Wywiad z prof. Michałem Kleiberem i z prof. Władysławem Włosińskim

Autor: Przemysław Wiśniewski
5 maja 2010

Rok temu Polska Akademia Nauk i Fundacja Przedsiębiorczości Akademickiej podpisały umowę o współpracy. Jej celem jest połączenie potencjałów nauki oraz biznesu i wdrażanie innowacyjnych rozwiązań naukowych do realnych zastosowań. Czy nauka potrzebuje ścisłych kontaktów z biznesem? Czy tworzenie takich sojuszy jak wspomniany to dobra droga?

Prof. Kleiber: Dla sfer biznesu i nauki nie ma absolutnie innej drogi niż współpraca. Jako naukowiec postrzegam sprawę z punktu widzenia korzyści płynących dla samej nauki. Do tego żeby nauka wypełniła rolę, którą jej się zasadnie przypisuje to musi nawiązywać kontakty z szeroko rozumianą sferą biznesu. Niezbędne jest więc korzystanie z tego typu instytucji pośredniczącej, jaką jest na przykład Fundacja Przedsiębiorczości Akademickiej, która wdraża pomysły naukowych do realnych zastosowań. Takie instytucje istnieją na świecie od dawna i są bardzo skuteczne.

Prof. Włosiński: W dodatku ich funkcjonowanie pomaga przezwyciężyć problem mentalnościowy dotyczący współpracy biznesu i nauki. Problem ten jest widoczny i wśród naukowców i wśród przedsiębiorców. Przełamywanie tych barier to zadanie dla podmiotów takich jak wspomniana fundacja bo taki wyspecjalizowany podmiot lepiej sobie z tym poradzi od kogokolwiek kto funkcjonuje tylko w jednym ze światów.

Czy po tej pierwszej jaskółce jaką było podpisanie umowy o współpracy między PAN a fundacją do lotu poderwały się kolejne?

K: Bałbym się takiego stwierdzenia bez dostępu do szczegółowych danych. Rzeczona współpraca wspomaga na pewno zmianę mentalnościową. W tej chwili rzeczą wstydliwą przestaje być robienie badań z myślą o tym by zostały one potem zastosowane w realnym użytkowaniu. Niedawno takich rzeczy nawet się nie wypowiadało. Dziś jest już dużo lepiej. Żyjemy w kraju w którym tego typu bariery w myśleniu odgrywają zbyt ważną rolę. Konieczne jest więc szybkie ich przezwyciężenie.

W: Proces zmiany nastawienia polskich uczonych trwa, choć nie można powiedzieć, że następuje tutaj jakiś skok. Niemniej proces postępuje. Dziś pojawiają się postulaty, aby badania poznawcze przekładały się na konkretne korzyści społeczne, by odkrycia były potwierdzone w formie np. patentów. Myśmy do tego nie przykładali znaczenia. Nie chroniliśmy własnych osiągnięć i nie myśleliśmy o tym by stanowiły one wkład w życie tu i teraz. Cieszymy się więc, że są instytucje, które stawiają sobie taki cel.

Dlaczego PAN czy inne ośrodki zarządzające nauką w Polsce nie stworzyły silnych instytucji wyławiających najciekawsze projekty naukowe i wdrażające je?

W: Bierze się to stąd, że w Polsce i w ogóle na świecie profesorowie i naukowcy na innych szczeblach kariery naukowej nie są specjalistami od wdrożeń. Oni się po prostu czym innym zajmują, pełnię inne funkcje w systemie nauki. Poważną przyczyną braku zainteresowania pracowników nauki projektami innowacyjnymi i wdrażaniem wyników badań naukowych do praktyki jest system awansu naukowego, który tylko w niewielkim stopniu uwzględnia prace o charakterze innowacyjnym. Ów system musi być kompletny, czyli powinien zawierać w sobie organizacje trzeciego sektora działające w otoczeniu biznesu. Takie instytucje mogą skuteczniej rozwijać współpracę między nauką i gospodarką. Profesorowie mający dobre wyniki, dobre pomysły nie powinni angażować się tam, gdzie czują się mniej kompetentni. Angażowanie profesorów w działania inne niż badawcze jest w 90% przypadków złym posunięciem. Jedynie mała część kadr naukowych ma zdolności nie tylko wymyślania nowych rzeczy, ale i wprowadzania ich do praktycznych zastosowań. Wdrożenia wymagają umiejętności zarządzania projektami i organizacji rozmaitych relacji na linii nauka-przemysł. Decydenci chcieliby żeby już na etapie tworzenia idei, samego zamysłu badań, myśleć o tym jaki one dadzą efekt dla gospodarki. Tymczasem nigdzie na świcie tak nie jest. Taki jest świat naukowy i to nie jest jego wada tylko specyfika, z którą trudno dyskutować. Natomiast niezbędne jest tworzenie odpowiednich możliwości "wpuszczania" innowacji w obieg praktycznych zastosowań.

Dlaczego przemysł nie bije się o nowe pomysły naukowe?

W: Przemysł jest niecierpliwy. Nie chce inwestować w to czego efekty pojawią się nie od razu lecz za kilka lat. Innowacje rzadko kiedy idą wprost do przemysłu. Musi być ktoś kto będzie określone wynalazki promował. Innej drogi nie ma. Instytucje takie jak Fundacja Przedsiębiorczości akademickiej muszą znajdować na to sposób, muszą przekonywać biznes do sensowności inwestycji w badania naukowe, a naukowców zachęcać do weryfikacji ich pomysłów. Kiedyś miałem do czynienia z projektem czujnika do badania wilgotności gleb. Sprawą zainteresowali się technolodzy pracujący dla śląskich kopalń, przy czym oni nie potrzebowali czujnika wilgotności gleby, ale wilgotności hałd. Projekt trzeba było zweryfikować, wykorzystać jego założenia i wyniki badań cząstkowych. Przede wszystkim jednak trzeba było znaleźć dofinansowanie na dalsze badania. Bez zgodnej współpracy nie można by nawet myśleć o wdrożeniu tej innowacji.

Czy młodzi naukowcy myślą bardziej przedsiębiorczo? Czy myślą o tym, żeby ich badania służyły konkretnym zastosowaniom?

K: Na politechnikach nadal nie naucza się przedsiębiorczego myślenia. A przecież młodzi innowatorzy muszą mieć otwarte głowy. Absolwenci muszą wychodzić z uczelni myśląc kreatywnie. Sama wiedza to za mało, potrzebny jest jeszcze krytyczny stosunek do niej. Osoby, które robią doktoraty w Polskiej Akademii Nauk mają bardzo dobrą wiedzę. W kraju i w świecie widzę dumnych absolwentów doktoryzujących się w instytutach PAN. Osoby te na wczesnym etapie są dopuszczane do naszych programów badawczych prowadzonych przez bardziej doświadczonych naukowców, od których mogą się wiele nauczyć i przy których mogą odważnie formułować własne pomysły.

Czy Fundacja Przedsiębiorczości Akademickiej ma konkurencje w obszarze wdrażania innowacji? Ma Pan wiedzę na temat innych projektów czy też Fundacja jest swoistym "rodzynkiem w cieście"?

W: Faktycznie ciężko mówić o innych ambitnych projektach. Ja stworzyłem Centrum Transferu Technologii przy Politechnice Warszawskiej, które istnieje od dziesięciu lat. To tyle, jeżeli chodzi o realnie działające podmioty. A szkoda, bo ich pojawienie się ożywiłoby całe środowisko naukowe.

Co powinno być celem - jak panowie to określili - instytucji pośredniczącej między nauką i biznesem? Na pewno jest nią poszukiwanie lepszych możliwości realizacji konkretnych projektów. To, można powiedzieć, cele operacyjne. A widzi Pan jakieś cele strategiczne, których zrealizowanie mogłoby wpłynąć na systemową zmianę w polskiej nauce?

K: Tak, na pewno jest nim tworzenie stałych powiązań finansowych między jednostkami badawczymi i przedsiębiorstwami. Dziś łatwo jest zainteresować przedsiębiorstwo projektem, ale rzadko kiedy włączy się ono w dopracowywanie pomysłu na własne potrzeby. Szybciej kupi gotowy, przygotowany produkt. Instytucje nauki nie mogą w takim systemie uczestniczyć, bo nie mają środków, które trzeba samodzielnie wyłożyć na badania i czekając na ewentualne przyjęcie całości przez przedsiębiorstwo. Trzeba przekonywać biznes, żeby partycypował finansowo i organizacyjnie już na etapie "uzdatniania" projektu. Naukowcom łatwiej wówczas odpowiedzieć na oczekiwania przedsiębiorców, a sam proces tworzenia innowacji jest szybszy. W pracach nad zastosowaniem pomysłu powinni uczestniczyć nie tylko naukowcy, którzy go wymyślili, ale i eksperci oraz inżynierowie z zakładu zainteresowanego pomysłem. Udrożnienie prac nad innowacjami jest teraz najważniejsze. Potrzebny jest mechanizm pracy nad rozwiązaniami naukowymi dedykowanymi na potrzeby przemysłu. Ważne też żeby w procesie innowacji o którym mówimy brali udział doktoranci i młodzi pracownicy naukowi.



blog comments powered by Disqus