Archiwum newsów - czerwiec 2004

Autor: Greg K1ler

Prąd... ze szpinaku

30 czerwca 2004

Naukowcy z Massachusetts Institute of Technology pokazali, że określenie "zielona energia" można rozumieć bardzo dosłownie. Stworzyli bowiem prototyp ogniwa elektrycznego wykorzystującego proteiny roślinne.
Zespół pod kierownictwem prof. Marca Baldo wyizolował proteiny fotosyntetyczne ze szpinaku i umieścił je pomiędzy dwiema warstwami materiału przewodzącego. Powstałe w ten sposób ogniwo, podobnie jak roślina podczas fotosyntezy, przekształca światło w energię.
Uzyskanie odpowiednich protein nie było łatwe, gdyż poza swoim naturalnym środowiskiem związki te traciły swoje właściwości. Dopiero umieszczenie ich w powłoce z innych protein ochronnych umożliwiło realizację zadania. Według naukowców z MIT, oparte na związkach roślinnych baterie słoneczne mogą być wydajne oraz tanie w produkcji i tym samym przydatne do zasilania urządzeń przenośnych, np. laptopów.
Obecnie "szpinakowe" ogniwa pracują maksymalnie przez 21 dni, muszą być więc udoskonalone. Teoretycznie możliwe jest zbudowanie roślinnych ogniw samoodnawialnych, gdzie zdegradowane proteiny będą zastępowane nowymi - jak w żywych roślinach. Podobnie z wydajnością: tu też jest jeszcze sporo do zrobienia. Prototypy zamieniają na prąd tylko 12% absorbowanego światła, jednak według badaczy z MIT możliwe jest osiągnięcie efektywności na poziomie 20%. Byłby to wynik lepszy niż w standardowych krzemowych ogniwach słonecznych. Dlatego być może już w niedługiej przyszłości fotosynteza stanie się jednym ze standardowych sposobów pozyskiwania prądu dla przenośnych urządzeń elektronicznych.

GNP za 4D

"Dokształcanie" satelitów

30 czerwca 2004

Amerykańscy naukowcy pracują nad oprogramowaniem, które nauczy satelity ostrzegać ludzi przed potencjalnie niebezpiecznymi zjawiskami atmosferycznymi. Ale ostrzeganie przed powodzią nie będzie jedynym zastosowaniem wynalazku, bowiem oprogramowanie ma także przeglądać informacje pochodzące z Marsa pod kątem wyszukiwania śladów obecności wody na planecie.
Naukowcy Uniwersytetu Arizona (UA), Stanowego Uniwersytetu Arizona (ASU) i Laboratorium Jet Propulsion (JPL) opracowali maszynę uczącą i oprogramowanie rozpoznające wzory, które szkolą satelity jak porządkować dane przesyłane na Ziemię, aby ciekawsze dane były przesyłane jako pierwsze.
Oprogramowanie wciąż jest na etapie dopracowywania, niemniej już pierwsze testy laboratoryjne przyniosły interesujące efekty. Aby sprawdzić czy oprogramowanie działa, grupa hydrologów z UA "zamówiła" kilka zdjęć od satelity NASA EO-1, dla którego to oprogramowanie było tworzone. O wynikach opowiada Felipe Ip - "Nie wiedzieliśmy, że rzeka Diamantina River wylała, ale kiedy przepuściliśmy otrzymane zdjęcia przez nasze oprogramowanie, system poinformował nas 'Hej, tam jest powódź'. Ucieszyliśmy się, ponieważ to było to, czego oczekiwaliśmy".
Do wykrywania powodzi oprogramowanie wykorzystuje mechanizm porównywania zdjęć konkretnego regionu (przechowywanych z bazie danych i przesyłanych przez satelitę) i wyszukiwania różnic. W przypadku gdy zdjęcia są podobne satelita nie podejmuje żadnej akcji, ale jeżeli obrazy są od siebie różne wówczas satelita wykonuje dodatkowe zdjęcia i przesyła na Ziemię ostrzeżenie.
Zespół naukowców JPL pracuje nad podobnym rozwiązaniem wykrywającym aktywność wulkaniczną, zaś inżynierowie ASU pracują nad oprogramowaniem badającym zmiany pola lodowego. Obecnie wszystkie trzy projekty skupione są w dużym stopniu na Ziemi, ale naukowcy są przekonani, że będzie je można także zastosować do eksploracji Układu Słonecznego z wykorzystaniem robotów.
W lipcu oprogramowanie wykrywające powódź zostanie przesłane na satelitę EO-1 w celu przeprowadzania dalszych testów.

GNP za 4D

Nowy dział: Wynalazki

26 czerwca 2004

MaszynaPrzybył nam nowy dział, nazywać się będzie "Wynalazki". Znajdą się w nim krótkie historie różnych wynalazków, ważnych i mniej ważnych, które wpłynęły na rozwój naszej cywilizacji. Na początek zapraszam do zapoznania się z tekstami o kompasie oraz maszynie do szycia, których autorem jest Seritus.

Kormak

Miniaturowe ogniwo Toshiby

25 czerwca 2004

OgniwoToshiba zaprezentowała prototyp miniaturowego ogniwa paliwowego, które może zasilać przenośny odtwarzacz muzyczny nawet przez 20 godzin na jednym "tankowaniu".
Urządzenie, które jako paliwo wykorzystuje alkohol metylowy, mierzy zaledwie 22 x 45 mm i waży 8,5 grama (z 2 cm3 paliwa). Biorąc pod uwagę jego gabaryty, jest zdumiewająco efektywne - może wyprodukować 100 milliWatt energii.
Według przedstawicieli japońskiego giganta, ogniwo mogłoby już w przyszłym roku trafić do przenośnych urządzeń elektronicznych, wypierając z nich baterie litowo-jonowe.

GNP za 4D

Peleryna-niewidka istnieje!

24 czerwca 2004

NiewidkaJapoński naukowiec, profesor Susumu Tachi z Uniwersytetu Tokijskiego, po 27 latach badań skonstruował pelerynę-niewidkę! Brzmi to niewiarygodnie, ale wynalazek ten być może już niedługo trafić do codziennego użytku. Do czego może służyć ta technologia? Profesor Tachi wymienia m.in. : przezroczyste ściany w samolotach, samochodach, budynkach, kamuflowanie urządzeń wojskowych czy chirurgia. Więcej na ten temat możecie przeczytać pod tym adresem.

Kormak za Gazeta.pl

Coraz bliżej klimatów science fiction

18 czerwca 2004

Space Ship OneTechnika nieubłaganie posuwa się do przodu. Oto stoimy w obliczu niezwykle ważnego, z punktu widzenia rozwoju techniki kosmicznej, wydarzenia. W poniedziałek 21 czerwca planowany jest pierwszy w historii prywatny lot w kosmos. Samolot SpaceShipOne z napędem rakietowym zostanie skierowany na wysokość 100km, po czym powróci do bazy. Jeżeli wyczyn ten uda się ponownie w ciągu dwóch tygodni, dla konstruktorów przypadnie nagroda 10 mln. dolarów. Czytaj więcej na stronie gazety.pl lub zobacz fascynujące zdjęcia na LaserSolutions.com.

Greg K1ler za Gazeta.pl

Fenomen czarnych dziur

13 czerwca 2004

Czarna dziuraDo grona korespondentów GNP dołącza dzisiaj Krzysztof Kanas. W krótkim artykule chciałby Ciebie drogi Czytelniku zachęcić do dalszej eksploracji niezwykle ciekawego tematu jakim są czarne dziury. Usystematyzuj swoją wiedzę czytając jego tekst. Zobacz jak wiele jeszcze cudów natury pozostaje poza zasięgiem intelektualnym człowieka. Czy kiedykolwiek zdołamy wyjaśnić tą zagadkę? Zapraszam do lektury.

Greg K1ler

Nicea albo śmierć?

 

13 czerwca 2004

Nicea albo śmierćMijają pierwsze w naszym kraju wybory do Parlamentu Europejskiego. Tymczasem nadal nie jesteśmy pewni pozycji Polski w Radzie Unii Europejskiej. System przyjęty w Traktacie Nicejskim zagrożony jest przez propozycje, jakie mają się znaleźć w tzw. Konstytucji Europejskiej. Jednakże dwóch polskich naukowców - matematyk Wojciech Słomczyński i fizyk Karol Życzkowski z Uniwersytetu Jagiellońskiego - uważa, że istnieje kompromisowy system podziału głosów w Radzie UE.

Propozycja Polaków opiera się na dwóch głównych zasadach. Po pierwsze, każdemu krajowi przypisuje się ilość głosów proporcjonalną do pierwiastka kwadratowego z liczby ludności. "Wynika to z pewnych osiągnięć, które są znane matematykom zajmującym się teorią głosowania od kilkudziesięciu lat." - mówi Wojciech Słomczyński. Po drugie, należy określić próg procentowy, czyli większość, powyżej której decyzja zostaje zatwierdzona. Nasi rodacy zaproponowali, by próg ten określić na 62 procent.

Przypomnijmy, że projekt Konstytucji Europejskiej przewiduje, że zatwierdzenie decyzji następowałoby dzięki poparciu co najmniej połowy państw, przy czym większość ta musiałaby reprezentować co najmniej 60 procent całej populacji UE.

Młody Einstein za BBC Polska

Nowy dział GNP - FAQ

9 czerwca 2004

Trwają przygotowania do uruchomienia na naszych stronach nowego działu. Jeżeli chciałbyś dowiedzieć się czegoś więcej na tematy związane z nauką popularną lub nie rozumiesz jakiejś fizycznej zasady, chciałbyś wyjaśnić ciekawostkę - jesteśmy do usług. Odpowiadać na wasze pytania będą fizycy z Wydziału Fizyki i Techniki Jądrowej AGH Kraków. Od razu uściślijmy, nie będziemy rozwiązywać zadań, a jedynie klarować fizyczne zagwozdki. Zapytania prosimy kierować na ten adres. Mamy nadzieję, że pozwoli nam to na stworzenie swego rodzaju więzi z Wami - Czytelnikami GNP.

Greg K1ler

Tranzyt Wenus

12 czerwca 2004

Tranzyt Wenus8 czerwca mieliśmy okazję podziwiać niezwykle rzadkie zjawisko astronomiczne. Był nim tranzyt planety Wenus na tle Słońca. Zjawisko to powtarza się co mniej więcej 120 lat. Poprzednio obserwowano je 6 grudnia 1882 roku! Tranzyty często zdarzają się parami, wówczas oba zjawiska oddziela mniej więcej 8 lat. I tak będzie tym razem. Drugi tranzyt z obecnej pary  nastąpi 6 czerwca 2012 roku ale będzie mniej spektakularny albowiem w Polsce zobaczymy tylko jego końcową część. Kolejny tranzyt będzie miał miejsce dopiero  11 grudnia 2117 roku ale i tak nie będzie widoczny z terenu polski. Do obserwacji tego zjawiska i wszelkich podobnych zjawisk na słońcu nie potrzeba żadnych skomplikowanych urządzeń. Wystarczą do tego: lornetka (najlepiej na stojanie np. od kamery) i czarny brezent lub papier jako ekran. Prezentowane zdjęcia autor wykonał takim"zestawem" skonstruowanym w naprędce w ciągu dosłownie 10 minut.

Capricornus

E-papier wysokiej rozdzielczości

8 czerwca 2004

Japońska firma Toppan Printing opracowała e-papier charakteryzujący się wysoką rozdzielczością 400 dpi.
Ponieważ "e-papier" nie wszyscy mogą jeszcze kojarzyć z konkretnym produktem wyjaśniamy, iż jest to forma bardzo cienkiego wyświetlacza, który może być zginany, skręcany, a nawet rolowany bez zniekształceń obrazu. Badania nad stworzeniem praktycznego elektronicznego papieru, umożliwiającego wielokrotny zapis wychodzą powoli z laboratoriów i ich efekty zaczynają być wprowadzane do masowej produkcji.
Japończycy przygotowali prototyp 1-calowego wyświetlacza o rozdzielczości 320x240 pikseli. Jest on oparty na mikorkapsułkach elektroferezowych, którą to technologię Toppan opracowało razem z amerykańską firmą E Ink. Są to kapsułki z ciemnym i jasnym końcem, które wskutek przykładania napięcia ustawiają się do frontu panelu jedną lub drugą stroną, generując obraz.
Toppan i E Ink produkują już masowo e-papier dla terminala "LIBRIe" firmy Sony. Nie pozwala on jednak na prezentację bardzo szczegółowych obrazów. Teraz firmie udało się udoskonalić parametry tej technologii, dzięki zastąpieniu podkładu TFT przez nowy substrat krzemowy.
Struktura prototypu przypomina układy LCOS (liquid-crystal-on-silicon). Przedstawiciele firmy Toppan oczekują, że ich nowe rozwiązanie może znaleźć zastosowanie w urządzeniach ubieralnych i kartach z wyświetlaczami.

CD Jack za 4D

W oparach absurdu

4 czerwca 2004

AbsurdAmerykański urząd patentowy przyznał Microsoftowi prawa do rozwiązania różnicującego użycie poszczególnych funkcji w sprzęcie przenośnym poprzez sposób wciśnięcia jednego przycisku.
Na mocy tego patentu, amerykańskie firmy które w interfejsie swoich aplikacji wykorzystują krótkie, długie, lub podwójne kliknięcie, będą musiały wykupić licencję od Microsoftu lub "spłacić" giganta z Redmond udostępniając mu swoje technologie. Uderzy to m.in. w takich autorów aplikacji dla handheldów i telefonów komórkowych, jak PalmOne czy amerykański oddział Symbiana.
Decyzja amerykańskiego biura patentowego pociągnęła za sobą kolejną falę krytyki pod adresem systemu, który pozwala patentować oczywiste rozwiązania, nie związane z żadną rzeczywistą innowacją. Szczególne kontrowersje wzbudza fakt, że podobne rozwiązanie fiunkcjonowałojuż przed rokiem 1997, kiedy to Microsoft złożył swój wniosek. Sprawa przypomina sytuację z roku 1999, gdy prawa do technologii umożliwiającej finalizowanie zakupów w sklepie internetowym przy pomocy jednego kliknięcia myszy otrzymała firma Amazon.
"To symptomy wskazujące na fakt, że system patentowy nie jest przystosowany do specyfiki oprogramowania" - mówi Jonas Maebe z Fundacji na Rzecz Wolnej Infrastruktury Informacyjnej FFII i równocześnie naukowiec z belgijskiego Uniwersytetu Gent.
Panujące w USA przepisy stawiają w szczególnie trudnej sytuacji małe firmy. Po przyznaniu patentu dużemu koncernowi, mniejsze firmy w które uderza ta decyzja, musiałyby skierować sprawę do sądu. Jest to jednak czasochłonne i przede wszystkim kosztowne, a więc w praktyce niewykonalne dla małych developerów. Obecnie w Parlamencie Europejskim trwa debata o unifikacji prawa patentowego w Unii. Pozostaje mieć nadzieję, że w Europie uda się uniknąć błędów modelu amerykańskiego, który zamiast chronić twórców, w rzeczywistości tłumi wszelką innowację.

GNP za 4D

"Magiczny" robak

3 czerwca 2004

Netsky.P - kolejna mutacja znanego wirusa - próbuje wykorzystać nową falę Potter-manii, jaką rozpętała premiera filmu Harry Potter i Więzień Azkabanu.
Netsky - wirus, którego pierwsza wersja pojawiła się pod koniec marca, rozprzestrzenia się poprzez pocztę elektroniczną i sieci P2P. "Złośliwy" załącznik podszywa się pod różne treści, m.in. zdjęcia nagiej Britney Spears i pliki MP3 z muzyką Eminema. Lista fikcyjnych nazw pliku jest długa, a znajdują się na niej także nazwy nawiązujące do przygód młodego czarodzieja. Według ekspertów z firmy Sophos, dynamika rozprzestrzeniania się Netsky.P rośnie właśnie z tego względu. Premiera nowego filmu o przygodach Harry'ego Pottera znów rozpaliła wyobraźnię fanów, którzy - spragnieni nowych informacji o swoim ulubieńcu - często zapominają o ostrożności.
"Powielając technikę wykorzystaną w roku 2000 przy wirusie Pikachu, Netsky.P trafia do młodych użytkowników komputerów, gdyż w niektórych przypadkach udaje załącznik związany z książkami i filmami o Harrym Potterze" - mówi Graham Cluley, starszy konsultant w firmie Sophos. "Rodzice muszą wyedukować dzieci w kwestii zagrożeń wirusami, by mieć pewność że popularność Pottera nie przyczyni się do rzucenia nieprzyjemnego czaru na ich komputer".
W maju Netsky.P zajął drugie miejsce na liście wirusów wywołujących największą ilość infekcji - wyprzedził go tylko niesławny Sasser.

GNP za 4D

Rozrywkowa przyszłość

2 czerwca 2004

Deloitte & Touche opublikowało raport o znaczącym tytule "Prawo Moore'a i gry elektroniczne". Wynika z niego, że branża elektronicznej rozrywki będzie w najbliższych latach notować tak dynamiczny rozwój, że jego pozytywne następstwa odczują także inne sektory gospodarki.
Dynamiczny wzrost rynku gier będzie stymulowany wzrostem możliwości sprzętu domowego i przenośnego oraz rozwojem Internetu. Urządzenia, które mają odegrać dla branży gier kluczową rolę to telefony komórkowe, odtwarzacze MP3, handheldy, multimedialne set-top boksy, zabawki i maszyny treningowe.
"Dla tej branży powstaną nowe możliwości, poza tradycyjną areną gier elektronicznych" - twierdzi Scott Singer, dyrektor zarządzający oddziału Deloitte & Touche zajmującego się mediami i rozrywką.
Aby unaocznić sobie skalę przewidywanego wzrostu, wystarczy zapoznać się z liczbą zainstalowanych na całym świecie urządzeń do gier. Dziś szacuje się ją na 415 mln, ale według Deloitte & Touche, w roku 2010 ma być to już 2,6 mld sztuk! Do tego czasu również 450 mln gospodarstw domowych na całym świecie będzie mieć dostęp do wystarczająco szybkich łącz internetowych, by kupować pliki z grami przez Sieć. To także wpłynie na popularność tego typu produktów.
W dalszym ciągu rosnąć będą niestety koszty produkcji - przygotowanie i wprowadzenie na rynek gry może już wkrótce kosztować tyle, co hollywoodzki hit, a więc dziesiątki milionów dolarów. Ma się to przyczynić do zacieśnienia współpracy między wydawcami a firmami reklamowymi - w grach będzie po prostu coraz więcej reklam. Paradoksalnie pomoże to w zwiększeniu wartości rynku marketingowego, gdyż reklamodawcy za pośrednictwem gier będą w stanie dotrzeć do tej części odbiorców, która odchodzi od tradycyjnych mediów, w tym telewizji.
"W ciągu niespełna dekady gry elektroniczne zmieniły się z niszowej branży w globalną siłę - a ten trend utrzyma się przynajmniej do roku 2010. Napędzane bezustannie Prawem Moore'a, gry i pokrewne im technologie wygenerują falę uderzeniową, sięgającą daleko poza sektor elektronicznej rozrywki" - czytamy w raporcie.
Beneficjentami rozwoju rynku gier będą m.in. także wytwórnie płytowe, dla których wpływy z licencjonowania utworów do gier będą stanowić coraz istotniejszą część dochodów. Skorzystają też producenci zabawek oraz operatorzy telefonii komórkowej, oferujący swoim abonentom aplikacje rozrywkowe.

GNP za 4Press

Chińczycy cenzurują gry sieciowe

2 czerwca 2004

Manuel Castells, jeden z najwybitniejszych współczesnych socjologów, za kluczową przyczynę upadku komunizmu w Europie Wschodniej uważa popularyzację nowych technologii, umożliwiających wymianę informacji pomiędzy obywatelami - np. kserokopiarek czy komputerów. Taki niekontrolowany przepływ danych zagraża funkcjonowaniu statycznego, centralnie sterowanego państwa. Chińscy politycy chyba z uwagą przestudiowali prace Castellsa, ponieważ kierowany przez nich kraj jak żaden inny na świecie cenzuruje niemal wszystko, co jest związane z Internetem. Najnowszym celem chińskich szykan stały się gry sieciowe.
W minionych tygodniach głośno było o wzburzeniu przedstawicieli chińskiej partii, jakie wywołały dwie gry - Hearts of Iron oraz Project IGI2: Covert Strike. Pierwsza z nich - strategia z okresu II wojny światowej - przedstawia Mandżurię, Tybet i Sinciang, będące dziś prowincjami ChRL, jako niezależne państwa. Druga pozwala wziąć udział wakcji sabotażowej i walkach z chińskimi żołnierzami. Uznano, że takie tytuły zagrażają chińskiej jedności narodowej i porządkowi publicznemu. W związku z tym w poniedziałek w Pekinie przy chińskim Ministerstwie Kultury powołany został specjalny komitet, który będzie cenzurować gry, a w szczególności gry sieciowe. Nowa instytucja zajmie się filtrowaniem treści, jakie docierają do chińskiej młodzieży.
Gry komputerowe są w chińskich miastach bardzo popularne - choć dochody większości Chińczyków nie są zbyt wysokie, to dzieci i młodzież mają do dyspozycji wiele "zachodnich" rozrywek. Jest to bowiem kolejne pokolenie tzw. małych cesarzy, powstałe wskutek restrykcji, jakimi od 20 lat objęte są w Chinach rodziny posiadające więcej niż jedno dziecko. Jak nietrudno się domyślić, w kraju "jedynaków", dzieci są rozpieszczane przez rodziców i dziadków. W połączeniu z legendarnym już piractwem panującym w Kraju Środka, służy to rozwojowi dużego, choć oczywiście nielegalnego, rynku gier. Szacuje się, że obecnie w chińskich kafejkach internetowych dostępnych jest około 140 gier sieciowych, z czego 80% to tytuły zagraniczne. Teraz te tytuły mają zostać przed 1 września zgłoszone do akceptacji w Ministerstwie Kultury. Wyeliminowane w ten sposób treści mają zostać zastąpione nowymi, bardziej "odpowiednimi".
"Ministerstwo Kultury będzie importować zagraniczne gry sieciowe, których zawartość odpowiada chińskiej specyfice i wywiera pozytywny wpływ na psychikę młodzieży" - zapowiedział przedstawiciel ministerstwa, Tuo Zuhai.
W przyszłości będzie możliwe wyłącznie importowanie kopii gier autoryzowanych przez chińskie Ministerstwo Kultury. Dowcip polega jednak na tym, że zachodnie gry w praktyce nie są oficjalnie dystrybuowane na terenie Chin. Dzięki temu władze zyskają pretekst, by zamknąć kolejnych kilka tysięcy kafejek internetowych.

GNP za 4Press

Grzyb - gigant!

2 czerwca 2004

W tropikalnych lasach Republiki Konga odnaleziono grzyba, którego rozmiary wprawiły naukowców w oszołomienie. Gigant jest wysoki na 45 cm, z jednej nogi wyrastają trzy kapelusze. Najniższy ma ponad metr średnicy, drugi 60 cm, a najwyższy 24 cm. Pierre Botaba, dyrektor kongijskich służb weterynaryjnych i zoologicznych powiedział:  Pierwszy raz widzimy takiego grzyba, więc trudno nam go sklasyfikować. Grzyba-olbrzyma odnaleziono w wiosce Mvoula, położonej około 38 mil od stolicy Konga, Brazzaville.   

Kormak za Reuters



blog comments powered by Disqus