboleśnie, ponieważ wstrzykuje 'pacjentowi' środek znieczulający.

Z usług tych owadów korzysta Christian Voigt z Instytutu Badań Zoologicznych w Berlinie. Hoduje je w celu zdobywania próbek krwi dzikich zwierząt, od których trudno jest ją pobrać w inny sposób.

Voigt użył już wymyślonej przez siebie techniki do zmierzenia poziomu hormonu stresu u piskląt mew, bez konieczności chwytania ich, co jest o tyle ważne dla badania, że już samo łapanie stresuje ptaki. Metoda polegała na podłożeniu do gniazd sztucznych jaj z umieszczonymi wewnątrz owadami, które wysuwały swe rurki kłująco-ssące przez specjalnie wydrążone dziury.

Również z pomocą przedstawicieli Dipetalogaster maximus Voigt zbadał zachorowania na wściekliznę u nietoperzy. "Zdobycie próbki krwi żywego nietoperza innym sposobem jest niemożliwe", twierdzi.

W dalszej części procedury krew, przy pomocy igły, jest usuwana z odwłoków owadów. Szybko dochodzą one po tym zabiegu do siebie, ponieważ są przyzwyczajone do tego, że ich pełne brzuszki są przebijane przez głodnych krewniaków.

Voigt jest w stanie nawet pobierać krew w tym samym czasie, gdy robak ją ssie. Działa to jak bezbolesna strzykawka. Dodatkowo Dipetalogaster maximus ma jedną istotną przewagę nad innymi krwiopijcami, takimi jak kleszcze: "Gdy owad jest syty, zrywa się go lekko jak jagodę."

Bool za New Scientist

Przesunąć Słońce

21 listopada 2005

Przesunąć SłońceSłońce przestało świecić w Rattenberg w Austrii, ale z pomocą kilku luster, zimowa ciemność, która spowija to małe miasteczko, może zostać rozjaśniona przez promienie słoneczne.

Jest tak z powodu tego, iż mnóstwo światła znajduje się 10 minut pieszo od miasta na Rat Mountain, 3000-stopowym wzgórzu blokującym promienie pomiędzy listopadem a lutym każdego roku.

Rozwiązanie: 30 heliostatów, w pierwszym rzędzie obrotowych luster, zamontowanych na wzgórzu, by zebrać światło z pobliskiej wioski Kramsach.

Stojąca za przedsięwzięciem austriacka kompania Bartenbach Lichtlabor GmbH już użyła luster dla projektów świetlnych na całym świecie. Europejskie piwnice, stacje kolejowe, nocne podświetlenie w Arabii Saudyjskiej i Malezji.

Oczywiście, to kosztuje. Unia Europejska sponsoruje połowę z 2.4 milionów dolarów rachunku, kompania spłaci 600 tys. dolarów kosztu planowania, mając nadzieję, że sukces przyciągnie więcej chętnych.

Tylko w tyrolskim regionie Alp około 60 społeczeństw dzieli ten sam los w zimie co Rattenberg. Sześć innych miast w Austrii i Szwajcarii już wyraziło zainteresowanie projektem.

Technologia wymaga dokładnego celowania, a nawet najbardziej zaawansowane nowoczesne lustra posiadają odchyłki is ą niezwykle podatne na silne wiatry. Problemy takie mogą być skompensowane, ale wymagałoby to pokrycia góry stosem zwierciadeł o wielkości piłki futbolowej.

Plan - stworzenie tuzina "gorących plam" - obszarów nie większych niż podwórko rozrzuconych po mieście, gdzie ludzie mogą się zbierać i wchłaniać promienia Słońca. Lustra będą losowo tworzyły refleksy na fasadach domów w różnym czasie, by pokazać przejście w zmierzch.

Greg K1ler za Live Science

Poczytaj mi... długopisie?

21 listopada 2005

Poczytaj mi...Już jakiś czas temu naukowcy udowodnili, że głośne czytanie dziecku sprzyja jego rozwojowi emocjonalnemu i społecznemu. W Polsce tą chwalebną inicjatywę promuje ogólnopolska akcja "Cała Polska czyta dzieciom", a w Korei ... opracowano specjalne pióro, które może przeczytać dziecku książkę.

Firma DAEGEON Technology przedstawiła produkt, który może zastępować rodziców zajętych własną karierą, czy po prostu mających wstręt do bajek. Magiczne pióro wyposażone jest wyposażone w niewielki skaner, który odczytuje tekst książki. Do urządzenia dostępne są odpowiednie "wkładki multimedialne" zawierające oryginalny tekst oraz efekty dźwiękowe.

Aby odczytać książkę dziecko musi przesunąć pióro nad literą bądź obrazkiem. Następnie odczytany obraz jest dekodowany i rozpoznawany, po czym system odtwarza dźwięk właściwy dla danego obrazka lub wymowę jednej z 16 liter alfabetu.

Elektroniczna książka jest podzielona na kilka rozdziałów tematycznych, np. Śpiewanie, Czynności, Granie, Zabawa, Historie, Dziennik, które są dostosowane do rozwoju dziecka.

Niestety, pióro umożliwia na razie odczytywanie książek tylko w języku koreańskim, niemniej producent zapowiedział, że rozważa możliwość rozszerzenia funkcjonalności swojego produktu o wsparcie dla języków chińskiego i japońskiego.

Greg K1ler za 4Press

Robot barmanem

21 listopada 2005

Barman #1Zespół naukowców z koreańskiego Ministerstwa Nauki i Technologii zbudował robota o nazwie T-Rot, który witał uczestników tegorocznego szczytu międzynarodowej organizacji współpracy gospodarczej APEC oraz serwował drinki w barze.

Dyrektor oddziału odpowiedzialnego za budowę robota, Kim Mun-sang przyznał, że został on zbudowany przede wszystkim z myślą o pomocy osobom starszym i niedołężnym. Dodał przy tym, że "elektroniczny barman" potrafi podtrzymywać konwersację z ludźmi oraz podawać różnego rodzaju przedmioty, o które zostanie poproszony.

Humanoidalny robot wyposażony jest w dwie kamery, które umożliwiają mu rozpoznawanie osób i przedmiotów. Dzięki zaawansowanej funkcji identyfikacji głosu, T-Rot potrafi zrozumieć ludzką mowę i sensownie włączyć się w rozmowę.

Barman #2Najważniejszą funkcją robota jest jednak zdolność do rozpoznawania przedmiotów poprzez dotyk. Skoro jego przeznaczeniem jest funkcjonowanie wśród ludzi, toteż robot wyposażony został w syntetyczną skórę, która wykazuje niemal ludzką wrażliwość na dotyk. Dzięki temu T-Rot potrafi dobrać odpowiednią siłę nacisku w zależności od trzymanego przedmiotu.

Zespół konstruktorów chwali się, że nowy robot potrafi zarówno mocno trzymać kierownicę samochodu, jak i delikatnie przenieść jajko.

Kliknij, by powiększyć rysunki.

Greg K1ler za 4Press

Przez słomkę z brudnej rzeki

21 listopada 2005

Przez słomkęPonad pół miliarda ludzi na świecie pozostaje bez dostępu do czystej wody. Każdego dnia z powodu chorób przenoszonych przez zanieczyszczoną wodę, umiera blisko 6 tysięcy osób - z czego większość stanowią dzieci.

Bakterie cholery, e-coli, salmonelli i wiele innych, nie pozwalają normalnie żyć milionom ludzi na całym świecie.

Zapewnienie dostępu do czystej wody w rejonach zamieszkanych przez ubogą ludność, jest rzeczą niemożliwą ze względów finansowych. Wysokie koszty budowy oczyszczalni, których nie są w stanie ponieść władze ubogich krajów, zamykają drogę do cywilizacyjnego rozwoju, nie wspominając już o normalnym życiu.

Powstał jednak produkt, który choć w części może uzdrowić obecną sytuację - LifeStraw.

LifeStraw duńskiej firmy Vestergaard Frandsen to wynalazek, który ma szansę uzyskać miano urządzenia, które uratowało najwięcej istnień w historii naszej planety. Ma 25 cm długości, 29 mm średnicy, zrobiony jest z plastikowej rury zawierającej filtr wody i kosztuje zaledwie kilka dolarów (producenci podają, że jego cena wahać się będzie w granicach 2 dolarów amerykańskich, choć nadal trwają obliczenia kosztów).

Dotychczasowe urządzenia oczyszczające wodę były nie tylko kosztowne, ale wymagały wielu zewnętrznych warunków, umożliwiających ich pracę - chociażby prąd elektryczny. Podręczna "oczyszczalnia" to rozwiązanie nie tylko ekonomiczne, ale łatwiejsze do popularyzacji i wprowadzenia w życie. Starcza na oczyszczenie 700 litrów wody, co średnio daje roczną konsumpcję wody przez 1 osobę.

Urządzenie na razie jest w fazie testów, gdyby zdecydowano o wprowadzeniu go do masowej produkcji i częściowym dofinansowaniu każdej sztuki "mini oczyszczalni", problem chorób związanych z brudną wodą w krajach Trzeciego Świata, z całą pewnością uległby zmniejszeniu.

Greg K1ler za Hot News

Motyle z diodami

20 listopada 2005

Okazuje się, że natura stworzyła technologię LED 30 milionów lat przed naukowcami. Barwne skrzydła afrykańskich krewniaków pazia królowej działają bardzo podobnie do diod wysokiej emisji.

Motyle te mają czarne skrzydełka z zielonymi i niebieskimi plamkami. Używają ich do komunikacji na duże odległości. Pokrywające je mikroskopijne łuski absorbują nadfiolet, po czym go z powrotem emitują. Następnie światło to pada na fluorescencyjne pigmenty na skrzydłach motyla, dając jaskrawy, niebiesko-zielony kolor.

Naukowcy badający działanie tych łusek odkryli, że mają one wiele podobieństw do elektronicznych urządzeń zwanych diodami emisyjnymi (LED) i obecnie bardzo popularnych, stosowanych wszędzie od telewizorów po sygnalizację uliczną.

Pierwsze diody stworzono końcem lat '60. Generowały one sporo światła, które jednak zanadto się rozpraszało lub większość nie wydostawała się na zewnątrz. W latach '90 inżynierom udało się obejść te problemy. Wyposażyli diody w mini-lusterka, które odbijają światło i właściwie jeukierunkowują, oraz w mikroskopijne otworki, dzięki którym promienie nie zostają uwięzione w środku.

Studiując skrzydła pazia królowej, badacze zauważyli, że pokrywające je łuski zawierają maleńkie struktury zwane "fotonicznymi kryształami" i funkcjonujące niemal identycznie jak wspomniane dziurki w LED.

"Zapobiegają one uwięzieniu światła w łuskach oraz jego emisji na boki", powiedział uczestnik badań, Pete Vukusic z Uniwersytetu Exeter. Pod łuskami znajduje się specjalne lustro odbijające rozproszony fluorescencyjny blask i pozwalające motylowi na kontrolowanie kierunku, w jakim światło jest wysyłane.

Motyle #1


Pete Vukusic i motyle

Motyle #2


Obraz z mikroskopu optycznego: kolorowe łuski na skrzydłach pazia królowej.

Motyle #3


Kolorowa obwódka grzbietowych skrzydeł pazia.

Motyle #4
Obraz z mikroskopu optycznego: pojedyncza barwna łuska pazia królowej.

Bool za Live Science

Gorzej niż ptasia grypa

20 listopada 2005

TamifluAmerykański Urząd Kontroli Żywności i Leków wydał raport dotyczący leku stosowanego w przypadku ptasiej grypy, Tamiflu. Okazuje się, że może być bardzo niebezpieczny dla dzieci.

Mimo szkodliwości leku, jest on nadal powszechnie stosowany jako jeden ze środków skutecznie pomagających zmniejszać zachorowania na ptasią grypę.

Raport amerykańskiego urzędu wymienia 75 przypadków użycia tamiflu do leczenia chorych dzieci. 12 z nich zmarło, w czterech przypadkach w sposób opisany jako nagły, w jednym wskutek upadku wywołanego zaburzeniami psychicznymi, w innych z powodu niewydolności serca i płuc. Podano również trzydzieści przypadków zaburzeń umysłowych wywołanych braniem leku, w tym halucynacje.

Producent leku, firma Roche twierdzi, że w porównaniu z przypadkami grypy leczonymi innymi środkami, zażywanie Tamiflu nie zwiększa liczby zgonów ani przypadków zaburzeń psychicznych.

Bool za Hot News

Recenzja - "Boska cząstka"

18 listopada 2005

Boska cząstka"Boska cząstka" to perełka na rynku książek popularnonaukowych. Mogą o tym świadczyć ceny, jakie osiągały pojedyncze egzemplarze na aukcjach internetowych. Dochodziły nawet do 90 zł. Dziś w nowy egzemplarz można się zaopatrzyć w najbliższej księgarni.

O jednej z tych pozycji popularnonaukowych, których nie mogło zabraknąć na łamach GNP, opowie pokrótce Tomek "Dinki" Brunicki. Niedawno w wydawnictwie Prószyński i S-ka ukazało się wznowienie tej świetnej książki. Czytaj tutaj.

GNP

Nowe sposoby walki z męskim łysieniem

17 listopada 2005

ŁysienieSporo mężczyzn w średnim wieku traci włosy. Co robi nauka, by temu zapobiegać? Okazuje się, że niemało. Brytyjska firma przeprowadza próby klonowania włosów, a zespół z USA rozpocznie podobne testy w przyszłym roku. Inni naukowcy tropią geny odpowiedzialne za podatność na wypadanie włosów i starają się zrozumieć tajemniczą biologię, która się za tym kryje. Dlaczego na przykład mężczyźni tracą piórka na czubku głowy, podczas gdy ich brody i rzęsy są silne?

Murzynów omawiany problem prawie nie dotyczy, ale co trzeci biały trzydziestolatek ma oznaki tzw. łysienia typu męskiego. W wieku 50 lat występują one już u 50% mężczyzn. Przypadłość ta 'pełznie' po głowie niczym trzy małe armie z zadaniem karczowania: jedna zaczyna z tyłu, a dwie od przodu.

Doktor Ken Washenik z Instytutu Badań Aderans w Filadelfii uważa, że obecnie mamy "najlepszy w historii czas na łysienie, ponieważ jest strasznie dużo sposbów walki z nim." Washenik należy do zespołu zgłębiającego tajniki klonowania włosów.

Niektórym łysina odpowiada, a inni zażywają pigułki, wcierają maści w skórę głowy lub idą na zabieg przeszczepienia. Niestety nie każdemu pomagają leki, nie każdy też jest zainteresowany transplantacją. Dlatego poszukuje się dalszych rozwiązań.

Każdy człowiek ma na początku około 100.000 torebek włosowych w skórze głowy. Z każdej z nich wyrasta jeden włos. Normalnie rośnie on przez dwa do sześciu lat, po czym wypada. Mieszek robi sobie przerwę na kilka tygodni, po których zaczyna produkcję nowego włosa.

Codziennie człowiek traci ich w ten sposób około stu. Tyle samo nowych w tym samym czasie rozpoczyna właśnie swój żywot. Stale od 90 do 95% torebek jest aktywnych i rosną w nich włosy. Jednak u niektórych mężczyzn w konkretnych miejscach na głowie proces ten nie przebiega jak należy. Faza wzrostu włosa skraca się, a faza odpoczynku wydłuża. W rezultacie włosy są coraz krótsze, aż w końcu nie wystają w ogóle ze skóry. Są również coraz ciensze. Taki mężczyzna rocznie traci na stałe 5 procent swoich włosów.

Dokładne przyczyny tego nie są znane, ale wiadomo, że istotna jest tu kombinacja podatności uwarunkowanej genetycznie oraz hormonów, w tym testosteronu.

Naukowcy dążą do zidentyfikowania takich czynników biochemicznych w torebkach włosowych, którymi manipulacja pomoże pokonać łysienie. Niektóre eksperymenty związane są z konkretnym genem, będącym prawdopodobnie warunkiem koniecznym, choć niewystarczającym tej przypadłości, mówi Stephen Harrap z Uniwersytetu w Melbourne. Rodney Sinclair z tej samej uczelni sądzi, że łysienie wynikać może z odziedziczenia określonych wersji około pięciu genów.

Tymczasem w Anglii firma Intercytex rozpoczęła niedawno badania metody zwanej czasem klonowaniem włosów. Skupia się ona na szczególnym typie komórek, znajdujących się w podstawie torebki włosowej. Współpracując z komórkami skóry może ona wytwarzać nowe torebki.

Naukowcy wymyślili, że można pobierać te komórki ze zdrowej części głowy, rozmnożyc je wielokrotnie w laboratorium i umieśćić z powrotem w skórze. Powinny dzięki temu powstać nowe mieszki, a więc i nowe włosy.

Firma ta przeprowadziła test z udziałem siedmiu mężczyzn o włosach wypadających z powodu łysienia typu męskiego. U pięciu z nich zabieg się powiódł, oznajmił Paul Kemp, szef działu naukowego Intercytexu. Próba ta miała na celu głównie zbadanie skutków ubocznych kuracji i, wg słów Kempa, nie było żadnych.

Jeśli dalsze badania będą przebiegać pomyślnie, technika ta pozwoli chirurgom na pokrywanie włosami sporych obszarów głowy, mówi Kemp. Być może pewnego dnia wystarczą okresowe zastrzyki własnych komórek, by zrównoważyć to, co wypadło.

Kolejna runda testów ma być przeprowadzona w lecie, a w ciągu pięciu lat powinien powstać produkt, który trafi na półki sklepów, ocenia Kemp. "Sądzę, że w przyszłości ludzie będą łysi z wyboru, a nie z konieczności", dodaje.

Z kolei Washenik oznajmił, że wysiłki jego zespołu przyniosły już pozytywne rezultaty u myszy. Badania z udziałem ludzi planowane są na przyszły rok. Washenik uważa, że włosy rosnące z przeszczepionych ich metodą komórek powinny oprzeć się łysieniu, ponieważ pochodzą z obszarów głowy nie dotkniętych tą przypadłością.

Już zwyczajne transplantacje włosów są bardzo skuteczne. Nawet jeśli przeszczepione komórki w końcu słabną, nim to nastąpi "człowiek może się przez lata cieszyć włosami", powiedział Washenik. Dodał również, że naukowcy bardzo chętnie stworzyliby maść, którą wcierałoby się w skórę na głowie i dostarczałaby ona substancji stymulujących do tworzenia nowych torebek włosowych.

Washenik twierdzi ponadto, że nauki wyciągnięte z badań nad włosami mogą być bardzo pomocne dla uczonych pracujących nad regeneracją większych organów, jak wątroba czy nerki. Sinclair potwierdza to zdanie i dodaje, że skorzysta na tym nie tylko regeneracja, ale i zagadnienia komórek macierzystych, rozrostu komórki i terapii genetycznej, a pewnego dnia dzięki temu mogą powstać nowe sposoby leczenia chorób takich jak rak czy Alzheimer.

Bool za Live Science

Antypirat

15 listopada 2005

Antypirat #1Pasażerowie podrużujący luksusowymi statkami transoceanicznymi zwykle liczą, że to załoga zadba o ich bezpieczeństwo w czasie rejsu. Piraci napadający ostatnio na statki u wybrzeży Somalii spodziewają się, że nie spotka ich nic bardziej wyszukanego od strzałów ostrzegawczych oddanych w powietrze.

"Załoga Seabourn Spirit szybko zmieniła kurs i skierowała jednostkę na otwarte morze, aby umknąć przed małymi, pirackimi stateczkami, ostrzeliwującymi się z wyrzutni rakiet i broni maszynowej. Marynarze nie pozostali im dłużni i włączyli wzorowaną na urządzeniach wojskowych broń dźwiękową..."

Do odparcia tego ataku użyto akustycznego urządzenia dalekiego zasięgu - inaczej LRAD (The Long Range Acoustic Device), która jest niczym innym jak nowoczesnym "megafonem", który może spowodować trwałe uszkodzenie słuchu na dystansie większym niż 300 metrów.

Antypirat #2Prace nad LRAD-em rozpoczęto tuż po ataku AL-Quaidy na USS Cole w Jemenie w 2000 roku. Urządzenie zostało wyprodukowane przez American Technology Corporation (ATC) jako "bezpieczna" broń (nie zagrażająca życiu zaatakowanego) o dużym zasięgu.

Nowe urządzenie zostało zakupione przez US Navy w 2003 roku i jest obecnie używane przez siły zbrojne USA i Wielkiej Brytanii w dorzeczu Tygrysu w południowym Iraku.

Zostało także wykorzystane przez żołnierzy w czasie walk w Faludży i Bagdadzie oraz do kontroli tłumu, w zniszczonym po przejściu huraganu Katrina, Nowym Orleanie.

LRAD używa wysoko energetycznych "uderzeń" akustycznych, czyli mówiąc prościej emituje bardzo głośne dźwięki w celu dezorganizacji i zdezorientowania przeciwnika albo tłumu.

Urządzenie o średnicy 84cm i wadze 20kg kosztuje około 30,000$ i mimo ceny zyskało bardzo dużą popularność. Można je znaleźć na pokładach dużych statków wycieczkowych i zrozumieć taki wydatek, jeżeli sama jednostka ma wartość 1 biliona$.

"...która pozwoliła wstrzymać napastników na dystans i ostudziła ich zapał". Przenikliwy dźwięk, emitowany przez "broń", o mocy akustycznej 150 dB można porównać do hałasu, jaki usłyszelibyśmy stojąc w odległości około 30 metrów od włączonego silnika odrzutowego. Prowadzi to do trwałego uszkodzenia lub nawet utraty słuchu.

Urządzenie może byc także używane jako aparatura nagłaśniająca, pozwalając operatorowi na uzyskanie pełnego autorytetu na polu walki, bez względu na to czy bitwa toczy się na morzu, czy na pustyni.

Zabezpieczenie wycieczek znacznie podnosi koszty ponoszone przez organizatorów wycieczek, dbających co roku o bezpieczeństwo tysięcy podróżnych. Wydatki na ten cel wynoszą średnio 10,000$ za rejs.

Antypirat #3

Charakterystyka techniczna:

- Urządzenie pracując na "pełnych obrotach" potrafi wyemitować skoncentrowaną falę  dźwiękową o mocy 150 dB i 100 dB po pokonaniu dystansu 500m. Dla porównania Concorde emitował hałas o mocy 110 dB, a najgłośniejsze alarmy przeciwpożarowe osiągają 85 dB.

- Fala dźwiękowa jest skupiona w wiązkę wysyłaną w obszarze 15-30 stopni od emitera, co pozwala dokładnie wybrać cel ataku.

- Osoby stojące poza obszarem, w którym emitowana jest fala dźwiękowa, odczują   dźwięk o 40 dB "słabszy", natomiast osoby przebywające  bezpośrednio za LRAD-em usłyszą już dźwięk "słabszy" o 60 dB. Więcej w języku angielskim.

Mighal za  BBC NEWS Technology

Hayabusa traci Minervę

14 listopada 2005

MinervaJapońska agencja badań kosmosu (Jaxa) straciła kontakt z Minervą, robotem wysłanym z sondy Hayabusa na asteroidę Itokawa w celu zebrania danych.

Hayabusa unosi się w pobliżu asteroidy, przygotowując się do pobrania z jej powierzchni próbek, które później zabierze na Ziemię. Za miesiąc ma rozpocząć powrót, a do niebieskiej planety powinna dotrzeć w roku 2007.

Ważący 600g i mierzący 10cm, cylindryczny, skaczący robot oryginalnie miał opuścić statek macierzysty 4 listopada podczas testu automatycznego układu lądowania, kiedy to Hayabusa zbliżyła się do asteroidy. Jednak operację przerwano, gdyż operatorzy nie byli w stanie wystarczająco dokładnie pokierować sondą za pomocą silników. Są one napędem zastępczym w sytuacji awaryjnej, spowodowanej utratą dwu z trzech 'kół reakcyjnych'.

Kolejną próbę przeprowadzono w sobotę 12 listopada. Była ona udana, jednak nie przebiegła gładko. Minerva miała opuścić Hayabusę na wysokości 70m. Z powodu nieprawidłowego odczytu odległości od asteroidy, przy kolejnym jej pomiarze okazało się, że oba obiekty znajdują się bardzo blisko siebie. "Jak tylko zdaliśmy sobie sprawę, że jesteśmy poniżej 100 metrów, zdecydowaliśmy się odłączyć Minervę", powiedział Junichiro Kawaguchi, kierujący misją.

Niestety w tym samym czasie połączenie z Hayabusą przechodziło z anteny w Japonii na australijską. Trwało to 40 minut, w czasie których kontrola naziemna nie miała żadnych informacji o swoim statku. Natychmiast po odzyskaniu połączenia operatorzy wysłali komendę wypuszczenia Minervy. Dotarła ona do sondy po 16 minutach, kiedy Hayabusa samoczynnie wykonywała korektę wysokości, czyli użyła silników, by unieść się na wysokość 200 metrów.

Tak więc robot opuścił statek poruszający się od asteroidy z prędkością 15 cm na sekundę i z tego względu zamiast dolecieć do Itokawy, poszybował w przestrzeń kosmiczną. Jego obecny status nie jest znany. Niepowodzenie to jest poważnym ciosem wymierzonym w ambitne plany Japończyków, starających się przeprowadzić pierwszą podróż do asteroidy i z powrotem.

"Nie wylądował i nie jesteśmy pewni, dokąd zmierza", oznajmił rzecznik Jaxa, Kiyotaka Yashiro. Dodał on, że "Hayabusa zrobiła zdjęcie Minervy poruszającej się pomiędzy statkiem a asteroidą. Widać ją zaledwie jako kropkę."

Minerva miała sfotografować powierzchnię Itokawy oraz wykonać pomiary jej temperatury. "Jednak ta wyprawa nie powiodła się", powiedział Kawaguchi. "Natomiast Hayabusa dziwnie podryguje, prawdopodobnie z powodu usterki w systemie kontroli pozycjonowania. Zamierzamy naprawić to, zanim wyląduje na asteroidzie."

Teraz Hayabusa 19 oraz 25 listopada podejmie dwie próby wylądowania na powierzchni asteroidy i zebrania próbek. Kierownictwo misji twierdzi, że, pomimo utraty dwu kół reakcyjnych, tak zmieniło parametry lotu statku, że będzie on miał dość paliwa na te dwa zejścia i powrót.

Poprzedni artykuł o Hayabusie

Bool za New Scientist / BBC News

Starożytna bestia - Godzilla

13 listopada 2005

Godzilla #1Niedawno znaleziona morska kreatura wygląda jak pół krokodyla, pół tyranozaura i jest w 100 procentach przerażająca.

Długa na 13 stóp bestia, Dakosaurus andiniensis, posiada masywne, długie na 18 cali szczęki zaryglowane 4-calowymi zębami (10 cm!). To zapomniana kuzynka krokodyla posiadająca płetwy.

Cyfrowy render stworzenia ukazuje rzeczy normalnie zarezerwowane dla horrorów. Absurdalna obcość Dakosaurusa znalezionego w Ameryce Południowej skłoniła odkrywców do nazwania go Godzilla po olbrzymiej dinozaurowatej ziemno-wodnej ikonie filmowej.

Godzilla #2"Ten rodzaj był niezwykle nietypowy, gdyż inne morskie krokodyle w tamtych czasach miały delikatne cechy - długie, chude nosy, szpilkowate zęby do łapania małych rybek i mięczaków", powiedział badacz z Uniwersytetu Stanowego w Ohio Diego Pol, który wyjaśnił pochodzenie krokodyli. "Dakosaurus był dokładnym przeciwieństwem. Krótki nos, długie zęby z piłkowatymi krawędziami. Predator wielkich morskich stworzeń".

Skamieniałości znalezione zostały w Patagonii przez paleontologów Zulmę Gasparini i Luisa Spalletti (Uniwersytet La Plata w Argentynie) w terenie, który kiedyś był głęboką tropikalną zatoką przyczepioną do Pacyfiku.

Opierając się na długości zębów, bestia zwana Godzillą prawdopodobnie żywiła się innymi gadami morskimi i dużymi drapieżnikami, przedkładając je nad ryby.

Greg K1ler za Live Science

Skąd metan na Marsie?

13 listopada 2005

Metan na MarsieNowe obserwacje marsjańskiej atmosfery wykluczyły istnienie śladów dwutlenku siarki i tym samym wulkanów jako źródeł metanu - a to postawiło pod znakiem zapytania jego pochodzenie.

Metan ucieka z marsjańskiej atmosfery krótko po tym, jak nad horyzontem pojawia się Słońce. Odkrycie go w atmosferze tej przedziwnej planety dwa lata temu przez naukowców NASA, to nic innego jak dowód na to, że gdzieś musi powstawać. Dotychczas astronomowie stwierdzali, że jest on wywołany procesami geologicznymi zachodzącymi na Marsie (np. wulkanizm), jednakże w obliczu nowy odkryć, coraz więcej naukowców zastanawia się nad jego wytwarzaniem przez żywe istoty.

Żeby rozwiązać ten problem, Vladimir Krasnopolsky z Amerykańskiego Katolickiego Uniwersytetu w Waszyngtonie, zajmujący się planetarnym badaniem atmosfer, skierował w stronę Marsa podczerwony teleskop NASA, znajdujący się na Hawajach, w celu wykrycia ewentualnych oznak istnienia tam dwutlenku siarki.

Każdy z ziemskich aktywnych wulkanów wytwarza metan i tysiące razy więcej dwutlenku siarki, którego egzysentcja atmosferyczna jest o wiele dłuższa niż metanu - do dwóch lat. Odnalezienie SO2 na Marsie oznaczałoby, że twórcą metanu najprawdopodobniej są aktywne wulkany.

Dwutlenku siarki na Marsie, mimo bardzo dokładnych odczytów z teleskopu NASA, nie wykryto.

"Nie potrafię wytłumaczyć geologicznego źródła pochodzenia metanu" - stwierdził Krasnopolsky po przeprowadzonych przez niego badaniach atmosfery tej planety.

Jedną z logicznych hipotez, wyjaśniającą pochodzenie marsjańskiego metanu, jest opinia naukowca Jima Lyonsa z Uniwersytetu Kalifornia w Los Angeles. Przypuszcza on, że metan może powstawać w reakcjach rozgrzanej magmy ze skorupą Marsa pod powierzchnią tej planety.

Podobnego zdania jest Sushil Atreya z Uniwersytetu w Michigan (USA) który dodaje, że procesy te zachodzą ok. 10 kilometrów pod powierzchnią Marsa.

Greg K1ler [za:] Hot News

Nasłuch komórek

13 listopada 2005

Dwóch naukowców z Uniwersytetu Kalifornijskiego opracowuje miniaturowe urządzenia, 100 tys. razy cieńsze od ludzkiego włosa, które umożliwiają "podsłuchiwanie" komórek biologicznych. Sprzęt będzie wychwytywał sygnały elektryczne emitowane przez komórki rakotwórcze i prowadził bezinwazyjną chemioterapię. Zdaniem naukowców standardowa praktyka diagnozowania, polegająca na wstrzykiwaniu barwników do komórek, w celu wykrycia zainfekowanych tkanek, niesie ze sobą ryzyko pojawienia się nieoczekiwanych skutków ubocznych. Nasłuchiwanie elektrycznych sygnałów emitowanych przez komórkę jest metodą o wiele bardziej łagodną i przyszłościową. Naukowcy pracują również nad nową metodą dostarczania leków do zainfekowanych komórek. W tym celu zostaną wykorzystane najnowsze osiągnięcia nanotechnologii oraz coraz lepszą wiedzę na temat struktury ludzkiego DNA.

Greg K1ler za 4Press

Recenzja - "Kres możliwości?"

11 listopada 2005

Kres możliwości(...) Wreszcie jednak chyba każdy dochodzi do takiego momentu, w którym ośmielony poznaniem czuje, iż wszystko znajduje się w zasięgu ręki człowieka. Jest się w stanie zrobić i osiągnąć cokolwiek. Nie ma żadnej granicy oprócz chęci, wytrwałości, umiejętności, no i może czasu.  Wystarczy się tylko postarać.

Kolejna w tym tygodniu recenzja. Tym razem o książce Johna Barrowa "Kres możliwości?" opowiada Aleksander Zagdański. Zapraszamy do lektury.

GNP

Światło i szybkie sztuczne mięśnie

11 listopada 2005

Sztuczne mięśnieRoboty używające polimerowych 'muskułów' są powolne, ponieważ materiał ten reaguje sto razy wolniej niż mięsień człowieka. W przyszłości jednak być może będą posiadać sztuczne mięśnie tysiąc razy szybsze niż ludzie.

Naukowcy MIT zanalizowali tzw. sprzężone polimery, które przewodzą elektryczność. Ich odkrywcy dostali za nie Nobla w dziedzinie chemii w roku 2000.

Polimery te kurczą się, gdy przepływa przez nie prąd, ale żeby to działało, muszą zostać 'wykąpane' w elektrolicie. Chociaż mogą być silniejsze od ludzkich mięśni, ich reakcja jest spowalniana przez czas potrzebny na rozprzestrzenienie się naładowanych jonów w materiale.

Sidney Yip z MIT i jego zespół zaczęli analizę od podstaw mechaniki kwantowej, by wyjaśnić działania polimerów na poziomie teoretycznym. Wiadomo było, że kurczenie się sztucznych muskułów zależało od solitonów, czyli pojedynczych impulsów przenoszących ładunki wzdłuż polimeru (rys.), jednak nie znano tego mechanizmu dokładnie.

Badaczom, z pomocą matematyki, udało się określić sposób, w jaki soliton wpływa na polimer. Odkryli też, że jony nie są niezbędne w tym procesie. Światło o dobrze dobranej częstotliwości także aktywuje falę ładunków, co więcej, czyni to dużo szybciej.

Na razie jest to teoria. Należący do zespołu z MIT Xi Lin powiedział, że przeniesienie jej na poziom praktyczny zabierze dekadę lub więcej ze względu na trudności techniczne. Jednakże zrozumienie podstaw fizycznych może pomóc innym badaczom wcześniej odkryć inne sposoby wyprodukowania szybkich mięśni.

Sztuczne muskuły zastosować można w budowie udających człowieka robotów lub samych kończyn. Być może dzięki opisywanemu odkryciu pewnego dnia zostaną stworzone androidy o nadludzkiej szybkości i sile.

Opis rysunku:
Światło o określonej częstotliwości wzbudza falę ładunków (czerwony), która przechodzi wzdłuż całej cząsteczki polimeru, wzmacnia wiązania chemiczne między cząsteczkami i prostuje włókno - tym sposobem uruchamia się mięsień.

Bool za New Scientist

Napis sprzed 3.000 lat

11 listopada 2005

NapisW Izraelu odnaleziono dwie linie alfabetu, zapisane na kamieniu. Dla niektórych uczonych jest to niezbity dowód na to, że starożytni Żydzi umieli czytać i pisać już w dziesiątym wieku p.n.e..

"To bardzo rzadkie. O tym kamieniu będzie się mówić przez wiele lat. Dzięki niemu jest bardzo prawdopodobne, że już przed 30 wiekami żyli piśmienni ludzie", powiedział archeolog Ron E. Tappy, profesor Seminarium Teologicznego w Pitsburgu, szczęśliwy odkrywca skały.

Christopher Rollston, nie związany ze znaleziskiem profesor nauk semickich w Szkole Religii Emanuel w Tennessee, uważa, że pismo jest raczej fenickie lub w języku pośrednim między fenickim i hebrajskim.

"Mamy mało materiałów epigraficznych z dziesiątego wieku p.n.e. w Izraelu, tak więc ów napis znacząco powiększa nasz zbiór", dodał.

Kamień odnaleziono w lipcu, ostatniego dnia pięciotygodniowych wykopalisk w Tel Zajit, około 30 mil na południe od Tel Awiwu.

Bool za Live Science

Papierowe obrazki

10 listopada 2005

Papierowe obrazki #1Niemiecka Firma elektroniczna Siemens ogłosiła, że udało jej się obniżyć koszty produkcji cieniutkich jak papier wyświetlaczy. Pozwoli to w niedługim czasie na użycie ich w gazetach i magazynach.

Specjaliści Siemensa zapewniają, że nowe wyświetlacze mogą sełniać te same funkcje co telewizor albo monitor za ułamek ich ceny. Dzięki tej technologii możliwe będzie umieszczanie animowanych obrazów na papierze, za cenę która pozwoli zastosować je na wszystkim począwszy od gazet, a na paczkach papierosów kończąc.

I nie ma co do tego najmniejszej wątpliwości, bo każdy ruchomy obraz niesie ze sobą tyle informacji, że nie mogłoby jej przekazać nawet najlepszej jakości zdjęcie.

Papierowe obrazki #2Również firma Philips przedstawiła jakiś czas temu swoją wersję cieniutkich, elastycznych wyświetlaczy. Są one zbudowane z aktywnej matrycy polimerowej powleczonej warstwą odbijającego, elektronicznego atramentu, zatopionej w cieniutkiej, plastikowej karcie.

Swoje rozwiązanie techniczne firma zastosowała w małej, przenośnej "przeglądarce", z rozwijanym wyświetlaczem, o nazwie E-Reader. Jednak możliwości e-papieru spod znaku Philipsa są ograniczone, może wyświetlać obrazy tylko w czterech odcieniach szarości, a technologia produkcji jest droższa od rozwiązań Siemensa.

Papierowe obrazki #3I tak na naszych oczach naukowa fikcja staje się rzeczywistością. Już niedługo, podobnie jak Tom Criuse w scenie z filmu "Raport Mniejszości", będziemy mogli obejrzeć najświeższe wiadomosci z kraju i ze świata na paczce naszych ulubionych płatków śniadaniowych. Smacznego!

Mighal za Live Science

CubeSaty rządzą!

9 listopada 2005

CubeSatMyśl - niewielki. Myśl - szybko. Myśl - tanio. To słowa kluczowe dla odbywającej się właśnie rewolucji w budowaniu małych satelitów, które przynoszą spore efekty. Nazywają się CubeSats.

Napakowane mikroelektroniką, te ultramałe statki kosmiczne mogą latać w formacji, wzajemnie się dokować, dokonywać naukowych badań, badać inne satelity, skanować naszą planetę - i zostać użyte do stworzenia orbitującej wokół Ziemi gry - "Kosmicznego ping-ponga".

Jak sama nazwa mówi, CubeSat jest satelitą w kształcie sześcianu o maleńkich wymiarach 4x4x4 cale (10x10x10 centymetrów). Mógłbyś utrzymać go jedną ręką. Ważą w przybliżeniu kilka funtów (około jednego kilograma). W niektórych przypadkach mogą być złożone w kilka sześcianów, by zbudować większego, aczkolwiek nadal niewielkiego satelitę.

Studenci i absolwenci są odpowiedzialni za użytkowanie CubeSatów w celach edukacyjnych i podstawowych badań.

Na przykład, 14 CubeSatów z 10 różnych uniwersytetów i jedna prywatna kompania wezmą udział w zbliżającym się wystrzeleniu koordynowanym przez California Polytechnic State University w San Luis Obispo. Satelity zostaną wyniesione w przestrzeń za pomocą czarteru rosyjsko-ukraińskiego, następnie wyrzucone jak groch w strączku. Pięć takich wyrzutni (nazwanych P-POD-ami - Poly Picosat Orbital Deployer) wystarczy do umieszczenia armady satelitów na orbicie.

Greg K1ler za Space

Kapitanie! Coś mi tu śmierdzi...

9 listopada 2005

Śmierdzi...Zespół naukowców z Uniwersytetu Południowej Kalifornii w Los Angeles opatentował system, który pozwala oficerom wydawać zakodowane rozkazy w postaci zapachów.

Zdaniem naukowców wynalazek idealnie sprawdzi się podczas nocnych operacji wojskowych, kiedy bardzo ważne jest zachowanie całkowitej ciszy, zarówno w eterze, jak i w bezpośredniej komunikacji między żołnierzami. Ponadto system zapachowych rozkazów wpływa na podświadomość, tak więc żołnierze nie będą się zastanawiać nad otrzymanym rozkazem, tylko bez żadnego sprzeciwu wykonają otrzymane polecenie.

Najistotniejszą częścią "pachnącego wynalazku" są montowane na szyi żołnierza specjalne obroże, które są wyposażone w dwanaście zbiorników z zapachowymi substancjami oraz niewielki zawór i wentylator. Rozkazy przesyłane są do obroży w postaci zdalnych sygnałów radiowych, które uruchamiają wentylator i otwierają wybrane pojemniki.

Twórcy systemu przyznają, że oprócz samego urządzenia wymagane jest odpowiednie przeszkolenie żołnierzy, którzy powinni podświadomie łączyć specyficzne zachowania z odpowiednimi zapachami. Aby nowy system wydawania rozkazów był jeszcze bardziej skuteczny, nowi rekruci powinni trenować w realistycznych warunkach otoczenia, np. wśród zapachów pustynnego pyłu, morskiej wody czy bagien.

Greg K1ler za 4Press

Mechaniczny smakosz

9 listopada 2005

SmakoszZespół naukowców z Instytutu Nauk Neurologicznych w La Jolla skonstruował robota Darwin VII, który posiada 20 tys. "komórek mózgowych" i potrafi samodzielnie rozróżniać smaki. Przypominający pojemnik na śmieci robot, potrafi poruszać się po podłodze i chwytać napotkane przedmioty. Wbudowane czujniki smaku oraz zaawansowana sztuczna inteligencja pomagają mu rozróżnić, które z trzymanych obiektów są według niego "smaczne". Darwin VII wyposażony jest w kamerę CCD, mikrofon oraz siłowniki i manipulatory, ułatwiające poruszanie się i chwytanie przedmiotów.

Greg K1ler za 4Press

Sonda ESA leci na Wenus

9 listopada 2005

Sonda ESAEuropejska Agencja Kosmiczna ESA jest gotowa do wysłania misji na Wenus, pierwszej na tą planetę od prawie dziesięciu lat. Sonda Venus Express, zbudowana przez Europejską Agencję Kosmiczną wystartowała dziś na pokładzie rosyjskiej rakiety Sojuz z kosmodromu Bajkonur w Kazachstanie o 03:33 GMT.

Sonda będzie okrążać planetę przez 500 ziemskich dni. Jej celem jest zbadanie zbadać między innymi wenusjańskiej atmosfery, w której zaobserwowano efekt cieplarniany. Naukowcy mają nadzieję, że misja pomoże wyjaśnić zjawisko zmian klimatycznych na Ziemi.

Wenus to planeta nieprzyjazna właściwie wszystkim znanym nam formom życia. Niektórzy badacze sądzą, że być może w wenusjańskich chmurach istnieje prymitywne życie. Na gęstą atmosferę tej planety składa się w dużej mierze dwutlenek węgla. Gaz ten zatrzymuje promieniowanie słoneczne odbite od planety rozgrzewając ją na powierzchni do 467 stopni Celsjusza. Ciśnienie przy powierzchni jest 90 razy większe od ziemskiego, zaś kilka sond w latach 60. zostało zmiażdżonych jeszcze przed lądowaniem.

Venus Express ma wejść na orbitę Wenus za pięć miesięcy.

Greg K1ler za Hot News

Zalety pasożytów

7 listopada 2005

PasożytyObecność pasożytów w organizmie to niezbyt kusząca perspektywa. Niemniej okazuje się, że robactwo może chronić przed astmą i innymi alergiami, zwiększając produkcję limfocytów T, regulatorów systemu odpornościowego.

Około 2 miliardów ludzi na całym świecie jest nosicielem pasożytów. Wiele osób cierpi przez nie na dyzenterię, skarłowacenie i niedożywienie, choć u sporej części nie występują żadne objawy. W rejonach, gdzie odsetek zainfekowanych jest duży, obserwuje się jednocześnie niski poziom zachorowań na astmę, zauważa Rick Maizels z Uniwersytetu w Endynburgu, prowadzący badanie. Wcześniejsze studia przeprowadzone m.in. w Gabonie wykazały, że dzieci zarażone robakami miały łagodniejszą odpowiedź alergiczną.

Naukowcy podejrzewali, że jest to skutkiem wzrostu produkcji hamująco-regulujących komórek T. Jednak nie aż do teraz nie było na to dowodów. "Właśnie na takie wyniki czekaliśmy", oznajmił Thomas Wynn, parazytolog z Narodowego Instytutu Alergii i Chorób Zakaźnych w Waszyngtonie.

Maizels i jego zespół odnaleźli powiązanie, badając myszy zarażone Heligmosomoides polygyrus, pięciomilimetrowym robakiem, który żyje w trzewiach. Owija się on wokół drobnych kosmków, przez które jelito wchłania pokarm. U myszek noszących w sobie pasożyta zaobserwowano podwyższoną ilość limfocytów T. Następnie przekazano tą nadprodukcję zdrowym zwierzątkom. Komórki dotarły do płuc i chroniły je przed astmatyczną reakcją na drobiny kurzu.

Dzięki temu odkryciu być może uda się stworzyć substancje naśladujące ochronne działanie pasożytów. "Oczywiste jest, że wytwarzają one jakiś związek lub związki chemiczne, które mogą być bardzo cenne w zastosowaniach leczniczych", uważa Maizels.

Wyniki ujawniają też subtelną kontrolę, jaką pasożyty sprawują nad swoim żywicielami. Maizels twierdzi, że wykształciły one umiejętność takiego wpływania na system immunologiczny organizmu, w którym żyją, by ich nie eliminował. W innym wypadku nosiciel po prostu zabiłby je. Co ciekawe, wg Maizelsa być może tak samo ludzie przystosowali się do obecności robactwa: "Prawdopodobnie w procesie ewolucji układ odpornościowy zaczął brać pod uwagę działalność pasożytów". Bez nich niektórzy ludzie mogą być nadwrażliwi na problemy natury immunologicznej. Dlatego właśnie higiena w rozwiniętych krajach jest częściowo odpowiedzialna za częstsze występowanie astmy.

Bool za Nature

Recenzja - "Bezmiar matematycznej wyobraźni"

7 listopada 2005

Bezmiar matematycznej wyobraźniCiekawa, humorystyczna, o matematyce i dodatkowo polskiego autorstwa. Już same nagrody, które otrzymało jej pierwsze wydanie zwracają uwagę.

Recenzję kolejnej pozycji ze stajni Prószyńskiego znajdziesz tutaj. Recenzował Krzysztof "K2K" Kanas.

GNP

Recenzja - "Na skróty przez czas"

7 listopada 2005

Na skróty przez czas"Na skróty przez czas", czyli wykonywanie tysięcy operacji jednocześnie. Mowa tu oczywiście o komputerach kwantowych, czyli takich, w których jeden bit - w przeciwieństwie do zwykłego pecetowego bitu - może się znajdować w nieskończenie dużej ilości stanów.

Zapraszamy do lektury recenzji książki George'a Johnsona pt. "Na skróty przez czas". Recenzował debiutujący w GNP Yacine Senhadri. Czytaj tutaj.

GNP

Najmniejszy samochód na świecie

6 listopada 2005

Mały samochódKorzystając z elementów pojedynczej molekuły, naukowcy skonstruowali najmniejszy samochód świata. Składa się z podwozia, osi oraz posiada oraz zawieszenie umożliwiające skręcanie. Koła kształtem przypominają piłkę futbolową, a każde składa się z 60 atomów węgla.

Całe autko ma długość nie większą niż 4 nanometry, czyli niewiele więcej niż grubość nici DNA. Dla porównania ludzki włos ma grubość 80 000 nanometrów.

Choć inne grupy naukowców również stworzyły podobne modele w nanoskali, ten jest wyjątkowy. Jako jedyny nie ślizga się po powierzchni, wszystkie cztery koła obracają się, a samochód "toczy się" w kierunku prostopadłym do osi.

Lecz o co w tym wszystkim chodzi? O nanociężarówki oczywiście. Mają one w przyszłości rozwozić atomy i molekuły w miniaturowych fabrykach. W przyszłości naukowcy chcieliby kontrolować transport i pracę w molekularnej skali, a doświadczenia z nanoautem będą świetnym początkiem.

Aby obserwować wynik swojej pracy, naukowcy musieli się posłużyć elektronowym mikroskopem skaningowym. Zbudowanie pojazdu w takiej skali nie było problemem. "Zmuszenie" go do jazdy tak, aby koła toczyły się, a nie ślizgały po powirzchni, było prawdziwym wyzwaniem.

W pokojowej temperaturze mocne wiązania elektryczne hamują koła i dopiero w temperaturze 200 st. C mogą się one toczyć.

Więcej w języku angielskim.

Mighal za Live Science

Dobra złość

5 listopada 2005

Dobra złośćZłość, dopóki jest trzymana w ryzach, służy - mówią wyniki badania psychologicznego opartego na mimice twarzy. Ludzie, którzy na stresującą sytuację odpowiadają krótkotrwałym zdenerwowaniem lub wzburzeniem, mają poczucie kontroli i optymizmu, czego brakuje osobom reagującym poprzez strach.

"To najbardziej niesamowite dane, jakie kiedykolwiek zebrałam", twierdzi Jennifer Lerner, psycholog z Carnegie Mellon. W jej eksperymencie nękano 92 studentów. Poproszono ich o odliczanie wstecz co trzynaście lub co siedem, począwszy np. od 6233. Powiedziano im, że to test na inteligencję. Jeżeli badany liczył zbyt wolno, był popędzany, a pomyłka oznaczała konieczność rozpoczęcia od nowa.

Kamery zarejestrowały wyrazy twarzy studentów podczas testu. Naukowcy na podstawie ułożenia pewnych konkretnych, drobnych mięśni zidentyfikowali uczucia strachu, złości i niesmaku. Zmierzyli też badanym ciśnienie i puls oraz wydzielanie stresowego hormonu, kortyzolu, znajdującego się w ślinie. Osoby, których twarze wyrażały obawę, miały podwyższone ciśnienie i poziom tego hormonu. Wyniki nie rożniły się od siebie u mężczyzn i kobiet.

Wcześniej Lerner studiowała reakcję emocjonalną Amerykanów na atak z 11 września 2005. W dwa miesiące po wydarzeniu zanotowała, że złość wyzwala poczucie pewności i kontroli. Osoby, które ją odczuwały, mniej bały się zagrożenia i częściej popierały agresywną odpowiedź na terroryzm.

Tak więc w ciężkich, irytujących sytuacjach, gdy złość i wzburzenie są usprawiedliwione, okazują się one zdrowszą reakcją od strachu. Z drugiej strony nieustanna nerwowość lub wrogie nastawienie skutkuje nadciśnieniem i ma negatywny wpływ na serce.

Przeprowadzone przez Lerner badanie popiera teorię, wedle której ludzie mają więcej niż jedną ustaloną odpowiedź na stres, a strach i złość prowadzą system nerwowy i partie mózgu, takie jak przysadka, odmiennymi drogami radzenia sobie w trudnych okolicznościach.

Bool za Live Science

Nebula - kosmiczna czarna wdowa

5 listopada 2005

NebulaNa Drodze Mlecznej czai się olbrzymia czarna wdowa. Rodzi młode i niszczy swoje otoczenie silną radiacją.

Zawieszona tuż ponad płaszczyzną galaktyki, Czarna Wdowa Nebula jest oddaloną od Ziemi o 10.000 lat świetlnych chmurą pyłu, gazów i gwiazd. W zakresie widzialnego światła praktycznie nie da się jej zobaczyć, ponieważ jest ukryta za siecią usnutą z galaktycznego kurzu.

Użyto więc podczerwieni w należącym do NASA teleskopie Spitzer, by przeniknąć tą mgłę. Ujrzano za nią wiotkie wstęgi pyłu, unoszące się niczym pajęcze nogi z centrum nebuli, gdzie formuja się wielkie młode gwiazdy.

To właśnie one wyrzucają promieniowanie i cząstki, które tworzą "dwa bąble, poruszające się w przeciwnych kierunkach," mówi Ed Churchwell, astronom z Uniwersytetu Wisconsin, prowadzący obserwacje. "Niszczą one materię, z której powstały."

Bool za New Scientist

Co planuje NASA?

4 listopada 2005

NASAW zeszły czwartek oficjalnie przedstawiono plan działania NASA w najbliższych latach. Z braku środków finansowych, prace nad niektórymi projektami zostaną zawieszone lub ograniczone, inne z kolei uzyskają bezwzględne pierwszeństwo.

Priorytetem objęta została budowa następcy promu kosmicznego, a także dokończenie budowy międzynarodowej stacji kosmicznej. Postanowiono jednocześnie maksymalnie obniżyć wydatki. Jak zobrazował to jeden z przedstawicieli agencji - "nie może dojść do sytuacji, gdy w pewnym momencie dorożka wyprzedza ciągnącego ją konia". Oznacza to wstrzymanie prac nad projektami, które będą potrzebne, ale dopiero w dalekiej przyszłości.

Przykładem mogą tu być badania nad wpływem długotrwałego przebywania w przestrzeni kosmicznej na ludzki organizm, w sytuacji, gdy nie wiadomo jeszcze, kiedy taka wiedza będzie potrzebna. Wstrzymano także prace nad technologią nuklearnych systemów zasilania dla bazy księżycowej, która zacznie prawdopodobnie powstawać dopiero po 2018 r..

Zwiększono natomiast środki przeznaczone na budowę nowego załogowego pojazdu kosmicznego wielokrotnego użytku, który zostanie wykorzystany w czasie kolejnego lotu na księzyc, a poźniej zastąpi wysłużoną już flotę wahadłowców.

Wysocy rangą przedstawiciele agencji powiedzieli, że poprzez olbrzymie wydatki na rozwój aeronautyki i badań naukowych, NASA nie "zafunduje" ludzkości technologii załogowych lotów kosmicznych. Ogłosili jednocześnie pełne poparcie dla sektora prywatnego, pracującego nad tanimi technologiami transportu towarów i ludzi na stacje kosmiczną. Więcej w języku angielskim.

Mighal za CNN.com Science & Space

Fanklub Firefoxa osiąga rekordowe rozmiary

4 listopada 2005

FirefoxJuż ponad 10% użytkowników Internetu używa Firefoxa, pokazują statystyki wykonane przez firmę One Stat. Średnia globalna 11.5% jest najwyższą kiedykolwiek osiągniętą przez przeglądarki typu open source.

Badania mówią też, że największymi fanami FF są Amerykanie (14.1%). W Wielkiej Brytanii korzysta z niego tylko 4.9% internautów. Pomimo sukcesu, Microsoft dalej pozostaje na szczycie, z 85.5% rynku.

One Stat oznajmia, że wzrost wziął się z kosztowności IE, ale także przez przejście z innych przeglądarek, np. Opery czy Netscape'a. Raport wskazuje też, iż Safari dla Maca zanotowała całkiem przyjemną zwyżkę.

Dane zostały zebrane z ponad 2 milionów użytkowników. Od kwietnia 2005 FF awansował aż o 3 punkty procentowe. Mówi się, że powtarzające się historie z błędami, bezpieczeństwem w Explorerze podpalają ucieczkę FF.

W Wielkiej Brytanii:

1) Microsoft Internet Explorer - 93.37%
2) Mozilla Firefox - 4.94 %
3) Apple Safari - 0.99 %
4) Opera - 0.39 %
5) Netscape - 0.23 %

Greg K1ler za BBC News / Technology

Chip świetlny

3 listopada 2005

Chip #1Krzemowy chip może przenosić światło, a nawet spowolnić je, ujawnili amerykańscy naukowcy z IBM.

Chip demonstruje niektóre z kluczowych technik do stworzenia fotonicznej pamięci wysokiej prędkości, która to w wierze wielu badaczy któregoś dnia zastąpi nieefektywną pamięć elektroniczną w optycznych sieciach komunikacyjnych.

Inżynierowie od dekad wiedzieli, że komunikacja za pomocą fotonów jest bardziej wydajna niż w przypadku elektronów. Te pierwsze nie reagują łatwo z rozproszonym polem elektrycznym i magnetycznym ani z dwoma naraz. Są więc o wiele lepsze przy dalekim zasięgu. Dziś większość ze światowych sieci komunikacyjnych opiera się na świetle i optycznych przewodach, mogących je przenieść.

Dalej jednak występują trudności. Niechęć do reagowania tworzy fotony świetnymi do przenoszenia, lecz trudnymi do przechowywania. "Fotony są diabelsko śliską rzeczą", mówi Will Stewart, inżynier fotoniki na Uniwersytecie Southampton w Wielkiej Brytanii.

Ponieważ sygnały w jakiejkolwiek sieci muszą być przechowane podczas gdy są wzmacniane i kierunkowane, można to zrobić jedynie przez konwersję światła na elektroniczny sygnał, odpowiednie przetworzenie i ponowną konwersję.

Fizycy jednakże wynaleźli dwie metody "obróbki" fotonów. W 1999 roku Lene Vestergaard Hau i jego koledzy z Uniwersytetu Harvarda w Cambridge spowolnili światło do prędkości roweru za pomocą przepuszczenia go przez chmurę zimnych atomów.

Techniki spowalniania mogą być użyte w celu buforowania danych optycznych w sposób analogiczny do pamięci elektronicznej. "Problem w tym, że potrzeba do tego mnóstwa sprzętu", mówi Uri Vlasov, fizyk IBM.

IChip #2nni naukowcy stworzyli małe tunele - zwane przewodnikami fal - które mogą sterować fotonami w mętnych materiałach, jak na przykład krzem. Te nanofotoniczne urządzenia dają się wytworzyć w podobny do zwykłych chipów sposób - produkcja masowa i niski koszt.

Teraz Vlasov i znajomi z IBM połączyli te dwie techniki. Rezultatem jest silikonowy chip,  spowalniający światło 300 razy przez podgrzewanie naniesionych przewodników fal (wtedy zmieniają się ich właściwości optyczne). Idea: synchronizacja strumieni danych, zwalniamy jedne, by nadgonić innymi.

Pozostały znaczące wyzwania nim takie chipy trafią do użytku komercyjnego. Na przykład: podgrzewanie trwa sporo czasu, porównywalnie z potrzebną prędkością przełączania. Poza tym przewodniki musiałyby być nacięte z dokładnością 1 nanometra. "To dokładnie na granicy tego, co możemy zrobić", powiedział Vlasov.

Greg K1ler za New Scientist

Błyskawica w laboratorium

2 listopada 2005

BłyskawicaStudiowanie piorunów w warunkach laboratoryjnych może okazać się dużo prostsze niż do tej pory uważano. Naukowcy donoszą, że już przy stosunkowo niewielkim wyładowaniu elektrycznym można zaobserwować efekty takie same, jakie towarzyszą prawdziwym błyskawicom.

Do dziś nie wiadomo dokładnie, jak działają pioruny. Przypuszcza się, że wywołują proces "uciekającego rozpadu". Polega on na tym, że przejście tak dużego ładunku elektrycznego przez powietrze jonizuje atomy i przyspiesza elektrony do prędkości podświetlnych, co skutkuje emisją promieni X oraz gamma.

"Podobne rzeczy dzieją się w akceleratorze cząstek albo w urządzeniu rentgenowskim," mówi Joseph Dwyer, fizyk z Florydzkiego Instytutu Technologii w Melbourne. Sądzono, że iskry generowane w laboratoriach wywołują 'konwencjonalny' rozpad, w którym powietrze ulega jonizacji, lecz elektrony nie osiągają takich prędkości. "Zakładaliśmy, że zwykłe wyładowania elektryczne są inne niż błyskawice," ciągnie Dwyer, "Okazuje się, że nie mieliśmy racji." Twierdzi, że są pomiędzy nimi uderzające podobieństwa.

Dwyer razem ze swymi współpracownikami zbudował w laboratoriach Lightning Technologies układ kondensatorów i ładował każdy z nich do około 100.000 woltów. Następnie wyzwalał całą tą energię, ponad 1,5 MV, pomiędzy dwiema metalowymi sferami oddalonymi od siebie o 10 cm. Wytworzonym tym sposobem silnym iskrom za każdym razem towarzyszyła emisja promieni X.

Wg Dwyera natężenie promieniowania jest na tyle małe, by nie zagrażać zdrowiu, a niniejsze odkrycie umożliwi rozwikłanie tajemnicy błyskawic. "Piorun ciągle pozostaje zagadką," mówi Dwyer. Nie przemieszcza się prostą drogą od chmury do Ziemi, ale wykonuje serię skoków. Przy każdym z nich wytwarzają się promienie X. "Tak więc zrozumienie, jak one powstają, być może otworzy przed nami wiedzę o sposobie podróżowania błyskawic."

Wygląda na to, że teraz naukowcy są w stanie osiągnąć to, dysponując prostym sprzętem laboratoryjnym. Ale, zaznacza Dwyer, nie każda iskra jest źródłem promieni X. Jego zespół zabrał swoje detektory do Bostońskiego Muzeum Nauki, gdzie olbrzymi generator Van der Graaf'a codziennie wytwarza na oczach odwiedzających sztuczną błyskawicę. Urządzenia nie zarejestrowały żadnego promieniowania X od niej pochodzącego, tak więc okazuje się, że 'pokaz piorunów' w tym muzeum nie jest zbyt realistyczny.

Bool za Nature / Live Science

Brzuch nie kłamie

2 listopada 2005

BrzuchPrawdopodobnie zmiany w fizjologii trawiennej okażą się wyznacznikiem skuteczniejszym niż dotychczasowe, wariometryczne metody określania, czy ktoś mówi prawdę, czy też zmyśla.

Wyniki nowego badania, przeprowadzonego na Uniwersytecie w Teksasie, mówią, że umysłowe napięcie wpływa na żołądek. Wykazują wyraźny związek pomiędzy kłamaniem i znaczącym wzrostem w arytmii pracy układu trawiennego, twierdzą naukowcy.

Przebadali oni za pomocą elektrogastrogramu (EGG) i elektrokardiogramu (EKG) szesnastu ochotników. Zarówno mówienie prawdy, jak i fałszu miało wpływ na serce, a kłamstwo również na żołądek. Gdy badany zmyślał, EGG wykazywało duże obniżenie odsetka normalnych "wolnych fal" gastrycznych. Jednocześnie wyraźnie przyspieszał puls 'kłamcy'.

"Uważamy, że dołożenie EGG do standardowego wariografu w oczywisty sposób zwiększy skuteczność wykrywaczy kłamstw," powiedział prowadzący doświadczenie Pankaj Pasricha. "Komunikacja pomiędzy mózgiem a żołądkiem może być rozwinięta i zasługuje na dalsze badanie," dodał.

Bool za Live Science

Pilot do ludzi

2 listopada 2005

PilotJapońska firma Nippon Telegraph and Telephone (NTT) ujawniła szczegóły prac nad ogólnodostępną wersją galwanicznego układu sterującego ludźmi. Urządzenie ma wykorzystywać ładunki elektryczne odpowiednio zmieniające nasze zachowanie.
   
Specjalny zestaw słuchawkowy posiada dwie elektrody, które podłącza się badanemu za uszami. Wysyłają one kolejno niskie impulsy elektryczne - od lewej do prawej bądź od prawej do lewej strony głowy, w zależności co chce zrobić osoba sterująca człowiekiem. Urządzenie doprowadza do zamieszania w układzie równowagi, co uniemożliwia badanemu kontrolowanie własnego ciała. Tak zdezorientowanym układem da się sterować zmieniając odpowiednio częstotliwości podawane za pomocą elektrod. Możemy więc zmusić człowieka, który idzie,aby skręcił w stronę, którą sobie wybierzemy.
 
Na zmianach ruchów się jednak nie kończy. Podłączenie bowiem większej ilości eletrod w innych miejscach może zmieniać nie tylko nasze fizyczne zachowanie...

Greg K1ler za Hot News

Nowe księżyce Plutona

2 listopada 2005

PlutonWokół Plutona odkryto dwa nowe, niewielkich rozmiarów księżyce.
   
W 1978 roku astronomowie odkryli wokół Plutona duży księżyc o nazwie Charon. Dopiero po 27 latach od tego wydarzenia, przy pomocy teleskopu Hubble'a, udało się odkryć kolejne obiekty - dwa nowe księżyce.
   
Odkrycie to jest dużym zaskoczeniem dla wielu astronomów, albowiem badania Plutona w ostatnich dekadach prowadzone były bardzo intensywnie - wyjaśnia Dawid Jewitt, astronom z Uniwersytetu Hawajskiego w Honolulu.
   
Księżycom tym nadano nazwy: S/2005 P1 i S/2005 P2. Mają od 125 do 140 km szerokości, dokładne rozmiary nie są na razie możliwe do dokładnego oszacowania z uwagi na nieznaną specyfikę odbicia światła o ich powierzchnie. Znajdują się na orbitach: 49 tys. km od Plutona - księżyc mniejszy i65 tys. km - większy.

Greg K1ler za Hot News



blog comments powered by Disqus